17 stycznia 2026

Jak tracą na wartości używane samochody z Chin? Nie zawsze jest to dramat dla portfela | ZESTAWIENIE

MG HS _04

Chińskie samochody używane tracą na wartości szybciej niż europejskie czy japońskie odpowiedniki – to fakt. Ale gdy spojrzeć nie na procenty, a na realne kwoty, obraz przestaje być tak jednoznaczny. Przejrzeliśmy oferty OTOMOTO i sprawdziliśmy, gdzie spadek wartości „chińczyków” naprawdę boli, a gdzie okazuje się zaskakująco rozsądny.

  • Duży spadek procentowy nie zawsze oznacza dużą stratę w złotówkach.
  • Niska wartość rezydualna uderza w leasing – raty potrafią być wyższe niż w przypadku droższych aut europejskich.
  • Rynek używanych „chińczyków” jest mocno zaburzony – ceny zależą od pochodzenia auta, stabilności importera i polityki cenowej salonów.

Wysoka utrata wartości samochodów chińskich to nie tylko kwestia straty przy odsprzedaży. Okazuje się, że niska wartość rezydualna wpływa czasami na wysokość rat leasingowych. Właśnie z tego powodu rata leasingowa na tani samochód chiński potrafi być taka sama lub nawet wyższa niż na droższy samochód europejski, koreański czy japoński.

Ale to tylko jedna strona medalu. Bo utratę wartości możemy postrzegać procentowo lub kwotowo. Ten pierwszy sposób jest bardzo dobry do statystyk. Ale dla portfela liczy się bardziej ten drugi wariant. I on wygląda dosyć optymistycznie.

Lepiej przecież przez rok stracić 30 tys. zł na aucie, które kosztowało w salonie 100 tys. zł, niż stracić „tylko” 20% przez rok na samochodzie, który w salonie kosztował… 500 tys. zł.

To podstawowy argument dla wielu osób, które zamiast drogich, sprawdzonych marek zaczynają mimo wszystko wybierać niepewne – jak na razie – marki chińskie.

Cztery grupy chińskich aut używanych

Przeglądając oferty używanych samochodów chińskich trzeba sobie zdawać sprawę, że istnieją aż cztery grupy takich aut. Pierwsza to pojazdy używane oferowane przez autoryzowane salony.

Używane z salonu

Najczęściej są to samochody podemonstracyjne, albo pozostawione przez klientów w rozliczeniu za kolejny, chiński samochód. To najpewniejsze używane „chińczyki”, ale też i najdroższe zarazem.

Przymierzając się do takiego samochodu wystawionego w salonie warto czasem zajrzeć do cennika aut nowych. Czasem może okazać się, że nowe auto wyjdzie taniej. Zwłaszcza jeśli np. uwzględnimy jakiś promocyjny kredyt albo ubezpieczenie.

Używane prosto z Chin

Kolejna grupa to używane samochody w idealnym stanie, sprowadzane prywatnie z Chin. Najczęściej są to praktycznie auta nowe, ale tańsze o 20-30 % od tych w salonie. Pozornie wydają się okazyjnym zakupem. W praktyce nie do końca.

Zdarza się, że ASO nie chce respektować gwarancji takich pojazdów i nie spieszy się z zamawianiem ewentualnych części. Nie zawsze się tak dzieje, ale wystarczająco często, aby przed zakupem takiego samochodu pofatygować się do salonu. Nie zaszkodzi zapytać, jak w danym przypadku to wygląda.

Używane z Zachodu

W ogłoszeniach znajdziemy jeszcze samochody sprowadzane z Zachodu. Czasami handlarze ryzykują zakupem takiego auta, jeśli jest w wyjątkowo dobrej cenie i chodzi o jakąś popularną markę, np. MG.

