Kierowcy tracą tysiące przez jeden zapis. Rzecznik Finansowy ostrzega przed cesją z OC i AC

Sebastian Sulowski

Szybka wypłata pieniędzy po szkodzie brzmi kusząco. Cesja może skrócić formalności i zdjąć z kierowcy część problemów z ubezpieczycielem. Ten sam dokument może jednak sprawić, że poszkodowany sprzeda swoje prawo do odszkodowania za znacznie niższą kwotę, niż naprawdę mu się należy.
- Cesja odszkodowania z OC może ułatwić rozliczenie szkody.
- Szybka wypłata często oznacza niższą kwotę dla poszkodowanego.
- Rzecznik Finansowy ostrzega przed pułapkami w umowach cesji.
Zanim właściciel auta podpisze cesję z OC sprawcy albo AC, powinien dokładnie sprawdzić, co oddaje i za ile. W przeciwnym razie może zostać poszkodowany dwa razy – najpierw w kolizji, a później przy likwidacji szkody. Rzecznik Finansowy ostrzega, że szybka gotówka często oznacza rezygnację z dalszej walki o pełne odszkodowanie.
Cesja może pomóc, ale trzeba wiedzieć, co oznacza
Cesja, czyli przelew wierzytelności, polega na przekazaniu prawa do roszczenia innemu podmiotowi. W praktyce kierowca oddaje komuś prawo do dochodzenia pieniędzy od ubezpieczyciela. Może to być warsztat, wypożyczalnia auta zastępczego, firma holownicza albo podmiot skupujący roszczenia.
Takie rozwiązanie nie zawsze jest złe. Przy naprawie bezgotówkowej cesja bywa wygodna. Poszkodowany zostawia auto w warsztacie, podpisuje dokumenty, a serwis rozlicza się z ubezpieczycielem. Podobnie działa to przy holowaniu, parkowaniu auta po kolizji albo wynajmie samochodu zastępczego. Kierowca nie musi wykładać pieniędzy i czekać na zwrot kosztów.
Trzeba jednak odróżnić cesję od pełnomocnictwa. Przy pełnomocnictwie warsztat albo kancelaria działa w imieniu poszkodowanego, ale nie przejmuje jego prawa do odszkodowania. Przy cesji właścicielem roszczenia staje się cesjonariusz. Po podpisaniu takiej umowy kierowca nie może już samodzielnie dochodzić tej samej należności od ubezpieczyciela.

Cesja odszkodowania z OC – ktoś chce kupić roszczenie? Widzi w tym zysk
Największa ostrożność jest potrzebna wtedy, gdy podmiot skupujący wierzytelności proponuje gotówkę od ręki. Dla kierowcy wygląda to atrakcyjnie, bo nie trzeba pisać odwołań, zamawiać opinii rzeczoznawcy ani czekać na proces. Trzeba jednak pamiętać, że nabywca roszczenia liczy na zarobek.
Mechanizm jest prosty. Poszkodowany dostaje pieniądze od razu, ale sprzedaje swoje prawo do odszkodowania. Kupujący płaci mniej, niż – według jego oceny – może później odzyskać od ubezpieczyciela. Różnica zostaje u niego.
Przykład? Ubezpieczyciel wypłaca 1000 zł, choć realne roszczenie może wynosić 5000 zł. Podmiot skupujący wierzytelności proponuje kierowcy dodatkowe 2000 zł. Poszkodowany szybko dostaje łącznie 3000 zł, ale traci szansę na pozostałe pieniądze. Jeśli nabywca wywalczy później pełną kwotę, zysk trafia już do niego. Po cesji kierowca może stracić nie tylko brakującą część odszkodowania. Na nabywcę zwykle przechodzi też prawo do odsetek za opóźnienie. Przy dłuższym sporze mogą one wynieść znaczną kwotę.
Dodatkowe ryzyko – cesja powiernicza
Szczególnie niebezpieczna bywa cesja powiernicza. W takim modelu poszkodowany przenosi roszczenie na firmę, ale sprawa nie zawsze kończy się w chwili wypłaty pieniędzy. Jeśli nabywca nie odzyska świadczenia od ubezpieczyciela, może próbować żądać zwrotu kwoty wypłaconej kierowcy.
To oznacza podwójne ryzyko. Poszkodowany traci kontrolę nad roszczeniem, a po czasie może usłyszeć, że musi oddać otrzymane pieniądze. Dlatego trzeba uważnie szukać zapisów o obowiązku zwrotu kwoty, gdy cesjonariusz przegra spór z ubezpieczycielem albo nie uzyska oczekiwanej wypłaty.

