Używana Toyota Auris II – mechanik (dużo) tu nie zarobi. Opinie, typowe usterki, jaki silnik wybrać?
Używana Toyota Auris II (2013-18) nie próbuje udawać auta lifestylowego, nie obiecuje sportowych emocji ani raczej nie sprawi, że będziecie odwracać się za nią na ulicy. Za to ma jedną bardzo ważną cechę – dla wielu kierowców okazuje się dokładnie takim wozem, jakiego potrzebują. Wsiadasz, jedziesz, zapominasz o tym, że masz auto. No dobrze, a czy numer telefonu do mechanika też zapomnisz? To zależy, i to od kilku czynników.
- Wersja hybrydowa to hit rynku wtórnego, ale niskie spalanie gwarantują też i inne silniki. Zwłaszcza jeden, taki trochę… „niedzisiejszy”.
- Toyota Auris II rzadko się psuje i ma zazwyczaj trwałą mechanikę, ale nie kupuj tego auta bez wizyty na podnośniku.
- Ceny na tle rywali z tamtych lat potrafią być wysokie. Wiadomo – znaczek Toyoty robi swoje.
Są takie auta, w których chodzi głównie o to, by dojechać z punktu A do punktu B. Po prostu. Bez wnikania w szczegóły, bez emocji związanych z prowadzeniem, ale i bez stresów związanych z ciągłymi awariami. Słowem – alleluja i do przodu. Czy Toyota Auris II spełnia te warunki? Większość z nich – owszem. Ale pewne kwestie mogą was jednak zaskoczyć. Zwłaszcza jeśli liczycie na to, że do auta nie dołożycie po zakupie ani złotówki, tak jak to kiedyś z Toyotami bywało.
Znalazłeś już samochód, który chcesz poddać inspekcji?
Wklej link do ogłoszenia i zamów inspekcję wymarzonego pojazdu
Wklej link do ogłoszenia
Zamów raport z inspekcji
A propos złotówek: otóż nazwa „Auris” wywodzi się ze słowa „aurum”, czyli po łacinie – „złoto”. I faktycznie, jeśli chodzi o stylistykę, tym złoty medal należy się tu bezdyskusyjnie. Tyle że za… nijakość. Auris II – zwłaszcza hatchback – wygląda poprawnie, neutralnie i w zasadzie nie wzbudza żadnych emocji. Dla jednych to wada, dla innych – zaleta. Ogólnie jeśli jesteś estetą lub estetką, to raczej kup co innego. I nie musi to być nawet Alfa Romeo Giulietta, bo stylowe hatchbacki mieli wtedy w ofercie i Japończycy (tak, Mazdo 3, to o tobie).
Używana Toyota Auris II: dwa nadwozia, mało emocji
Ale wracamy do naszego Aurisa. Toyota pokazała drugą generację tego modelu w 2012 r., ale sprzedaż ruszyła dopiero na początku 2013 r. Najpierw do salonów wjechał hatchback, później kombi, czyli Auris Touring Sports. Dość ironiczna nazwa, biorąc pod uwagę sportowe emocje jakie czekają tu za kółkiem. Ale też żeby nie było – kombi ma według mnie lepsze proporcje niż hatchback, jest bardziej zwarte i jakoś tak milej się na nie patrzy. No i ma większy kufer, bo o ile hatchback pomieści tylko od 360 do 1200 l bagażu, o tyle Touring Sports – od 530 do niemal 1660 l. A to już całkiem niezły wynik jak na te lata, no i ten segment.
Modernizacja Aurisa II miała miejsce 2015 r., a w 2018 r. Japończycy pokazali następcę. No i wtedy hatchback oraz kombi wróciły do nazwy Corolla, zaś Auris odszedł z Europy na zawsze. I chyba już nie wróci.
Używana Toyota Auris II: jaki silnik wybrać?
Jeśli chodzi o silniki, to wybór – jak na kompaktową Toyotę – okazuje się całkiem szeroki. Wszystkie jednostki mają cztery cylindry, ale każda występowała tylko w jednej wersji mocy. W rzeczywistości wybór nie jest więc aż tak duży, choć i tak większy niż np. w Civicu IX.
W przypadku silników benzynowych dostajemy wersje 1.33, 1.6 oraz doładowane 1.2T. Moc – od 99 do 132 KM. Diesle? Tu robi się ciekawie, bo Toyota oferowała aż trzy jednostki. 1.4 D-4D/90 i 2.0 D-4D/124 KM to konstrukcje własne marki, natomiast 1.6 D-4D/112 KM pochodzi już od BMW i należy do rodziny N47.
