25 marca 2026

Rząd zapowiada koniec furtki dla aut na zagranicznych tablicach. Ustawy nadal nie ma

tablica rejestracyjna ukraina
Zdjęcie: GettyImages

Samochody zarejestrowane w innym kraju mają po roku pobytu w Polsce tracić status pojazdów uczestniczących w ruchu międzynarodowym. W praktyce oznaczałoby to obowiązek rejestracji, badania technicznego w SKP i wykupienia polskiego OC. Problem w tym, że rząd zapowiada te przepisy od miesięcy, a projektu nadal nie przyjęto.

  • Rząd od miesięcy zapowiada zmianę przepisów, ale projektu nadal nie przyjęto.
  • Rejestracja auta z Ukrainy w Polsce ma stać się obowiązkowa po roku pobytu pojazdu w kraju.
  • Nowe zasady mają objąć także przegląd w SKP i wykupienie polskiego OC.

Temat samochodów zarejestrowanych na Ukrainie od dawna budzi emocje. W sieci regularnie wraca pytanie, dlaczego takie auta mogą jeździć po Polsce bez wizyty w stacji kontroli pojazdów. Odpowiedź nie wynika jednak z żadnego specjalnego przywileju. Chodzi o przepisy międzynarodowe, które Polska uznaje od lat. Minister infrastruktury zapowiedział zmianę tych zasad, ale finału prac nadal nie widać.

Dlaczego dziś auta z zagraniczną rejestracją nie jadą do polskiego diagnosty

Obecne zasady wynikają z Konwencji wiedeńskiej o ruchu drogowym. W praktyce państwa uznają dopuszczenie do użytkowania samochodu zarejestrowanego za granicą, o ile pozostaje on pojazdem czasowo przebywającym poza krajem rejestracji. Dlatego auto z Ukrainy lub innego państwa nie trafiają na polski przegląd techniczny. Jak podkreślał minister infrastruktury Dariusz Klimczak, nie chodzi wyłącznie o samochody z Ukrainy, ale szerzej – o pojazdy cudzoziemców jeżdżących po Polsce na zagranicznej rejestracji.

To właśnie tutaj pojawia się problem. Polskie służby uznają zagraniczne dopuszczenie auta do użytkowania tak długo, jak ma ono status pojazdu czasowo przebywającego w Polsce. Tyle że przy pobycie trwającym wiele miesięcy, a czasem nawet lat, coraz trudniej mówić o sytuacji naprawdę tymczasowej.

Rejestracja auta z Ukrainy w Polsce – po roku obowiązkowa

Rządowy projekt przewiduje rozwiązanie tego problemu przez wprowadzenie wyraźnej granicy czasowej. Pojazd zarejestrowany w państwie trzecim, który pozostaje w Polsce ponad rok od dnia przekroczenia granicy, nie byłby już uznawany za uczestniczący w ruchu międzynarodowym. W praktyce oznacza to obowiązek rejestracji takiego auta w Polsce. Projekt zakłada też, że cudzoziemiec, który uzyska w naszym kraju stałe miejsce zamieszkania, miałby 30 dni na rejestrację pojazdu.

To uruchomiłoby cały krajowy reżim obowiązków. Samochód musiałby wejść do polskiego systemu, przejść badanie techniczne w SKP i mieć krajowe OC. Z punktu widzenia państwa chodzi więc nie tylko o same tablice, ale też o realną kontrolę nad autami, które przez długi czas poruszają się po Polsce.

Zapowiedzi trwają od miesięcy, a ustawy nadal nie ma

Największy problem polega dziś na tym, że kierunek zmian jest znany od dawna, ale przepisy nadal nie zostały przyjęte. Założenia projektu opublikowano w maju 2025 r., a planowany termin przyjęcia przez Radę Ministrów wyznaczono na I kwartał 2026 r. Tymczasem projekt nadal nie zakończył rządowej ścieżki.

To oznacza, że sprawa pozostaje w zawieszeniu. Resort zapowiada koniec wieloletniej jazdy po Polsce na zagranicznej rejestracji bez wejścia do krajowego systemu, ale właściciele takich aut nadal funkcjonują według obecnych zasad. W praktyce mamy więc klasyczną sytuację. Polityczna zapowiedź już wybrzmiała, emocje narosły, a konkretnych przepisów wciąż brak.

Rejestracja auta z Ukrainy w Polsce – skończy się dyskusja o tablicach

Jeżeli projekt wejdzie w życie, nie skończy się na samej zmianie tablic. Właściciel, który nie dopełni obowiązku rejestracji, będzie musiał liczyć się z zatrzymaniem zagranicznego dowodu rejestracyjnego i usunięciem pojazdu z drogi. Do tego dojdzie obowiązek wykupienia polskiego OC, które jest droższe niż ubezpieczenie kupowane za wschodnią granicą. To właśnie dlatego temat budzi tak duże emocje. Nie chodzi już wyłącznie o ukraińskie tablice, ale o realne i kosztowne konsekwencje dla wielu właścicieli aut z państw trzecich mieszkających i pracujących w Polsce.