Nie każdą cesję da się podpisać bez ograniczeń
Przy OC sprawcy zgoda ubezpieczyciela zwykle nie jest potrzebna. Inaczej może być przy AC. Ogólne warunki ubezpieczenia mogą wymagać zgody zakładu na przeniesienie roszczenia.
Ograniczenia dotyczą też szkód osobowych. Roszczeń o zadośćuczynienie, koszty leczenia, rentę czy roszczeń po śmierci osoby bliskiej nie można swobodnie sprzedać w każdej sytuacji. Takie sprawy wymagają większej ostrożności i zwykle konsultacji z prawnikiem.
Co sprawdzić przed podpisaniem cesji?
Przed podpisaniem cesji warto odpowiedzieć na kilka pytań:
- czy dokument dotyczy tylko rozliczenia konkretnej usługi, czy sprzedaży całego prawa do odszkodowania
- ile realnie warte jest roszczenie
- czy wraz z roszczeniem przechodzą odsetki
- czy umowa przewiduje obowiązek zwrotu pieniędzy
- czy przy AC potrzebna jest zgoda ubezpieczyciela
- czy po podpisie kierowca traci prawo do dalszego dochodzenia pieniędzy
Nieuczciwą cesję można próbować podważyć, m.in. na podstawie przepisów o wyzysku. To dotyczy sytuacji, gdy firma wykorzystała przymusowe położenie, niedoświadczenie albo brak rozeznania poszkodowanego i zapłaciła rażąco mało. W praktyce oznacza to jednak spór, często przed sądem. Dlatego projekt umowy warto zabrać do domu i przeczytać bez presji. Przy większych kwotach opłaca się poprosić o ocenę rzeczoznawcę albo prawnika. Cesja może pomóc po szkodzie, ale tylko wtedy, gdy kierowca wie, co podpisuje.

Od ponad 20 lat zajmuję się tematyką motoryzacyjną, ze szczególnym uwzględnieniem prawa drogowego. Doświadczenie zdobywałem w ogólnopolskich dziennikach, a następnie przez kilkanaście lat pracowałem w redakcjach „Motor”, „Auto Moto” i magazynauto.pl. Na co dzień analizuję zmiany w przepisach, wyjaśniam ich praktyczne skutki dla kierowców oraz przygotowuję poradniki dotyczące bezpieczeństwa, kosztów eksploatacji i ubezpieczeń komunikacyjnych.
Otomoto.pl News to najnowsze informacje i aktualności motoryzacyjne oraz baza wiedzy na temat modeli, marek i danych technicznych. Chcesz być na bieżąco? Obserwuj nas w Google News.
Obserwuj nas na Google NewsDodaj do źródeł GoogleCzytaj również

Przejazd A2 kosztuje już 82 zł. Sprawdziliśmy, czy warto ominąć najdroższą autostradę

Zignorujesz czerwone światło przed torami? Rząd chce odbierać prawo jazdy na 3 miesiące

Niewidzialny zakaz. Kiedy faktycznie można wjechać samochodem do lasu?

Powstaną ulice rowerowe? Kierowcy stracą pierwszeństwo przed rowerzystami

E-rejestracja samochodu coraz bliżej. Resort szykuje przepisy

Tysiące kierowców czekają na odszkodowania. Rząd chce uniknąć powtórki z DallBogg
Ostatnie artykuły
- Przejazd A2 kosztuje już 82 zł. Sprawdziliśmy, czy warto ominąć najdroższą autostradę
- Japoński maluch teraz może mieć coś z SUV-a. To najtańszy taki samochód na rynku
- Dacia się nie ugnie. Obiecuje coś, czego konkurencja nie jest w stanie zapewnić
- Długo wyczekiwane nowości wreszcie w Apple CarPlay. Ułatwią życie kierowców
- Znana marka opuszcza Grupę Volkswagena. Koniec po 28 latach
- Zignorujesz czerwone światło przed torami? Rząd chce odbierać prawo jazdy na 3 miesiące
- W piątek maszyniści zwolnią na przejazdach. Będziesz dłużej czekać przed rogatkami
- Nowe Volvo XC40: lepsze, nowocześniejsze, droższe. Oto szwedzki SUV po liftingu
- Niewidzialny zakaz. Kiedy faktycznie można wjechać samochodem do lasu?
- Powstaną ulice rowerowe? Kierowcy stracą pierwszeństwo przed rowerzystami