19 maja 2026

Prawo do naprawy. Zepsuta e-hulajnoga po gwarancji nie będzie już elektrośmieciem

mechanik naprawa hulajnoga elektryczna
Zdjęcie: GettyImages

Koniec z elektrycznymi jednośladami, których po gwarancji nie opłaca się naprawiać. Nowe przepisy mają zmusić producentów do zapewnienia serwisu, części i jasnych kosztów. A jeśli klient wybierze naprawę w ramach reklamacji, zyska dodatkowe 12 miesięcy ochrony.

  • Prawo do naprawy ma ułatwić serwis elektrycznych jednośladów po zakończeniu gwarancji.
  • Producenci mają zapewnić części, informacje o naprawie i rozsądne koszty serwisu.
  • Wybór naprawy w ramach reklamacji wydłuży ochronę konsumenta o dodatkowe 12 miesięcy.

Kierowca auta po awarii w okresie gwarancji jedzie do ASO. Tam zwykle ma dostęp do części, diagnostyki i procedur naprawy. Po gwarancji też nie zostaje bez wyjścia – może wybrać niezależny warsztat, zamienniki albo używane podzespoły. Z elektrycznymi jednośladami często bywa inaczej. Zepsuta e-hulajnoga, rower elektryczny albo skuter elektryczny po zakończeniu ochrony producenta potrafią trafić do kąta, bo naprawa jest za droga, części brakuje, a serwis nie ma dostępu do dokumentacji. Unijne prawo do naprawy ma rozwiązać właśnie ten problem.

Elektryczne jednoślady przestaną być jednorazówkami

Rządowy projekt wdraża unijną dyrektywę R2R, czyli Right to Repair – prawo do naprawy. Cel jest prosty: sprzęt ma częściej trafiać do serwisu, a nie do wyrzucenia. Polska chce wprowadzić te zasady do ustawy o prawach konsumenta. Za projekt odpowiada UOKiK.

Zmiana obejmie wiele produktów, ale dla kierowców szczególnie ważne są elektryczne jednoślady: hulajnogi, rowery i skutery. Taki sprzęt coraz częściej uzupełnia samochód. Pomaga dojechać z parkingu do biura, ominąć korki w centrum albo szybko pokonać krótki miejski odcinek.

Dziś awaria baterii, silnika, ładowarki albo sterownika po gwarancji potrafi zakończyć użytkowanie pojazdu. Naprawa bywa zbyt droga, części trudno dostępne, a niezależny serwis nie zawsze ma dokumentację. Po zmianie przepisów ma być bliżej modelu znanego z rynku aut. Producent powinien zapewnić możliwość naprawy, dostęp do części i jasne informacje o kosztach.

Prawo do naprawy – nowe obowiązki dla producentów i importerów

Prawo do naprawy oznacza, że producent ma naprawić sprzęt, jeśli jest ona możliwa. Ma też informować o warunkach serwisu i orientacyjnych cenach typowych napraw. Części zamienne i narzędzia mają być dostępne w rozsądnej cenie. Chodzi o to, aby rachunek z serwisu nie zniechęcał do ratowania sprzętu. Producent nie powinien też projektować urządzenia tak, aby demontaż baterii, sterownika czy napędu był praktycznie niemożliwy.

To może mocno zmienić rynek tanich e-hulajnóg i e-rowerów. Najbardziej odczują to firmy, które dziś sprzedają sprzęt bez realnego zaplecza serwisowego. Po wejściu nowych zasad klient ma dostać szansę na naprawę także wtedy, gdy standardowa gwarancja już się skończyła.

Naprawa to dodatkowy rok ochrony

Najważniejsza zachęta dla konsumenta dotyczy reklamacji. Jeśli klient wybierze naprawę zamiast wymiany, okres odpowiedzialności sprzedawcy wydłuży się jednorazowo o 12 miesięcy. To ważne przy sprzęcie z baterią. Wielu użytkowników obawia się, że naprawiona hulajnoga albo e-rower szybko znowu się zepsuje. Dodatkowy rok ochrony ma ograniczyć ten strach i zachęcić do serwisu.

Sprzedawca będzie musiał poinformować klienta o wyborze między naprawą a wymianą. Musi też wskazać, że decyzja o naprawie daje dodatkowe rok ochrony. W praktyce reklamacja ma przestać wyglądać jak walka o nowy egzemplarz. Naprawa ma stać się realną i bezpieczną opcją.

Serwis ma podać cenę, zanim klient zostawi sprzęt

Nowe przepisy wprowadzą europejski formularz informacji o naprawie. Serwis będzie mógł wpisać w nim rodzaj usterki, cenę i termin wykonania usługi. Jeśli skorzysta z formularza, nie zmieni warunków przez 30 dni. Dla klienta to duża różnica. Dziś naprawa elektrycznego jednośladu po gwarancji często zaczyna się od niepewności, ile to potrwa, czy część będzie dostępna i czy koszt nie przekroczy wartości sprzętu. Formularz ma ułatwić porównanie ofert i ograniczyć niespodzianki.

Powstanie też europejska platforma internetowa napraw. Konsument znajdzie tam punkty serwisowe i informacje o usługach. Polska ma korzystać z sekcji krajowej w ramach tej platformy, zamiast budować własny system od zera.

Nad przestrzeganiem nowych obowiązków ma czuwać Inspekcja Handlowa. Za naruszenia firmom grożą kary do 20 tys. zł, a przy recydywie do 40 tys. zł. Jeśli problem naruszy zbiorowe interesy konsumentów, sprawą może zająć się także UOKiK. Dla użytkowników elektrycznych jednośladów to konkretna zmiana.

Kiedy prawo do naprawy zacznie działać?

Dyrektywa R2R powinna zostać wdrożona do polskiego prawa do 31 lipca 2026 r. Ten termin wygląda jednak na trudny do dotrzymania. Rząd planuje przyjąć projekt dopiero w III kwartale 2026 r. To jednak nie kończy procesu – ustawa musi jeszcze przejść przez Sejm, Senat, podpis prezydenta i publikację.

Po zmianie prawa, zepsuta e-hulajnoga, rower elektryczny czy skuter nie będą już kończyć „życia" po gwarancji. Klient ma dostać większą szansę, że sprzęt wróci na drogę zamiast trafić do elektrośmieci.