29 lipca 2025

Elektryfikacja odbija się Porsche czkawką? Fatalne wieści z Zuffenhausen

2026 Porsche Cayenne EV

Porsche właśnie odnotowało ogromne spadki sprzedaży i zysków. Szczególnie w Chinach. Na domiar złego dwie najbliższe premiery tej marki to samochody na prąd. Co się dzieje u tego niemieckiego wytwórcy?

  • Coraz gorsza sytuacja Porsche.
  • Drastyczny spadek sprzedaży, a przede wszystkim zysków.
  • Kolejne modele elektryczne w drodze.

Podczas gdy Ferrari i Lamborghini radzą sobie ostatnio znakomicie, oferując klientom przede wszystkim imponujące auta spalinowe, Porsche znajduje się w coraz głębszym kryzysie.

Już jakiś czas temu ogłoszono konieczność przeprowadzenia fali zwolnień. Z kolei w zeszłym tygodniu szef tej marki oraz całego koncernu Volkswagen – Oliver Blume – przyznał, że „dotychczasowy model biznesowy przestaje działać”.

Ogromne spadki sprzedaży w Chinach

Po dekadach rosnącej sprzedaży i imponujących zysków, niemiecki producent właśnie ogłosił „smutne” dane. W pierwszej połowie 2025 roku liczba zamówień spadła o 6% w stosunku do tego samego okresu poprzedniego roku.

I tak, w Europie zmniejszyły się one o 8%. Porsche dostarczyło tutaj 35 381 pojazdów, ale w samych Niemczech – o 23% mniej niż przed rokiem. Jeszcze bardziej sprzedaż spadła na największym rynku świata, czyli w Chinach, bo aż o 28% (21 302 szt.).

Ogólnie od stycznia do czerwca 2025 roku klienci kupili 146 391 aut tej niemieckiej marki. 23,5% stanowiły modele elektryczne, a 12,6% – hybrydy plug-in. Łącznie zelektryfikowane Porsche miały aż 36,1% udziału w sprzedaży (+15%). Najchętniej wybieranym modelem był Macan EV (60%, 25 884 szt.).

I choć powyższe liczby nie wyglądają katastrofalnie, Porsche w drugim kwartale 2025 roku wypracowało zysk operacyjny wynoszący zaledwie 154 mln euro. W rezultacie zarobek na każdym aucie spadł do 1,9%, podczas gdy w 2024 roku było to… aż 17,8%!

TUTAJ przeczytasz megatest Porsche Macana 4 EV.

Nietrafiona strategia Porsche

Największymi problemami dla Porsche, obok słabnącego wyniku w Chinach i amerykańskich ceł, jest nietrafiona strategia. Niemcy, w przeciwieństwie do Ferrari i Lamborghini, zbyt ambitnie przystąpili do procesu elektryfikacji, co dziś odbija się im po prostu czkawką.

Pierwszy przykład z brzegu to Macan EV, zastępujący spalinowego poprzednika. Jeśli prognozy się utrzymają, w tym roku na to auto skusi się około 50 000 klientów. Jego wcześniejsze wcielenie w swoich najlepszych latach sprzedawało się w liczbie około 100 000 szt. rocznie.

Plan zaradczy już jest – Niemcy pracują obecnie nad spalinowym wariantem tego samochodu. Bardzo prawdopodobne, że będzie bazować na tej samej platformie PPC (Premium Platform Combustion), co aktualne Audi Q5.

Zanim nastąpi jego debiut, co stanie się zapewne w ciągu najbliższych trzech lat, Porsche pokaże elektrycznego następcę Cayenne. To auto pojawi się pod koniec tego roku, ale spalinowa generacja ma pozostać na rynku do 2030 roku. Tylko, czy klienci wciąż będą chcieli tak chętnie sięgać po to leciwe już auto (debiut w 2017 r.)?

Nowe 718 będzie wyłącznie elektryczne

Kolejny strzał w stopę dla Porsche stanowi zupełnie nowa generacja modeli, oznaczonych jako 718. Produkcja obecnego wcielenia Boxstera i Caymana zakończy się w październiku 2025 roku, natomiast następca będzie już wyłącznie elektryczny.

Jego premiera jest jednak opóźniona z powodu problemów z oprogramowaniem i akumulatorami (bankructwo Northvolta). Opracowywanie elektrycznego 718 do tej pory pochłonęło setki milionów euro, dlatego Porsche nie ma wyjścia i nie może wycofać się z tego projektu. Premiera nastąpi w 2026 roku.

Za to Niemcy mogli opóźnić, a nawet anulować 7-miejscowego, elektrycznego SUV-a o nazwie K1. Biorąc pod uwagę obecne problemy Porsche, opracowywanie takiego auta, stanowiącego wydłużoną wersję elektrycznego Cayenne, wydaje się bez sensu.

Tymczasem Taycan – pierwsze elektryczne Porsche – ponownie sprzedaje się gorzej niż w zeszłym roku, kiedy zaliczył aż 49-procentowy spadek. W ciągu pierwszych 6 miesięcy 2025 roku na to auto skusiło się bowiem o kolejne 6% mniej klientów.

Chiny kontratakują

Jak widać, Porsche zbytnio rozpędziło się w swoich elektrycznych planach. Na szczęście ambicje polegające na osiągnięciu 80-procentowego udziału elektryków w 2030 roku już dawno zostały porzucone.

Niemcy nie przewidzieli przede wszystkim dwóch rzeczy. Mianowicie powolnego przechodzenia na napęd elektryczny oraz gwałtownego rozwoju chińskich producentów samochodów. Miejscowi klienci obecnie często wolą sięgać po znacznie tańsze modele rodzimych wytwórców niż po Porsche.

Za swoje pieniądze nie otrzymują wprawdzie podobnej dawki splendoru, ale za to kupują auto o znacznie nowocześniejszych multimediach, lepszych akumulatorach i z wyraźnie szybszym ładowaniem.

Na szczęście, Porsche 911 wciąż pozostaje spalinowe i jeszcze długo takie będzie.