Czasami nie mają wyjścia. Dlaczego? Ponieważ czasami kupują samochody w pakietach od swoich stałych dostawców. W takiej sytuacji obok 9 atrakcyjnych modeli, „muszą” zabrać z niemieckiego czy litewskiego placu także taką „czarną owcę”.

Używane po wypadku

No i jest jeszcze ostatnia grupa – chińskie samochody powypadkowe. Te mogą skusić chyba jedynie amatorów silnych wrażeń, ponieważ nigdy do końca nie wiadomo jak będzie przebiegała naprawa.

Raczej nikt nie kupuje takich samochodów na zarobek. I w tym wypadku ceny są naprawdę bardzo niskie, co wciąż nie oznacza, że atrakcyjne.

Zaburzone statystyki

Mając na uwadze to, co napisaliśmy powyżej, staje się jasne, że dane statystyczne podawane przez firmy monitorujące rynek odbiegają nieco od rzeczywistości. Trudno jest bowiem analizować każde ogłoszenie z osobna. Systemy pracują po prostu na bazach danych opartych na cenach z ogłoszeń. Można przyjąć, że procentowo samochody chińskie tracą na wartości więcej niż europejskie.

Ale średnie ceny chińskich aut używanych są trudne do określenia. Wszystko zależy od tego co i gdzie się kupuje. Uwaga! Nie można wrzucać wszystkich samochodów chińskich do jednego worka. Nieco mniejszą utratę wartości wykażą takie marki jak MG, Jaecoo, Omoda czy BAIC.

Cieszą się one jakąś popularnością i są już rozpoznawalne. Inne, zwłaszcza te wprowadzane niedawno, nie mają jeszcze wyrobionej pozycji na rynku. Wiele osób nie wie nawet, że istnieją.

MG HS

MG należy do najbardziej popularnych chińskich marek na naszym rynku. Dzięki temu spadek wartości używanych modeli powinien być niższy niż u konkurencji.
Z drugiej jednak strony – sam importer nie buduje wysokiej wartości rezydualnej za wszelką cenę. Jeśli chodzi o model HS, warto wspomnieć o trzech istotnych faktach.

Pierwsza generacja HS-a pojawiła się na naszym rynku już pod sam koniec swojej rynkowej kariery. A zatem realnie HS w nowym wydaniu trafił do salonów bardzo szybko po poprzedniku. I sam ten fakt spowodował spadek wartości „jedynki”.

Po drugie – widzimy pewien brak stabilności cenowej w salonach. HS aktualnej generacji w chwili premiery kosztował w najtańszej wersji z „manualem” ok. 108 tys. zł (w promocji). Sprzedawcy sugerowali, że taka cena będzie obowiązywała tylko do końca roku 2024 roku.

Okazało się jednak, że promocja trwała przez cały 2025 rok. Dodatkowo, na przełomie 2025/2026 importer jeszcze obniżył ceny bazowej odmiany. Na wyprzedaży można było wyjechać takim HS-em z salonu za niewiele ponad 90 tys. zł.

Jest jeszcze trzeci, niekorzystny czynnik. Otóż pod koniec 2025 roku do oferty MG trafiła świetnie wyceniona odmiana hybrydowa, zwana Hybrid+. Wyceniono ją na niespełna 130 tys. zł. Egzemplarze z 2025 roku kosztują nawet niewiele ponad 120 tys. zł. Odmiana ta okazała się bardzo oszczędna i zaskakująco komfortowa. Siłą rzeczy wywołało to spadek zainteresowania zarówno nowymi, jak też używanymi wersjami czysto spalinowymi.

W ogłoszeniach dominują samochody oferowane przez dealerów. I one mają dość wysokie ceny wywoławcze. Wiele HS-ów pierwszej generacji z roku 2024 jest wystawionych za ok. 80-90 tys. zł. Są to oczywiście ceny wywoławcze.

