Volkswagen walczy o zniesienie ceł na chińskie elektryki. Cupra Tavascan może mocno potanieć

Volkswagen złożył do Komisji Europejskiej propozycję zniesienia 20,7-procentowych ceł na elektryki produkowane w Chinach. Na zmianie najmocniej skorzystałaby Cupra Tavascan, w przypadku której obecne taryfy mocno wpływają na rentowność tego modelu. Jeśli KE przyjmie nowy mechanizm, ceny chińskich aut koncernu z Wolfsburga mogą spaść już w najbliższych miesiącach.
- KE rozważa zniesienie ceł na elektryki Volkswagena, w tym Cuprę Tavascan.
- Volkswagen przedstawia mechanizm „minimalnej ceny i limitu importu” zamiast taryf.
- Cupra rośnie sprzedażowo, ale jej marża spadła do 0,1% – cła mocno obciążają wyniki.
Europejscy włodarze rozpoczęli właśnie formalny przegląd ceł antysubsydyjnych, nałożonych na elektryczne modele Volkswagena, produkowane w Chinach. Jak informuje Reuters, na stole leży możliwość całkowitego zniesienia 20,7-procentowej taryfy – m.in. dla Cupry Tavascan – jeśli UE zaakceptuje mechanizm „minimalnej ceny i rocznego limitu importu”.
Propozycja ta stanowi odpowiedź na wniosek spółki joint-venture Volkswagen Anhui, współtworzonej z chińskim JAC Automobile Group. Firma zaproponowała zastąpienie obecnych ceł rocznym kontyngentem importowym i minimalną ceną sprzedaży, co – jej zdaniem – byłoby bardziej przewidywalnym i sprawiedliwym rozwiązaniem.
Dla marek Seat/Cupra to kwestia kluczowa, bo Tavascan produkowany w Chinach trafia na rynki europejskie, a obowiązująca taryfa – jak podkreśla Volkswagen – stanowi „poważne zagrożenie” dla rentowności i dalszego funkcjonowania modelu. Jeśli KE przyjmie propozycję, zniesienie ceł może nastąpić w ciągu najbliższych kilku miesięcy – informuje portal elektromobilni.pl.
Skok sprzedaży, ale niezbyt imponujący zysk
Z opublikowanych danych wynika, że w pierwszych dziewięciu miesiącach 2025 roku Grupa Seat/Cupra zwiększyła przychody o 6,9% rok do roku, do kwoty 11,2 mld euro (w porównaniu do 10,5 mld w tym samym okresie poprzedniego roku).
Wzrost przychodów był napędzany głównie przez wyraźne zwiększenie wolumenu sprzedaży Cupry. Skok o 30,5% to zasługa przede wszystkim Terramara i właśnie Tavascana. Jednak pomimo wyższej sprzedaży, nie przekłada się to specjalnie na zysk operacyjny. Hiszpanie osiągnęli jedynie 16 mln euro zysku operacyjnego, a marża operacyjna spadła do 0,1%.
To pokazuje, jak duży wpływ na wyniki miały koszty, w tym właśnie cła, oraz presja konkurencyjna. Wcześniej Cupra ostrzegała, że jeśli cła nie zostaną zdjęte, może być zmuszona do ograniczenia produkcji, co mogłoby wpłynąć również na miejsca pracy.
Możliwe wyjątki
Dla spółki Volkswagen Anhui i dla marek Seat oraz Cupra przyjęcie mechanizmu minimalnej ceny oraz importowego kontyngentu to możliwość uniknięcia ciężkiego balastu finansowego. Jeśli KE zaakceptuje propozycję, konieczność obciążania każdego sprzedanego Tavascana dodatkową opłatą mogłaby zostać anulowana. Ato odciążyłoby marże i ułatwiło konkurowanie z tańszymi autami na prąd.
Taka decyzja byłaby także sygnałem dla całej branży, że nawet gdy unijne cła przeciwko chińskim elektrykom pozostają w mocy, możliwe są wyjątki dla producentów, którzy są gotowi do negocjacji i transparentności. A to może wpłynąć na całą strategię importowo-handlową producentów samochodów.
Dla klientów w Europie oznaczałoby to, że modele takie jak Cupra Tavascan mogłyby pojawić się w salonach z ceną bliższą wyjściowej. Czyli sprzed wprowadzenia ceł, co zwiększyłoby ich atrakcyjność wobec innych elektryków.
Tak jest Cupra Tavascan
Hiszpański elektryk należy do grupy aut, które od pierwszego spojrzenia robią wrażenie dobrze narysowanego i zwartego SUV-a. Mierzy 464 cm długości, 186 cm szerokości i 160 cm wysokości. Przestronne wnętrze i praktyczny bagażnik o pojemności 540 l to kolejne niezaprzeczalne zalety elektrycznej Cupry.
W podstawowym wariancie Endurance, z napędem na tylne koła i mocą 286 KM, Tavascan przyspiesza od 0 do 100 km/h w 6,8 s i potrafi pokonać do 542 km na jednym ładowaniu.
Wersja VZ to już pełnoprawny elektryczny hot-SUV. Ma 340 KM, napęd 4Drive i na sprint 0–100 km/h potrzebuje 5,5 s. Cechuje się zasięgiem do 512 km. Obie odmiany korzystają z baterii 77 kWh.
Zaskakująca propozycja dla firm
„W ramach pakietu inicjatyw Komisji Europejskiej, który ma zostać przedstawiony 10 grudnia 2025 roku, pojawia się propozycja przyspieszenia dekarbonizacji transportu poprzez wprowadzenie obowiązku nabywania wyłącznie pojazdów elektrycznych przez firmy już od 2030 roku” – informuje Business Insider.
„Zakaz miałby objąć także przedsiębiorstwa zajmujące się leasingiem i wynajmem długoterminowym, które oferują pojazdy klientom indywidualnym. To oznaczałoby, że 5 lat przed planowanym na 2035 r. wycofaniem samochodów z silnikami spalinowymi, firmy musiałyby w pełni przestawić swoje floty na pojazdy elektryczne” – dodaje.
Pomysł spotkał się z umiarkowanym przyjęciem ze strony cytowanych przez portal ekspertów. obawiających się m.in. spadku sprzedaży nowych aut. Zwracają też uwagę na konieczność uruchomienia programów wsparcia/subsydialnych dla firm kupujących modele elektryczne, a nie tylko dla klientów indywidualnych, jak ma to miejsce teraz w naszym kraju.