Francuski luksus czy designerski chaos? Ten detal DS-a No4 doprowadzał mnie do szału

Jest jak Chanel No5 na kołach. Przyciąga uwagę, robi wrażenie i wyróżnia się z tłumu. Ale po kilku dniach zaczynasz zauważać rzeczy, które trudno zignorować. Hybrydowy DS No4 to samochód, który zachwyca, ale równocześnie wymaga sporo wyrozumiałości.
- Hybrydowy napęd oparty o benzynowy silnik 1.2 to najmocniejszy punkt tego auta.
- Wnętrze jest godne segmentu premium, ale ergonomia bywa kompletnie nielogiczna.
- To samochód, który stawia styl ponad wygodę – świadomie i z premedytacją.
To auto bardziej chce być piękne niż wygodne – i wcale się z tym nie kryje. Po tygodniu z DS No4 nie mam co do tego żadnych wątpliwości. I wiecie co? Trudno uznać to za wadę.
To francuskie auto jest jednym z najbardziej charakterystycznych kompaktów na rynku. W świecie, gdzie wszystko zaczyna wyglądać tak samo, DS idzie pod prąd. I tworzy samochód, który z założenia ma być inny – nawet jeśli nie wszystkim się to spodoba.
Miało być dobrze, a jak wyszło?
I rzeczywiście – trudno przejść obok DS-a No4 obojętnie. Już pierwszy kontakt przypomina obcowanie z czymś więcej niż tylko autem. To trochę jak designerskie buty – produkt, który nie próbuje być racjonalny. Zamiast tego ma zaskakiwać i wywoływać emocje. Problem w tym, że te emocje nie zawsze są pozytywne.
We wnętrzu DS No4 robi naprawdę dobre pierwsze wrażenie. Miękkie materiały, wykończenia z Alcantary, dopracowane detale. To poziom, który spokojnie może konkurować z uznanymi niemieckimi markami premium. Więc gdy siadasz za kierownicą myślisz: „ok, to ma sens”.
A potem zaczynasz z tego korzystać. I okazuje się, że przyciski do sterowania szybami są umieszczone tak, że chcąc otworzyć okno za każdym razem trzeba lekko wygiąć nadgarstek. Uchwyty do zamykania drzwi? Również wymagają nienaturalnego ruchu.
Na początku to dziwi. Po kilku dniach… zaczyna irytować. I wtedy dociera do ciebie, że to nie jest błąd. To świadoma decyzja będąca wyrazem osławionego, francuskiego l'esprit.
DS No4 czyli kwintesencja Francji
Projektanci DS-a nie podchodzą do zagadnienia ergonomii tak jak ich niemieccy koledzy po fachu. To raczej artyści projektujący doświadczenie. Czasem kosztem wygody.
Najlepiej widać to zimą. Podczas testu temperatura spadała do -5°C. Wsiadasz do auta, uruchamiasz silnik i pierwsze, o czym myślisz, to włączenie podgrzewania foteli i kierownicy.
Jest przycisk skrótu. Naciskasz go. I… czekasz. Bo zamiast fizycznego sterowania prowadzi on do odpowiedniej zakładki systemu multimedialnego. A ten potrzebuje chwili, żeby się uruchomić.
Kilka sekund. Niby nic. Ale kiedy siedzisz w zimnym aucie, to są to najdłuższe sekundy świata. I dokładnie w ich trakcie zaczynasz się zastanawiać, dlaczego ktoś uznał, że ekran będzie lepszy niż zwykły przycisk.
To największy zgrzyt tego samochodu. Ale nie jedyny. Ładowarka indukcyjna działa bardzo dobrze – tylko że umieszczono ją tuż za uchwytami na kubki. To oznacza jedno: jeśli masz napoje, dostęp do telefonu staje się niewygodny i znacznie utrudniony.
Widoczność? Też nie jest idealna. Małe lusterka i ograniczone pole widzenia do tyłu sprawiają, że system monitorowania martwego pola i kamery stają się koniecznością. Dobrze, że są.
A mimo to… ten samochód ma w sobie coś, co sprawia, że nie chcesz z niego wysiadać. I tym „czymś” jest napęd.
Hybrid 145 – jeden, by wszystkimi rządzić
Hybrydowy układ napędowy to największe pozytywne zaskoczenie tego auta. Choć na papierze nie wygląda zbyt imponująco – szczególnie jak na segment premium – to w praktyce robi dokładnie to, czego oczekujesz.
Hybrid 145 to konstrukcja doskonale znana z wielu innych modeli koncernu Stellantis. Składa się z 3-cylindrowej, turbodoładowanej jednostki benzynowej o poj. 1,2 l, której asystuje silnik elektryczny. Moc systemowa układu to 145 KM.
Jak ten napęd sprawdza się w codziennym użytkowaniu?
Przede wszystkim działa wyjątkowo płynnie, zapewniając przy tym wystarczającą dynamikę. Czyni to z DS-a No4 nienachalnego towarzysza codzienności. W czasie spokojnej jazdy przejścia między silnikiem spalinowym a elektrycznym są praktycznie niewyczuwalne, a całość działa spójnie i przewidywalnie.
To jeden z tych układów, o których szybko przestajesz myśleć. I to jest komplement. Bo DS No4 najlepiej czuje się wtedy, gdy nie próbujesz go do niczego zmuszać. Jednak ta cecha ma też swoją mroczną stronę.
Cóż, nie ma co ukrywać – to nie jest kompakt stworzony do dynamicznej jazdy. Nie daje dużej frajdy w zakrętach, nie zachęca do szybkiego pokonywania kolejnych kilometrów. Jest raczej spokojny i nastawiony na komfort. Ot, kwintesencja francuskiego podejścia do motoryzacji.
Jeśli jednak zaakceptujemy jego naturę, odwdzięczy się rozsądnym spalaniem. Na drogach ekspresowych DS No4 zużywa 6,3 l/100 km, a na autostradach – 7,3 l na każdą „setkę”.
PODSUMOWANIE
Jednak czy No4 może stanąć jak równy z równym w szaraki z kompaktami BMW czy Mercedesa? Cóż, sedno w tym, że DS w ogóle nie próbuje z nimi grać w tę samą grę. I może właśnie to jest jego największą siła.
Bo kiedy większość producentów optymalizuje każdy detal, DS robi coś zupełnie innego. Tworzy samochód, który ma charakter. Który ma swoje dziwactwa. Który nie zawsze jest logiczny. Ale za to od razu można go zapamiętać.
Po tygodniu spędzonym za kierownicą No4 wiem jedno. To nie jest najlepszy model w swojej klasie. Ale za to jest zdecydowanie jednym z najbardziej interesujących pojazdów dostępnych na naszym rynku. I to niezależnie od segmentu. Jednak czy wart swojej ceny?
Nie da się ukryć – za 153 700 zł (tyle kosztuje bazowa odmiana DS-a No4) łatwo jest znaleźć bardziej dopracowane auto. Mając zaś do dyspozycji 176 700 zł (od takiej kwoty „zaczyna się” testowany wariant Etoile – Alcantara) można już nawet zerknąć do salonów uznanych producentów segmentu premium.
Nie ma więc co ukrywać – oryginalność i nieszablonowość ma swoją cenę. Co nie znaczy, że nie znajdą się tacy, którzy zdecydowanie będą woleli się wyróżnić niż jeździć tym, co wszyscy. I wybaczą DS-owi nawet konieczność wyginania nadgarstka albo wyciągania kawy z uchwytu, by wyjąć telefon. Ładne buty też czasami bywają niewygodne.




