Prywatnie sprowadzone egzemplarze, zwłaszcza ze śladami uszkodzeń, można kupić za niewiele ponad 50-60 tys. zł. Prawda o realnej wartości rynkowej używanych HS-ów wyjdzie na jaw dopiero za kilka lat. Poczekajmy, kiedy na rynku pojawią się egzemplarze poleasingowe.

BAIC Beijing 5

BAIC Beijing 5 nie załapuje się na podium w rankingach sprzedaży, ale też nie jest jakimś outsiderem. To bezwzględnie chińska czołówka w Polsce, tyle że tuż poza podium. I tu również importer na własne życzenie chwieje nieco rynkiem wtórnym.

Na początku wszystko wyglądało dobrze. Polityka cenowa prowadzona w związku z tym modelem wydawała się dość stabilna, a opcja montażu LPG zwiększała jedynie atrakcyjność tego modelu.

Jednak, kiedy w ubiegłym roku w salonach pojawiła się zubożona wersja tego samochodu, zakup rocznych egzemplarzy stracił sens. Wszystko dlatego, że ta nowa wersja podstawowa kosztowała ok. 100 tys. zł. Owszem, ma nawet mniej poduszek powietrznych niż wersja tradycyjna. Ale cena czyni cuda.

I jeśli ktoś myślał nad rocznym używanym Beijingiem 5 (np. „po demo”) za ok. 100 tys. zł, to teraz ma opcję alternatywną, czyli zupełnie nowy, tyle że gorzej wyposażony egzemplarz w tej cenie.

Seres 3

Samochody marki Seres to taka praktyczna symulacja. Pokazuje, co może się wydarzyć ze spadkiem wartości chińskich marek, jeśli znikną one z oficjalnego rynku.

Marka Seres została wycofana ze względu na słabe wyniki sprzedaży. Efekt jest bardzo dobrze widoczny. Ceny używek spadły od razu o połowę. Ale i tak są to jedynie ceny wywoławcze.

Chętnych na zakup używanego chińskiego modelu marki, która już nie jest oferowana w salonach, nie ma zbyt wielu. Możliwe nawet, że niektóre egzemplarze będą po prostu niesprzedawalne.

BYD Seal U DM-i

Ten komfortowy SUV to kolejny przykład samochodu, który zaburza statystyki. Otóż z jednej strony jest najbardziej rozpoznawalnym modelem BYD-a w Polsce. Z drugiej – występuje wyłącznie jako elektryk lub hybryda doładowywana z gniazdka. A takie samochody z założenia tracą na wartości szybciej niż zwykłe hybrydy, ponieważ są od nich wyraźnie droższe.

BYD Seal U DM-i był pierwszym modelem tego wytwórcy nad Wisłą o napędzie innym niż elektryczny. Obecnie w ofercie znajdują się już kolejne modele hybrydowe typu plug-in. To Atto 2 DM-i, Seal 5 DM-i oraz Seal 6 DM-i.

Wiemy, że nic nie wiemy

W internecie pojawiły się już pierwsze szacunkowe dane firm analizujących rynek motoryzacyjny. Jedna z nich podaje, że najpopularniejszy obecnie samochód chiński na polskim rynku, czyli MG HS, traci po pierwszych pięciu latach ok. 50% swojej wartości.

Ale przecież – tak jak napisaliśmy powyżej – nowy HS i 5-letni HS to dwa różne modele. MG, podobnie jak inne marki z Państwa Środka niezwykle szybko wprowadza istotne zmiany w konstrukcjach. A zatem nie są to nawet podobne auta i trudno realnie porównywać ich ceny. No i jak zestawić ze sobą dane starzejących się MG HS-a, które są już na rynku 5 lat z danymi samochodów, które debiutowały w Europie zaledwie rok temu?

Na razie jest to głównie problem firm leasingowych i ubezpieczalni. Osoby zainteresowane zakupem chińskich samochodów zaglądają głównie do salonów w poszukiwaniu atrakcyjnych nowości. A co będzie z egzemplarzami używanymi? To się jeszcze okaże.