No i wisienka na torcie, czyli hybryda. To układ praktycznie żywcem wyjęty z Priusa III, spotykany także m.in. w Lexusie CT200h. Silnik 1.8 plus napęd elektryczny rozwijają tu łącznie 136 KM. I zapewniają bajecznie niskie spalanie w mieście. Oraz (podobno) legendarną niezawodność. Skrzynie biegów ? Mamy tu 6-biegowy manual, Multidrive S (klasyczna bezstopniowa) oraz eCVT w hybrydzie. Napęd zawsze trafiał na przód, więc jeśli szukasz auta segmentu C z 4x4, to niestety – nie ten adres.
Używana Toyota Auris II: ten „niedzisiejszy” diesel wciąż może mieć sens
No dobrze, a którą wersję wybrać? Tym razem zaczniemy od diesli, także dlatego, że taki napęd pod maską ma nasze auto ze zdjęć. I tak, silnik 1.4 D-4D to bardzo ciekawa opcja dla ludzi, którzy nie chcą hybrydy, ale nadal zależy im na niskim spalaniu. Konstrukcja pozostaje stosunkowo prosta: Brak tu dwumasy, głowica ma osiem zaworów, mało jest rozbudowany osprzęt. Oczywiście, po dużych przebiegach mogą pojawić się typowe problemy, np. zapchany DPF, ale generalnie ten silnik ma opinię bardzo trwałego. Sporadycznie zdarzają się problemy z łańcuchem rozrządu, ale poza tym – lać paliwo i jeździć. I nie przejmować się kiepskim wyciszeniem silnika.
Znacznie ostrożniej trzeba podchodzić do diesla 2.0. Tych aut jest niewiele, bo silnik zniknął z gamy po liftingu. W starszych Toyotach ta jednostka zasłynęła problemami z deformacją bloków i głowic oraz uszczelkami pod głowicą. W Aurisie II aż tak dramatycznych historii raczej nie słychać, ale ostrożność warto zachować.
Diesel 1.6/112 KM przejęty od BMW też ma swoje humory. Rozrząd, koło pasowe wału, czasem – wtryskiwacze. I to po zaskakująco niskich przebiegach. Ogólnie – klasyka rodziny N47. Co ciekawe, tak jak i w BMW/MINI, również w Toyocie prowadzona była akcja serwisowa związana z wadliwymi chłodnicami EGR (ryzyko pożaru), choć – oczywiście – na niższą skalę. Bo i tych aut sprzedano mniej.
Używana Toyota Auris II: który silnik benzynowy wybrać?
Nieźle pod względem trwałości wypadają wersje benzynowe, choć i tutaj również nie obyło się bez kilku wpadek. W 1.33 zdarza się pobór oleju i odkładanie nagaru w kolektorze ssącym. W 1.6 po dużych przebiegach zdarzało się problemy z uszczelkami pod głowicą. Choć – Bogiem a prawdą– często było to pokłosie problemów z pompą wody i związanego z tym przegrzania. Zdarzają się też awarie układu Valvematic, ale w ogólnym rozrachunku to udany silnik. Choć nieprzesadnie oszczędny.
Z kolei motor 1.2 Turbo to najnowocześniejszy benzyniak w gamie. No i jedyny z bezpośrednim wtryskiem paliwa. Tu trzeba uważać m.in. na nastawnik turbo, cewki zapłonowe, spalanie oleju i ewentualne hałasy z napędu rozrządu. Uwaga: szczególnie nieprzyjemna finansowo okazuje się awaria pompy wysokiego ciśnienia.
Hybryda? Tak, jest trwała. Ale internetowe opowieści o absolutnie bezawaryjnym aucie warto traktować z dystansem. Bo np. po przebiegach rzędu 300-400 tys. km zdarzają się problemy z uszczelką pod głowicą. Pojawiają się też wycieki z napinacza rozrządu, czasem hałasuje już sam łańcuch. Warto sprawdzić kondycję baterii trakcyjnej, bo regeneracja zrobiła się ostatnio wyraźnie droższa. No i ważna sprawa: zawsze warto skontrolować wlot powietrza do chłodzenia baterii. Otwór potrafi się zwyczajnie zatkać, co z kolei ma zgubny wpływ na ogniwa. Tak samo zresztą, jak ewentualne problemy z dmuchawą nawiewu baterii.
Używana Toyota Auris II: czy nadwozie rdzewieje? Zabezpieczenie antykorozyjne
No i podwozie – ono również wymaga dokładnych oględzin. Jak to w starszej Toyocie, korozja w pierwszej kolejności atakuje zazwyczaj właśnie od spodu. Ogólnie nie jest tragicznie, ale do europejskiej czołówki pod względem zabezpieczenia antykorozyjnego Aurisowi trochę brakuje. Skontroluj zwłaszcza okolice tylnej osi, koncówki progów oraz podłużnice.
