Rowerzyści znikną z jezdni? Ruszy wielka budowa tras rowerowych

Drogi dla rowerów mają wreszcie przestać urywać się w przypadkowych miejscach. Nowe przepisy ułatwią budowę spójnych tras, na czym skorzystają też kierowcy.
- Trasy rowerowe mają tworzyć spójną sieć, a nie krótkie odcinki kończące się na jezdni.
- Projekt nowych przepisów zakłada szybsze procedury i łatwiejsze planowanie inwestycji.
- Na zmianach mogą skorzystać także kierowcy, bo ruch rowerowy stanie się bardziej przewidywalny.
Gdy trasa rowerowa kończy się tuż przed ruchliwą jezdnią, problem mają wszyscy. Rowerzysta traci bezpieczny pas ruchu, a kierowca musi reagować na jednoślad pojawiający się między autami. Często wynika to z braku pieniędzy, ale nie tylko. Samorządy wskazują też na bariery prawne, długie procedury i trudności z prowadzeniem tras poza pasem drogowym. Ministerstwo Infrastruktury zapowiada specustawę, która ma ułatwić planowanie i budowę takich połączeń.
Dziś drogi dla rowerów często kończą się w złym miejscu
Największy problem to brak ciągłości. W wielu miejscach droga dla rowerów prowadzi przez kilkaset metrów, po czym nagle się urywa. Rowerzysta musi wtedy zjechać na jezdnię, przeprowadzić rower przez skrzyżowanie albo szukać objazdu. Dla kierowców oznacza to więcej nieprzewidywalnych sytuacji. Ruch zwalnia, a wyprzedzanie na wąskiej ulicy często staje się ryzykowne.
Kłopot rośnie poza miastami. Tam brakuje wygodnych połączeń między miejscowościami, szkołami, dworcami czy atrakcjami turystycznymi. Fragmenty tras różnią się standardem, oznakowaniem i przebiegiem. W efekcie rower rzadziej staje się realną alternatywą dla samochodu, nawet na krótkich dystansach.
Specustawa ma skrócić procedury i uporządkować planowanie
Projekt UD401 zakłada stworzenie osobnych przepisów dla tras rowerowych. Chodzi o to, aby nie traktować ich wyłącznie jako pojedynczych odcinków przy drogach publicznych. Nowe przepisy mają pozwolić planować całe ciągi – lokalne, regionalne i krajowe. Dzięki temu trasa nie powinna kończyć się na granicy gminy tylko dlatego, że dalej odpowiada za nią inny samorząd.
Ważnym elementem ma być decyzja o ustaleniu lokalizacji drogi rowerowej. Ma ona zastąpić część rozproszonych procedur i przyspieszyć inwestycje. Projekt przewiduje też łatwiejsze prowadzenie tras poza pasami drogowymi, czyli tam, gdzie dziś często pojawiają się największe przeszkody formalne. W przypadku prywatnych gruntów podstawą nadal mają być umowy, a przy braku porozumienia – szczególne procedury z odszkodowaniem.
Trasy mają połączyć gminy, regiony i sieć EuroVelo
Nowe przepisy mają uporządkować podział tras na lokalne, regionalne i krajowe. Większą rolę dostaną samorządy województw, które mają koordynować przebieg regionalnych sieci, prowadzić rejestry tras i dbać o ich oznakowanie. Na poziomie krajowym pojawi się też koordynacja połączeń o większym znaczeniu, w tym tych powiązanych z europejską siecią EuroVelo.
To ważne nie tylko dla turystów. Spójna sieć może pomóc także w codziennych dojazdach. Rowerzysta, który ma bezpieczną trasę z domu do pracy, szkoły albo stacji kolejowej, rzadziej wybierze samochód na krótki przejazd. A to oznacza mniej aut na lokalnych drogach, szczególnie w godzinach szczytu.
Kierowcy też mogą odczuć różnicę
Lepsze trasy rowerowe nie są korzyścią wyłącznie dla cyklistów. Kierowcy zyskają przede wszystkim bardziej przewidywalny ruch. Im więcej rowerzystów pojedzie wydzieloną i ciągłą trasą, tym mniej jednośladów pojawi się nagle na jezdni. To ograniczy nerwowe manewry, wyprzedzanie „na styk” i gwałtowne hamowanie.
Nie oznacza to, że rowerzyści całkowicie znikną z ulic. W wielu miejscach nadal będą mogli korzystać z jezdni, zwłaszcza tam, gdzie nie ma drogi dla rowerów. Jeśli jednak nowe przepisy faktycznie przyspieszą budowę spójnych połączeń, wydzielonych tras będzie przybywać. Rowerzysta dostanie bezpieczniejszą drogę, a kierowca – mniej konfliktowych sytuacji na pasie ruchu.