Oszczędne samochody za mniej niż 10 tysięcy złotych: część druga. Wjedziesz nimi do SCT przez lata

Oto druga porcja tanich i oszczędnych samochodów za mniej niż 10 tysięcy złotych. Nie trzeba się w ich przypadku martwić ani o wjazd do SCT, ani o zbyt duże zużycie drogiego paliwa.
- Przedstawiamy miejskie samochody, które nie zrujnują twojego portfela ani przy zakupie, ani podczas eksploatacji
- Jaką wersję wybrać i który silnik jest godny polecenia?
- Prezentujemy hatchbacki i kombi w cenie do 10 tys. zł.
Paliwo jest jeszcze droższe niż w ubiegłym tygodniu, kiedy publikowaliśmy pierwszą część tego materiału. Nic dziwnego, że coraz więcej osób rozgląda się za jak najoszczędniejszymi, a jednocześnie najtańszymi samochodami. Najlepiej takimi, które jeszcze przez kilka lat będą mogły wjeżdżać do stref czystego transportu. A zatem – muszą to być samochody wyprodukowane po 2010 roku. Jak się okazuje, nawet za 10 tysięcy złotych jest w czym wybierać.
W poprzednim odcinku omówiliśmy takie modele jak Citroen C3, Chevrolet Spark, Fiat Punto, Hyundai i10, Mitsubishi Colt. Teraz pora na pięć kolejnych propozycji z dalszej części alfabetu.
Które tanie i oszczędne auta są najlepsze?
Przypominamy – najlepsze są samochody proste konstrukcyjnie. Im mniej komplikacji, tym mniej rzeczy może się zepsuć. Jeśli szukamy najtańszych, a jednocześnie oszczędnych modeli, trzeba iść na pewne ustępstwa. Lepiej nie mieć automatycznej skrzyni biegów, nie warto mieć turbodoładowania. Lepiej omijać także marki niszowe, które nie przyjęły się na naszym rynku.
Jeśli ktoś zapyta o instalację LPG, odpowiedź jest prosta. Jeśli instalacja jest w idealnym stanie, a silnik „lubi gaz”, to super. Ale jeśli samochód szarpie i ma duży przebieg na gazie, to lepiej nie ryzykować.
Opel Corsa (2006-2014)
Techniczny bliźniak Fiata Grande Punto. Szkoda, że Opel zastosował w nim własne silniki benzynowe. Nie są złe, ale te włoskie były chyba minimalnie lepsze.
Podobnie jak Punto, Corsa pozytywnie zaskakuje ilością miejsca w kabinie. Polecamy oczywiście odmiany 5-drzwiowe, które kiedyś będzie łatwiej odsprzedać. Pod względem jakości wykończenia wiele osób uważa, że Corsa prezentuje minimalnie wyższy poziom niż Fiat. Jeśli chodzi o stylizację, to chyba włoski krewniak jest jednak górą, zwłaszcza w wersji Evo.
Pod względem zabezpieczenia antykorozyjnego dramatu nie ma. Warto jednak przed zakupem dokładnie obejrzeć podłogę i progi na podnośniku. Zdarzają się Corsy idealne, ale nie brakuje też takich, w których spód pokrywa się rdzą. Dużym atutem niemieckiego samochodu jest wzorowe zaopatrzenie w tanie części zamienne.
Jaki silnik wybrać?
Podstawowe silniki benzynowe silniki 1.2 (80 KM) oraz 1.4 (90 KM) są jak najbardziej wystarczające. Sporo egzemplarzy ma założony gaz. Ale nie można kupować ich w ciemno. Wszystko zależy od tego, ile już przejechały na alternatywnym paliwie.
W ogłoszeniach dość często pojawiają się 3-cylindrowe odmiany litrowe. Tej jednostki nie polecamy, ale też i nie odradzamy. Wszystko zależy do czego ma być ten samochód. Jeśli tylko do miasta, to mimo wszystko można brać go pod uwagę.
O ile silniki są raczej mocną stroną małego Opla, o tyle przekładnie już nie. Należy uważać na egzemplarze z opcjonalną skrzynią Easytronic. To manualna przekładnia z siłownikami obsługującymi sprzęgło i wybieranie biegów. Działa opieszale i przy wysokich przebiegach może stwarzać problemy. Po wymianie sprzęgła mało który mechanik potrafi ją prawidłowo wyregulować.
Peugeot 207 (2006-2012)
Auto występuje w dwóch wersjach: jako klasyczny hatchback i jako kombi (SW). Dzięki temu francuskie auto jest jedną z ciekawszych propozycji dla osób, które szukają czegoś oszczędnego, a jednocześnie praktycznego.
Nadwozie jest dość solidne, ale nie idealne. Zdarzają się ogniska korozji na progach. Normą są problemy z oświetleniem – przepalają się kostki od żarówek. Nie wszystkim podoba się „blaszany dźwięk” zamykanych drzwi.
Z drugiej strony - atrakcyjne wzornictwo nadwozia Peugeota 207 dobrze zniosło próbę czasu. Nie można narzekać także na funkcjonalność i wyposażenie. Jedynie praca lewarka zmiany biegów jest... typowo francuska. Brakuje jej precyzji, a drogi przełączania są trochę za długie. Czasem pomaga wymiana zestawu wodzików, które wraz z upływem lat zacierają się w prowadnicach.
Jaki silnik wybrać?
I tu mamy problem. W ogłoszeniach dominują udane diesle. Wersji benzynowych jest zdecydowanie mniej. Na dodatek godne polecenia są tylko te starsze.
