4 marca 2026

Kolejarze testują nowy system kamer. Za ten błąd na torach posypią się mandaty dla kierowców

Zdjęcie: GettyImages

Szykuje się nowa fala kar dla kierowców. Do tej pory kamery na przejazdach kojarzyły się głównie z „łapaniem” na czerwonym świetle. Teraz pod lupę trafia zupełnie inne przewinienie, które wielu z nas bagatelizuje. Testowe urządzenie już teraz wyłapuje 100 wykroczeń dziennie, a docelowo system ma stać się prawdziwym postrachem.

  • Kamery na przejazdach kolejowych są już testowane w Polsce – system wykrywa dziesiątki wykroczeń dziennie.
  • Nowa technologia sprawdza, czy kierowca faktycznie zatrzymał się przed znakiem STOP.
  • Jeśli prawo się zmieni, automatyczny nadzór może objąć nawet setki przejazdów w całym kraju.

Systemy typu RedLight na torach to już sprawdzona broń. Tylko w 2025 roku zaledwie pięć takich punktów zarejestrowało aż 7,4 tys. wykroczeń. W tym roku ich liczba ma się podwoić, ale to nie one są największą nowością. Kolejarze sprawdzają technologię, która uderzy w kierowców tam, gdzie do tej pory czuli się bezkarni – na przejazdach bez czerwonego światła i szlabanów.

Tragiczna statystyka przejazdów kategorii D

W Polsce wciąż funkcjonuje ponad 4,4 tys. przejazdów kategorii D – to miejsca, gdzie nie ma ani sygnalizacji świetlnej, ani rogatek. To właśnie tutaj dochodzi do najbardziej tragicznych wypadków. Powód? Brak należytej ostrożności i notoryczne ignorowanie znaku B-20 „STOP”.

Aby temu zapobiec, kolejarze wdrażają aktywne znaki STOP (podświetlany obrys i migające lampy), ale dla najbardziej opornych przygotowano coś skuteczniejszego: automatyczny nadzór wizyjny.

Kamery na przejazdach kolejowych – tylko w Imielinie 100 wykroczeń dziennie

W Imielinie (woj. śląskie) ruszył pilotaż systemu, który działa jak fotoradar, ale zamiast prędkości sprawdza, czy auto faktycznie zatrzymało się przed znakiem STOP. Pierwsze wyniki są zaskakujące – kamery rejestrują średnio nawet 100 takich zdarzeń dziennie. Na razie jednak kierowcy pozostają bezkarni.

System wykorzystuje technologię ANPR, która automatycznie odczytuje tablice rejestracyjne i zapisuje materiał dowodowy dla służb. Kolejarze będą teraz testować rozwiązania różnych producentów. Docelowo podobny monitoring może pojawić się nawet na 500 przejazdach kolejowych w całej Polsce.

Pułapka, która działa 24 godziny na dobę

Nowy system kamer różni się od znanego RedLight jedną kluczową rzeczą – będzie działał bez przerwy. Podczas gdy kamery na czerwone światło „budzą się” tylko wtedy, gdy nadawany jest sygnał, kamery monitorujące znak STOP będą rejestrować każde auto przejeżdżające przez tory.

Mimo że mandat za brak zatrzymania się przed znakiem STOP wynosi obecnie „tylko” 300 zł i 8 punktów karnych (w porównaniu do 2000 zł i 15 punktów za przejazd na czerwonym świetle), to właśnie te kary mogą stać się najczęstszą pamiątką – ze względu na powszechność tego wykroczenia.

Kamery na przejazdach kolejowych – przeszkoda, która daje kierowcom czas

Czy mandaty zaczną przychodzić już jutro? Niezupełnie. Na drodze do masowego karania stoi jeszcze jeden „haczyk” prawny. Obecnie kolejarze nie mają uprawnień do wystawiania mandatów drogowych, a Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym (CANARD) może karać jedynie za przekroczenie prędkości i przejazd na czerwonym świetle.

Aby system mógł automatycznie rejestrować i karać za ignorowanie znaku STOP na przejazdach kolejowych, potrzebne są zmiany w przepisach. Prace legislacyjne dopiero mają ruszyć, co oznacza, że kierowcy mają jeszcze chwilę na zmianę swoich nawyków. Gdy jednak prawo dogoni technologię, błąd na przejeździe kolejowym będzie oznaczał mandat.