Bagażnik rowerowy – jeden błąd i możesz trafić za kratki

Platforma rowerowa montowana na haku auta to wygodny sposób na przewóz jednośladu. Trzeba jednak dopilnować formalności, bo droga na skróty może skończyć się nie tylko mandatem, ale nawet więzieniem.
- Trzecia tablica rejestracyjna jest obowiązkowa, gdy platforma zasłania numer auta.
- Tablica kolekcjonerska nie zastępuje legalnej tablicy wydanej przez urząd.
- Zakup tablicy w sieci i używanie jej na bagażniku może skończyć się nawet karą do 5 lat więzienia.
Wożenie rowerów na dachu ma więcej wad niż zalet. Trudno je bezpiecznie założyć, łatwo uszkodzić lakier, a do tego trzeba pamiętać o wysokości auta przy wjeździe do garażu czy pod zadaszenie. Dlatego wielu kierowców wybiera bagażnik na hak. To najwygodniejsze rozwiązanie, ale ma też minusy – kosztuje sporo i bardzo często oznacza, że potrzebna będzie trzecia tablica rejestracyjna.
Tani bagażnik może szybko zakończyć podróż
Najtańsze uchwyty i platformy montowane na hak często nie mają własnych świateł. Problem pojawia się od razu po założeniu rowerów. Tylne lampy auta stają się słabo widoczne albo znikają całkowicie. Bardzo często zasłonięte zostaje też trzecie światło stopu.
To nie jest drobiazg. Jeśli patrol zauważy, że rowery zasłaniają oświetlenie, może skończyć się nie tylko mandatem, ale też zakazem dalszej jazdy do czasu usunięcia problemu. Dlatego przy takim rozwiązaniu konieczna jest dodatkowa belka z oświetleniem. Bez niej wyjazd po prostu nie ma sensu.
Warto też uważać na uchwyty mocowane do klapy bagażnika. W wielu autach zasłaniają lampy i tablicę. Gdy samochód nie ma haka albo przynajmniej gniazda elektrycznego, nie da się legalnie podłączyć belki ze światłami. W efekcie taki zestaw może wyglądać praktycznie, ale na drodze szybko zamienia się w problem.
Światła to nie wszystko. Potrzebna jest jeszcze trzecia tablica
Typowe platformy rowerowe montowane na haku mają własne lampy. Dzięki temu znika problem zasłoniętych świateł. Tu pojawia się jednak inny obowiązek. Jeśli bagażnik i rowery zakrywają numer rejestracyjny, trzeba mieć dodatkową tablicę przeznaczoną właśnie na platformę.
Nie wolno przełożyć tablicy z auta na bagażnik, bo samochód musi mieć komplet oznaczeń w miejscach do tego przeznaczonych. Trzeba więc udać się do wydziału komunikacji i wystąpić o wydanie dodatkowej tablicy. Taka trzecia tablica rejestracyjna kosztuje 52,50 zł i tylko ona może legalnie trafić na bagażnik rowerowy.
„Kolekcjonerska” wygląda podobnie, ale może skończyć się bardzo źle
Tu wielu kierowców próbuje iść na skróty. W sieci bez problemu można zamówić tablicę kolekcjonerską z własnym numerem. Wygląda podobnie do prawdziwej, kosztuje mniej i nie wymaga wizyty w urzędzie. To rozwiązanie jest szczególnie kuszące w przypadku aut w leasingu albo najmie. Wtedy, aby zdobyć legalną dodatkową tablicę, zwykle trzeba zwrócić się do instytucji finansującej, zapłacić za obsługę całej sprawy i czekać na załatwienie formalności. Dlatego wielu kierowców wybiera pozornie prostsze rozwiązanie i zamawia „blachę” w internecie.
Problem w tym, że tablica kolekcjonerska nie zastępuje legalnej dodatkowej tablicy wydanej przez urząd. To już nie jest drobne wykroczenie. Używanie podrobionej tablicy rejestracyjnej może oznaczać odpowiedzialność karną. Zgodnie z art. 306c kodeksu karnego za używanie podrobionych tablic grozi od 3 miesięcy do 5 lat więzienia. W praktyce kilka zaoszczędzonych złotych, pominięta wizyta w urzędzie albo chęć ominięcia procedury leasingowej mogą skończyć się dużo większym problemem niż sam koszt legalnej tablicy.
Policja widzi więcej niż sam numer
Wielu kierowcom wydaje się, że skoro tablica kolekcjonerska wygląda niemal identycznie jak oryginalna, to podczas kontroli nikt niczego nie zauważy. To błędne założenie. Taka tablica nie ma oznaczeń, które posiada legalna „blacha" wydana przez urząd, w tym odpowiednich zabezpieczeń i grawerunku laserowego. Poza tym policjant nie musi opierać się wyłącznie na oględzinach.
Podczas kontroli łatwo sprawdzić w bazie CEP, czy dla danego pojazdu została wydana dodatkowa tablica na bagażnik rowerowy i kiedy to nastąpiło. Jeśli w systemie nie ma takiej informacji, a na platformie widnieje „trzecia tablica”, kierowca sam prosi się o poważne kłopoty. Właśnie dlatego używanie nieoficjalnego oznakowania jest tak ryzykowne.
Dodatkowa tablica musi trafić na bagażnik, a nie na auto
Niedozwolona jest też zamiana tablic miejscami. Nie wolno przełożyć numeru z auta na bagażnik i zostawić pojazdu bez kompletu oznaczeń w miejscach do tego przeznaczonych.
Co ważne, nawet jeśli przy rejestracji pojazdu od razu wydano trzy tablice, ta dodatkowa nie może trafić na tył ani przód auta zamiast zwykłej. Powinna być zamontowana wyłącznie na bagażniku rowerowym. Jeśli przez pomyłkę zostanie założona bezpośrednio na samochód, podczas dokładniejszej kontroli policji albo wnikliwego badania technicznego mogą pojawić się kłopoty. Formalnie taki pojazd jest oznakowany nieprawidłowo, a więc nie powinien uczestniczyć w ruchu drogowym.