Zawieszenie z przodu wykorzystuje kolumny McPhersona. Z tyłu jest to belka albo wielowahacz, zależnie od wersji silnikowej. Zdarzają się problemy z maglownicami – dostaje się do nich woda. Mechanizm hamulca ręcznego również potrafi sprawiać problemy, ale to akurat nie jest jakiś wybitnie kosztowny problem.
Sam Auris II prowadzi się dokładnie tak, jak wygląda. Czyli beznamiętnie. To auto istnieje głównie po to, żeby dowieźć was z punktu A do punktu B, a emocje pojawią się prędzej wtedy, gdy jedziecie na rezerwie i nie widzicie stacji benzynowej, niż podczas szybkiego pokonywania zakrętów.
Używana Toyota Auris II: spokojnie do celu
Diesel 1.4 D-4D idealnie wpisuje się w ten charakter – nie zachwyca osiągami (choć akurat elastyczność – jak to w dieslu – jest znośna), za to już średnie spalanie potrafi być świetne. W normalnej jeździe ciężko przekroczyć 6 l/100 km, a spokojna trasa bez problemu pozwala zobaczyć „czwórkę” z przodu.
Komfort resorowania okazuje się całkiem przyzwoity, szczególnie w egzemplarzach na małych felgach i z oponami o wysokim profilu. Wygłuszenie? Jak to w ponad 10-letniej Toyocie – szału nie ma. I to mówiąc delikatnie, sprawdźcie zresztą wyniki pomiarów sonometrem. Jest niewiele lepiej niż np. w Fiacie 500.
Karoseria? Sama blacha koroduje raczej powoli, ale lakier okazuje się dość delikatny. Bazowe reflektory świecą przeciętnie, a dodatkowo w bazowych lampach (były też m.in. ksenony, a potem – nawet LED-y) Toyota zastosowała nietypowe żarówki HIR2. Nie zawsze łatwo je kupić, czasem dochodzi o stopienia się wtyczki. I wtedy trzeba się już nieco namęczyć.
Używana Toyota Auris II: proste tworzywa, ale łatwa obsługa
Na koniec – słowo o kabinie. No i tak, łatwo byłoby ponarzekać na twarde plastiki i przeciętną jakość części materiałów, natomiast sęk w tym, że… takie są fakty. Poza tym wraz z upływem czasu i kilometrów pojawiają się trzaski i skrzypienia, a kierownica potrafi się zestarzeć i szybko, i brzydko. Ale akurat nasz egzemplarz – choć trochę poskrzypuje na nierównościach – to mimo przebiegu 300 tys. km wcale nie wygląda tragicznie. Częściowo dlatego, że dużo jeździł w trasie.
Po liftingu jakość niektórych materiałów lekko poprawiono, ale luksusu nadal tutaj nie znajdziecie. Fotele też nie każdemu przypadną do gustu, bo siedziska okazują się dość krótkie. Odczuwalne zwłaszcza w dalszych trasach.
Dobra wiadomość jest natomiast taka, że elektronika zwykle nie sprawia większych problemów. Oczywiście, zdarzają się pojedyncze przypadki awarii immobilisera czy niedomagającego radia, ale na tle wielu konkurentów Auris II wypada pod tym względem raczej dobrze.
Przestronność z przodu jest OK, z tyłu natomiast miejsca na nogi nie znajdziecie przesadnie dużo. Rozstaw osi wynosi tylko 2600 mm, no i to trochę czuć podczas zajmowania miejsca na tylnej kanapie. A otwór drzwiowy przesadnie szeroki nie jest.
Używana Toyota Auris II: ceny i sytuacja rynkowa
No dobrze, a ile taka przyjemność kosztuje? Rzut oka na portal OTOMOTO i wszystko szybko staje się jasne. Otóż najtańsze egzemplarze startują dziś od ok. 20-25 tys. zł, natomiast najdroższe sztuki z końca produkcji potrafią kosztować nawet i 70 tys. zł. Ogólnie Auris II dość dobrze trzyma wartość, a szczególnie dotyczy to wersji benzynowych i hybryd. W przypadku tych drugich ceny bywają momentami absurdalne, zwłaszcza gdy auto ma niski przebieg. Ale uwaga – trzeba też pamiętać, że mnóstwo hybryd pracowało wcześniej jako taksówki. Zwłaszcza dotyczy to egzemplarzy, które mają na pokładzie LPG.
No dobrze, a czy warto kupić używaną Toyotę Auris II? Jeśli szukacie samochodu, który przede wszystkim ma być rozsądnym środkiem transportu, odpowiedź brzmi: tak. Trzeba tylko pamiętać, że nawet Toyota nie pozostaje całkowicie wolna od typowych usterek. A legenda niezawodności czasem trochę upraszcza rzeczywistość.









