Koniec marzeń Porsche o własnej fabryce akumulatorów. Co poszło nie tak?

Porsche ogłosiło, że rezygnuje z planów produkcji własnych baterii do samochodów elektrycznych. Decyzja ta uderza w ambicje marki, a jej skutkiem będzie zwolnienie większości zespołu związanego z projektem Cellforce.
- Porsche miało ambicje wytwarzania własnych akumulatorów do samochodów na prąd.
- Słabnące sprzedaż i zyski zmusiły tę niemiecką marką do weryfikacji planów.
- Cellforce zwolni większość załogi, ale nie zostanie zamknięte.
W ciągu ostatnich 30 lat historia Porsche przypomina sinusoidę. Na początku XXI wieku firmę uratowało wprowadzenie SUV-a o nazwie Cayenne. Zapewnił on solidne przychody i pozwolił inwestować w takie perełki jak np. 911 GT3 RS.
Namacalne sukcesy skusiły zarząd nawet do próby przejęcia całego koncernu Volkswagen, ale finał był odwrotny – to Porsche trafiło pod skrzydła Volkswagena. Z czasem marka z Zuffenhausen wróciła na szczyt, notując rekordowe marże i budując reputację luksusowego producenta aut sportowych.
Jednak duża część sukcesu opierała się na rynku chińskim, a ten w ostatnich latach zaczął się załamywać.
TUTAJ przeczytasz test Porsche Macana 4 EV.
Akumulatory Porsche: koniec marzeń
Porsche mocno postawiło na samochody elektryczne, lecz popyt na nie okazał się słabszy, niż zakładano. W Stanach Zjednoczonych dodatkowym ciosem stały się cła na importowane auta, ponieważ wszystkie modele Porsche powstają w Europie.
W efekcie wszystkich ciosów, jakie ta niemiecka marka otrzymała w ostatnim czasie, podjęto decyzję o rezygnacji z planów budowy własnych akumulatorów. Niemcy właśnie zapowiedzieli zwolnienia w Cellforce – spółce powołanej specjalnie do opracowania ogniw.
Z 286 zatrudnionych pracowników pozostanie jedynie kilkadziesiąt osób. Jak podali przedstawiciele Porsche, Cellforce od teraz zajmować się będzie wyłącznie badaniami i rozwojem, bez własnej produkcji.
Powodem takiej decyzji jest przekonanie, że inwestycje rzędu kilku miliardów euro nigdy by się nie zwróciły.
Nowe zadanie dla Cellforce
Fabryka Cellforce docelowo miała produkować akumulatory o łącznej pojemności kilku GWh rocznie, co wystarczyłoby dla około 10 000 Taycanów. Teraz ten plan trafia do kosza. Zamiast niego spółka ma wspierać inne projekty koncernu Volkswagen oraz współpracować z firmą V4Smart – dostawcą akumulatorów dla hybrydowej wersji 911 GTS.
Decyzja Porsche nie jest odosobniona – branża motoryzacyjna coraz częściej kalkuluje, że własna produkcja baterii jest po prostu zbyt droga. „Własne baterie byłyby pięknym symbolem niezależności, ale nie miały szans się spłacić” – twierdzi jeden z ekspertów branży motoryzacyjnej.
W efekcie Porsche musi ograniczyć ambicje i polegać na zewnętrznych dostawcach. A jeszcze niedawno ta niemiecka firma chciała być liderem technologii elektrycznych. Dziś staje się jednak jasne, że rzeczywistość finansowa wygrała z wizją przyszłości.
TUTAJ przeczytasz o słabnącej kondycji Porsche.
Taycan znów na minusie
Pomimo ostatnich perturbacji wokół Porsche, sytuacja rynkowa niektórych modeli tej marki wciąż wygląda solidnie. W pierwszym półroczu 2025 roku globalna sprzedaż Macana osiągnęła 45 137 szt., z czego elektryk odpowiadał za około 60% tego wyniku. Czyli blisko 27 000 egzemplarzy.
Zupełnie inaczej w tym czasie klienci podchodzili do Taycana – flagowej limuzyny na prąd z Zuffenhausen. Na to auto skusiło się zaledwie 8302 z nich, co oznacza spadek rok do roku o 6%.
Jakby tego było mało, w całym 2024 roku, czyli w roku premiery odświeżonego, znacznie poprawionego Taycana, jego sprzedaż spadła aż o 49%. Na całym świecie po ten samochód sięgnęło 20 836 klientów.
Porsche na dniach ma pokazać zupełnie nowe, elektryczne Cayenne. W drodze są też następca serii 718 na prąd, a także… zupełnie nowy Macan. Tyle że spalinowy.