Fotoradary za granicą nie wybaczają. Tolerancja bywa mniejsza niż w Polsce

Ten sam licznik, ta sama prędkość i zupełnie inne konsekwencje. Kierowcy wyjeżdżający za granicę często nie zdają sobie sprawy, że zasady działania fotoradarów zmieniają się tuż po przekroczeniu granicy. Różnice bywają istotne i mogą oznaczać mandat tam, gdzie w Polsce nic by się jeszcze nie stało.
- Tolerancja zagranicznych fotoradarów bywa niższa niż w Polsce i szybciej kończy się mandatem.
- W wielu krajach Europy zamiast „darmowych” kilometrów odejmuje się błąd pomiarowy.
- To zmienia ryzyko kary i zaskakuje kierowców tuż po przekroczeniu granicy.
W wielu krajach Unii Europejskiej obowiązują inne zasady uwzględniania błędu pomiarowego. Margines tolerancji bywa tam wyraźnie mniejszy, a próg reakcji fotoradarów różni się od tego, do którego przywykli kierowcy z Polski.
Mimo to w części państw system kontroli prędkości uchodzi za bardziej sprawiedliwy z punktu widzenia sprawcy wykroczenia. Opiera się bowiem na precyzyjnym odjęciu błędu pomiarowego, a nie na sztywnym progu „darmowych” kilometrów.
Jak działa tolerancja prędkości w Polsce?
W Polsce od lat funkcjonuje zasada tzw. darmowych 10 km/h przy pomiarach automatycznych. Fotoradary oraz systemy odcinkowego pomiaru prędkości nie rejestrują przewinienia, jeśli samochód porusza się z prędkością do 10 km/h powyżej limitu. Przy ograniczeniu do 50 km/h przejazd z prędkością 60 km/h nie skutkuje więc ani wykonaniem zdjęcia, ani mandatem.
Zwykle dopiero 11 km/h ponad limit uruchamia procedurę. W przypadku ręcznych mierników prędkości nie obowiązuje identyczny próg tolerancji, choć w praktyce policjanci często stosują podobne podejście przy niewielkich przekroczeniach.
Problem polega na tym, że ta tolerancja nie ma dziś jednoznacznego oparcia w obowiązujących przepisach wykonawczych. Prawo o ruchu drogowym przewiduje możliwość uwzględnienia błędu kierowcy w utrzymaniu prędkości, ale szczegółowe regulacje wygasły z końcem 2015 r. Od tamtej pory brak rozporządzenia, które wprost sankcjonowałoby „darmowe” 10 km/h. W praktyce oznacza to, że tolerancja funkcjonuje bardziej jako decyzja Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego (GITD) niż jako precyzyjna norma prawna.
Nasze 10 km/h budzi wątpliwości – lepsza tolerancja zagranicznych fotoradarów
Tolerancja 10 km/h nie rozwiązuje jednak problemu błędów pomiarowych. Każde urządzenie, które służy do kontroli prędkości może wykazywać odchylenia mieszczące się w granicach dopuszczalnego błędu. Do 100 km/h jest to do 3 km/h, a powyżej tej granicy – 3% wartości mierzonej. Mimo to obecne przepisy nie pozwalają korygować wyniku pomiaru o odchylenia.
Kierowca odpowiada za wartość wskazaną przez urządzenie. Efekt bywa dotkliwy. Przekroczenie prędkości o 70 km/h oznacza mandat w wysokości 2000 zł i 14 punktów karnych. Przy wskazaniu 71 km/h kara rośnie o 500 zł i jeden punkt więcej. W przypadku recydywy różnica w mandacie sięga już 1000 zł. Szczególnie surowe konsekwencje pojawiają się przy przekroczeniu o 51 km/h, ponieważ skutkuje ono zatrzymaniem prawa jazdy. Przy 50 km/h takich sankcji nie ma.
Od kilku lat Rzecznik Praw Obywatelskich postuluje wprowadzenie tzw. „pomiaru przyjętego”. Chodzi o odjęcie stałej wartości, na przykład 3 km/h, już na etapie kwalifikowania wykroczenia. Takie rozwiązanie objęłoby wszystkie urządzenia – zarówno fotoradary, jak i ręczne mierniki prędkości. W wielu krajach Unii Europejskiej właśnie tak działa system kontroli prędkości. Zamiast sztywnego progu „darmowych” kilometrów stosuje się precyzyjne odjęcie błędu pomiarowego. Paradoksalnie taki model bywa bardziej przewidywalny i sprawiedliwszy dla kierowców niż rozwiązanie obowiązujące dziś w Polsce.
Tolerancja zagranicznych fotoradarów – błąd pomiarowy odejmowany od wyniku
W Austrii odczyty z urządzeń mierzących prędkość koryguje się najczęściej o 3 km/h w przypadku nowszych systemów lub 5 km/h przy starszych urządzeniach. We Francji dopuszczalne odchylenia zależą od rodzaju pomiaru. Fotoradary stacjonarne odejmują około 5 km/h przy prędkościach poniżej 100 km/h oraz 5% wartości mierzonej powyżej tej granicy. Przy urządzeniach mobilnych margines bywa wyższy i sięga około 10 km/h poniżej 100 km/h oraz 10% przy większych prędkościach.
Podobne zasady obowiązują w Niemczech. Od zmierzonej prędkości odejmuje się tam zazwyczaj 3 km/h przy niższych wartościach lub od 3 do 5% w przypadku pomiarów wideo i wyższych prędkości. Kara zawsze opiera się na tzw. prędkości przyjętej, a nie na surowym wskazaniu urządzenia.
W Szwajcarii system jest jeszcze bardziej zróżnicowany. Margines błędu zależy od typu sprzętu: około 3 km/h dla mierników laserowych, 5 km/h dla radarów stacjonarnych oraz do 7 km/h przy prędkości 100 km/h w przypadku urządzeń mobilnych.
Podobne mechanizmy funkcjonują także m.in. w Hiszpanii i we Włoszech. Zamiast „darmowych” kilometrów stosuje się tam procentowe odjęcie błędu pomiarowego. Dzięki temu system kontroli prędkości uchodzi za bardziej przewidywalny i – paradoksalnie – sprawiedliwszy dla kierowcy. Sankcja zawsze odnosi się do skorygowanego wyniku, a nie do granicy jednego kilometra na godzinę.