Najlepszy wybór to benzynowy silnik 1.4 o mocy 73 KM lub 88 KM. To jeszcze konstrukcje starej daty. Można rozważyć także zakup starego 1.6 16V (TU5JP). Wszystkie te propozycje to jednostki czterocylindrowe z paskiem rozrządu. Nowsze silniki z łańcuchem (VTi) nie są już tak udane. Pod względem osiągów i kultury pracy trudno im cokolwiek zarzucić. Jednak ich trwałość jest znacznie niższa niż starszych, a koszty ewentualnych napraw – choćby wymiana łańcuchowego rozrządu - są bez porównania wyższe.
Renault Clio (2005-2012)
Zaskakująco wygodny samochód. Gama obejmuje także kombi. Ma ono gorsze proporcje niż 207, ale jest równie praktyczne.
Duży rozstaw osi i komfortowe zawieszenie doskonale sprawdzają się na dalszych podróżach. To oczywiście samochód miejski, ale z turystycznymi ambicjami. Pod względem zabezpieczenia antykorozyjnego jest nieźle. Gorzej z jakością zawieszenia. Części są tanie, ale jest jedna powtarzająca się usterka – zużycie górnych łożysk kolumn McPhesron. Jeśli są zużyte, odzywają się podczas manewrów parkingowych. Czasem także podczas jazdy na nierównościach.
Warto jeszcze dodać, że kombi (Grandtour) dołączyło do gamy w 2008 roku, a w 2009 r. Renault przeprowadziło niewielką modernizację.
Jaki silnik wybrać?
Wszystkie trzy podstawowe propozycje są dobre. Gamę otwiera wolny, ale za to bezproblemowy 1.2 16V/75 KM. Kolejna propozycja to odmiana 1.2 TCe z turbodoładowaniem. No i trzecia interesująca opcja – chyba najlepsza – wolnossący 1.4 16V/98 KM.
Co ciekawe – najlepszy do LPG jest silnik 1.2 TCe i wiele tych aut ma już zamontowaną instalację. Fakt, że polecamy jednostki benzynowe nie oznacza, że są bezawaryjne. Przez wiele lat zachowują mobilność, ale trzeba się przygotować na ciągłą walkę z drobnymi usterkami elektroniki i wyciekami oleju.
Skoda Fabia (2006-2014)
Ten samochód ma dwa oblicza. Po pierwsze: bardzo duża podaż. Po drugie: deficyt zadbanych egzemplarzy. Wszystko dlatego, że jak ktoś już ma zadbaną Fabię, to nie chce się jej pozbywać.
Do wyboru dwie wersje nadwozia – 5-drzwiowy hatchback i kombi. Jest jeszcze uterenowiona odmiana Scout, ale to margines rynku. Fabia jest mistrzem funkcjonalności. To jednocześnie jeden z najlepiej zaopatrzonych w części modeli na naszym rynku. Z drugiej – wiele egzemplarzy jest już dość mocno wyeksploatowanych. Normą są nie tylko spore przebiegi, ale także problemy z korozją, które najczęściej wskazują na jakieś naprawy powypadkowe.
Jaki silnik wybrać?
Kiedyś najlepszym wyborem były diesle. Obecnie z konieczności trzeba się interesować odmianami benzynowymi. Podstawową jednostką w gamie jest trzycylindrowy silnik 1.2. Ma niską kulturę pracy, ale za to mało pali i nadaje się do LPG. Druga polecana opcja to 1.4 16V. Zakupu silników z rodziny TSI lepiej nie ryzykować. To jednostki z początkowego okresu produkcji, które nie cieszą się najlepszą opinią.
Trzeba uczciwie przyznać, że Skoda podbiła polski rynek, co przekłada się na niski spadek wartości. Fabia II nie jest najtańszą propozycją w swojej klasie. Na szczęście ceny części i usług pozostają na niskim poziomie.
Toyota Yaris (2005-2011)
Mistrz w rankingach niezawodności. I jednocześnie jeden z najdroższych modeli w tej klasie. Pytanie, na które każdy kupujący musi odpowiedzieć sobie we własnym zakresie: czy warto przepłacać?
Z jednej strony – funkcjonalne nadwozie, z drugiej – tanie materiały wykończeniowe i specyficzna stylizacja deski rozdzielczej z centralnymi wskaźnikami. Trzecia generacja Yarisa jest znacznie ładniejsza, ale w tym budżecie nieosiągalna. Ogólnie – za mniej niż 10 tys. zł nie ma wielkiego wyboru Yarisów wyprodukowanych po 2010 roku.
Wiele osób oglądających takiego używanego Yarisa z bliska jest zaskoczonych, za co tak naprawdę trzeba tyle zapłacić. Korozja na prowadnicach foteli, porysowane plastiki we wnętrzu, zużyta tapicerka i ślady korozji na podwoziu – to wszystko rozczarowuje. Ale są także plusy. Najważniejsze to suchy silnik i sucha skrzynia biegów. Uwaga! Olbrzymia liczba aut to egzemplarze po flotach.
Jaki silnik wybrać?
Podstawowa propozycja to 3-cylindrowy 1.0. Wibruje i drażni charakterystycznym terkotem. Ale za to bardzo mało pali i jest praktycznie bezobsługowy. Paradoksalnie, to lepszy wybór niż niszowy 1.3 VVT-i (a od 2009 roku - 1.3 Dual VVT-i), który uchodzi za droższy w obsłudze.
O ile do podstawowego silnika trudno mieć jakieś zastrzeżenia, o tyle ostrzegamy przed zautomatyzowaną przekładnią MMT (na szczęście to rzadka opcja). Cztery auta benzynowe na jednego diesla: to dobra wiadomość. Ogromny udział aut z flot: to gorsza. Nie chodzi nawet o ich zużycie, ale o słabe wyposażenie.