Tego Lexusa nie znajdziesz tak po prostu w salonie. Będziesz mieć szczęście, to wygrasz… prawo do jego zakupu

Piotr Wróbel

Lexus LBX Morizo RR już w „zwykłej” wersji jest autem dość niezwykłym. Ale oto w Japonii debiutuje właśnie odmiana specjalna tego modelu – nazywa się Original Edition i wyróżnia się m.in. malowaniem niemal identycznym do tego, jakie posiada osobisty wóz Akio Toyody. Jest jednak pewien szkopuł.
- Lexus pokazał limitowaną wersję LBX-a Morizo RR, który sam dostępny jest tylko na wybranych rynkach
- Aby kupić wersję Original Edition, najpierw należy wziąć udział w loterii
- Auto ma ponad 300 KM, napęd na obie osie i trzy cylindry. Brzmi znajomo? Bo to napęd z GR Yarisa
Limitowana wersja limitowanego modelu? Takie rzeczy to zazwyczaj robią Włosi. Na przykład wtedy, gdy jakieś auto słabo się sprzedaje i trzeba wokół niego zrobić trochę szumu. Czy to jakoś specjalnie pomaga, to już sprawa na osobną analizę. Natomiast z Lexusem LBX Morizo RR sytuacja jest nieco inna, bo model sprzedaje się na na razie wystarczająco dobrze. I nie trzeba mu specjalnie pomagać – jedyny minus jest chyba tylko taki, że Toyota oferuje wersję Morizo RR wyłącznie na kilku rynkach. No i oczywiście – (chwilowo?) nie w Europie.

Natomiast limitowana do 100 sztuk wersja specjalna Morizo RR o nazwie Original Edition jest tak wyjątkowa, że… nie da się jej kupić nawet w Japonii. Aby wejść w jej posiadanie, trzeba będzie bowiem mieć nieco szczęścia.
Lexus LBX Morizo RR: weź napęd z GR Yarisa i dorzuć nadwozie od crossovera
Ale od początku. Lexus LBX Morizo RR dostępny jest w Japonii od 2024 r. W uproszczeniu: to Toyota GR Yaris, tyle że z nadwoziem LBX-a. Względem standardowej wersji LBX-a zmieniono więc naturalnie nie tylko napęd, ale i zawieszenie, hamulce, układ kierowniczy. Auto wyciska z silnika 1.6T solidne 305 KM i potrafi osiągnąć pierwsze 100 km/h po 5,2 s. Przy projekcie aktywny udział brał sam Akio Toyota i – jeśli wierzyć doniesieniem tamtejszych mediów – auto prowadzi się wręcz genialnie. No i zamówić je można nawet ze skrzynią ręczną.

No a teraz na miłośników modelu czeka kolejna miła niespodzianka. Oto bowiem debiutuje odmiana Original Edition – robi szał wyglądem, no i faktem, że powstanie zaledwie 100 sztuk tej wersji. Pewien problem polega ana tym, że aby wejść w jej posiadanie, nie wystarczy tak po prostu polecieć do Japonii i wejść do salonu. Nie, do tego trzeba też będzie nieco szczęścia. Jak bowiem podaje m.in. portal Carscoops, auto da się wygrać w specjalnej loterii. I dopiero wtedy będzie można je kupić. Mówiąc wprost – Lexus rozlosuje prawo do zakupu limitowanego LBX-a. Tak to zbyt często nie robią chyba nawet Włosi.
Wersja specjalna, która wygląda wypisz, wymaluj jak koncept
Ale wracamy do LBX-a Morizo RR. Odmiana Original Edition wyróżnia się przede wszystkim specjalnym lakierem Sonic Chrome, do tego dochodzą żółte akcenty na przednim pasie oraz lakierowane w ten sam kolor zaciski hamulcowe. Całość wygląda niemal identycznie jak koncept pokazany na targach w Tokio w 2024 r., na chwilę przed oficjalnym debiutem wersji produkcyjnej. No i wisienka na torcie: dokładnie takim LBX-em jeździ prywatnie sam Akio Toyoda.
Ceny na razie nie podano, ale pewnie będzie sporo wyższa niż w przypadku „zwykłego” LBX Morizo RR. Choć pod maską nie ma żadnych zmian, to i tak nie ma co narzekać, bo i zwykły RR to auto wręcz fenomenalne. Jak na crossovera, rzecz jasna.


Rocznik 1983, w branży motoryzacyjnej od 2008 r. Przez większość czasu związany z tygodnikiem „Auto Świat”, specjalizuje się w tematyce aut używanych, czasem pisze też o technice. I sprawdza, dlaczego tyle rzeczy aż tak mocno się psuje. Miłośnik starych BMW i Saabów, ale nie pogardzi też jakimś fajnym hot-hatchem. Najlepiej takim z Francji.
Otomoto.pl News to najnowsze informacje i aktualności motoryzacyjne oraz baza wiedzy na temat modeli, marek i danych technicznych. Chcesz być na bieżąco? Obserwuj nas w Google News.
Obserwuj nas na Google NewsDodaj do źródeł GoogleCzytaj również

30 dni na rejestrację, choć remont potrwa kilka lat? Odbudowa klasyka i zaskakujący problem

30 państw w 30 dni samochodem elektrycznym. Koniec mitów?

Dacia twierdzi, że wie jak uratować europejską motoryzację. Ważny apel

Jazda na dziennych we mgle słono kosztuje. Nie chodzi tylko o mandat

Pierwsze takie Audi w dziejach. Nowy SUV już jeździ

Widziałem nowe Volvo XC60 – jest ładniejsze, droższe i szokuje zasięgiem na prądzie
Ostatnie artykuły
- 30 dni na rejestrację, choć remont potrwa kilka lat? Odbudowa klasyka i zaskakujący problem
- 30 państw w 30 dni samochodem elektrycznym. Koniec mitów?
- Dacia twierdzi, że wie jak uratować europejską motoryzację. Ważny apel
- Jazda na dziennych we mgle słono kosztuje. Nie chodzi tylko o mandat
- Pierwsze takie Audi w dziejach. Nowy SUV już jeździ
- Widziałem nowe Volvo XC60 – jest ładniejsze, droższe i szokuje zasięgiem na prądzie
- Dacia Striker: na to zwróciliśmy uwagę. W chińskich autach tego nie znajdziesz
- Nowy dostawczak z Korei już tu jest. Ma 272 KM i nie zrujnuje cię po stłuczce
- Koniec pobłażania na przejazdach kolejowych. SOK dostanie uprawnienia niczym policja
- Japoński SUV już po zmianach. Był na rynku tylko rok