14 maja 2026

Mini już wie, czego chcą klienci. Duże zmiany w małej gamie

Mini przygotowuje szeroko zakrojone liftingi swoich najważniejszych modeli. Zmiany obejmą nie tylko stylistykę, ale też nowe wersje i mocniejsze odmiany JCW.

  • Mini pracuje nad dużymi liftingami modeli Cooper, Countryman i Aceman
  • Marka zapowiada bardziej wyraziste i mocniejsze wersje John Cooper Works
  • Powstaje także terenowa odmiana jednego z obecnych modeli

Choć obecna gama Mini jest stosunkowo świeża, marka już pracuje nad dużymi modernizacjami swoich kluczowych modeli. Jak ujawnił brytyjski magazyn Autocar, liftingi obejmą nowe generacje stylistyczne modeli Cooper, Countryman i Aceman, a za ich kierunek odpowiada nowy szef designu marki – Holger Hampf.

Hampf objął stanowisko w październiku 2024 roku, przechodząc do Mini z należącego do BMW studia Designworks w Kalifornii. Do tej pory nie miał jednak okazji wpłynąć na wygląd samochodów, ponieważ obecna generacja modeli została opracowana jeszcze przed jego przyjściem. Teraz ma się to zmienić. Nadchodzą nowe porządki?

W rozmowie z Autocarem projektant przyznał, że prace nad liftingami są już „niemal ukończone”, a nadchodzące modernizacje będą „kamieniem milowym” dla marki. Jak podkreślił, zmiany mają być odpowiedzią na opinie klientów dotyczące obecnej generacji samochodów Mini.

Mini Cooper, Countryman i Aceman mocno się zmienią

Według informacji brytyjskiego magazynu pierwsze odświeżone modele mogą pojawić się już pod koniec 2027 roku. Najpierw modernizację przejdą Mini Cooper i Mini Countryman, które zadebiutowały w 2023 roku. Później dołączy do nich Mini Aceman.

Mini na razie nie zdradza szczegółów technicznych ani zakresu zmian stylistycznych, ale wiele wskazuje na to, że producent chce mocniej odróżnić poszczególne modele i nadać im bardziej charakterystyczny charakter. To ważne zwłaszcza dziś, gdy gama marki jest stosunkowo niewielka, a konkurencja w segmencie premium rośnie.

Holger Hampf zasugerował również, że większą rolę mają odgrywać limitowane edycje i współprace z markami lifestyle’owymi. Jako przykład podał specjalną wersję Paul Smith Edition oraz wcześniejsze koncepty stworzone wspólnie z Deus Ex Machina.

– „Nie zawsze potrzebny jest całkowicie nowy samochód. Czasami chodzi bardziej o storytelling i dopasowanie obecnych produktów do stylu życia klientów” – powiedział Hampf w rozmowie z Autocarem.

Mini szykuje bardziej terenowy model

Jedną z najciekawszych zapowiedzi jest możliwość pojawienia się bardziej terenowej odmiany jednego z obecnych modeli. Hampf przyznał, że marka obserwuje rosnącą popularność aktywnego stylu życia i wyjazdów poza miasto.

To może oznaczać bardziej outdoorową wersję Mini Countryman. Taki scenariusz wydaje się najbardziej prawdopodobny, ponieważ to obecnie jedyny model Mini oferowany z napędem na cztery koła. Nie można wykluczyć dodatkowych osłon nadwozia, bardziej agresywnych opon czy specjalnych trybów jazdy przygotowanych pod luźniejsze nawierzchnie. To może być rywal np. Volvo EX30 i EX60 w zaprojektowanych zgodnie z taką logiką wersjach Cross Country.

John Cooper Works ma być bardziej radykalny

Mini zapowiada również mocniejsze odróżnienie sportowych wersji John Cooper Works od standardowych odmian. Hampf zasugerował, że w gamie jest jeszcze „miejsce na coś więcej”, porównując przyszłą strategię Mini do podziału stosowanego przez BMW pomiędzy modelami M i M Competition. To może oznaczać powstanie jeszcze ostrzejszych odmian JCW, choć niekoniecznie torowych modeli w stylu dawnych wersji GP.

Inspiracją mają być koncepty stworzone wspólnie z Deus Ex Machina – The Skeg i The Machina. Samochody wyróżniały się agresywniejszą stylistyką, większymi spoilerami i szerszym ogumieniem. Mini przyznaje, że reakcje klientów były bardzo pozytywne, dlatego część tych rozwiązań może trafić do seryjnych modeli.

Mini chce utrzymać wzrost popularności

Marka ma powody, by rozwijać segment sportowych modeli. W 2025 roku sprzedaż wersji John Cooper Works wzrosła aż o 59,5 proc., osiągając poziom 25 630 egzemplarzy. Szczególnie mocne wyniki Mini notowało m.in. w Wielkiej Brytanii, Japonii i Australii.

Równolegle firma pracuje już nad kolejną generacją samochodów, która ma pojawić się na początku lat 30. XXI wieku. Nadchodzące liftingi będą więc czymś więcej niż standardowym odświeżeniem modelowym – mają wyznaczyć nowy kierunek stylistyczny i wizerunkowy całej marki. Osoby tęskniące za „małymi” Mini muszą chyba na dobre przyzwyczaić się do tego, że te czasy już nie wrócą. Teraz to pełnoprawny gracz segmentu premium, oferujące auta z wielu klas. Gama zapewne jeszcze się powiększy: i to w obydwu znaczeniach.