Coraz więcej kierowców z zagranicy. Czy na drogach jest bezpiecznie?

Zagraniczne tablice na polskich drogach nikogo nie dziwią. Ale czy przez obcokrajowców za kółkiem jest u nas mniej bezpiecznie? Najnowsze statystyki obalają popularne mity. Cudzoziemcy rzadko powodują groźne wypadki, za to z naszych fotoradarów po prostu się śmieją.
- Zagraniczni kierowcy w Polsce – czy powodują więcej wypadków.
- Dane policji i ubezpieczycieli pokazują realny obraz sytuacji.
- Problemem jest bezkarność przy fotoradarach.
Polska od lat staje się ważnym krajem tranzytowym, a ze względu na zmiany demograficzne i rynkowe na naszych drogach codziennie mijamy dziesiątki tysięcy aut z innych państw. W debacie publicznej często pojawia się krzywdzący stereotyp zagranicznego „pirata drogowego”, który nie szanuje polskich przepisów. Postanowiliśmy to zweryfikować. Analiza najnowszych danych (obecnie to te z 2024 r.) policji, ubezpieczycieli oraz Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym (CANARD) przynosi zaskakujące i bardzo konkretne wnioski.
Zagraniczni kierowcy w Polsce – mit pirata z innego kraju, a twarde dane
Według raportu Polskiego Biura Ubezpieczycieli Komunikacyjnych (PBUK) obcokrajowcy odpowiadają za zaledwie 3,6% wszystkich zdarzeń drogowych w Polsce. W 2024 r. z ich winy doszło do 14,9 tys. kolizji i wypadków – to spadek o pół tysiąca w stosunku do roku ubiegłego.
Gdy dochodzi do wypadku, według danych Komendy Głównej Policji przyczyny są bardzo znajome i typowe dla wszystkich kierowców:
- niedostosowanie prędkości (304 wypadki spowodowane przez cudzoziemców)
- nieustąpienie pierwszeństwa przejazdu (299 wypadków)
- nieprawidłowe zachowanie wobec pieszego (134 wypadki)
Wniosek? Zagraniczni kierowcy nie wnoszą na polskie drogi nowych, specyficznych zagrożeń – popełniają dokładnie te same błędy, co polscy zmotoryzowani. Spadek ogólnej liczby zdarzeń to prawdopodobnie efekt coraz lepszej infrastruktury drogowej.
Skąd pochodzą sprawcy? Paradoks policyjnych i ubezpieczeniowych statystyk
Ciekawe wnioski płyną z zestawienia danych policyjnych z raportami ubezpieczycieli. Pokazują one zupełnie inne „rankingi” państw, z których pochodzą sprawcy. Z czego wynika ten paradoks? Z zupełnie innej metodologii liczenia.
PBUK bierze pod uwagę kraj rejestracji pojazdu (i wystawienia polisy), natomiast policja weryfikuje obywatelstwo samego kierowcy. To wiele zmienia i tworzy na naszych drogach dwie różne grupy obcokrajowców.
Wypadki obcokrajowców według policji – najczęściej Ukraińcy
Tutaj zdecydowanie dominują obywatele Ukrainy. Odpowiadają za blisko 60% wypadków z udziałem cudzoziemców, a następnie obywatele Białorusi i Gruzji. Wynika to z faktu, że to najliczniejsze grupy migrantów zarobkowych, którzy mieszkają w Polsce i uczestniczą w codziennym ruchu.
Haczyk polega na tym, że bardzo często poruszają się oni autami kupionymi i zarejestrowanymi w Polsce. W efekcie dla policji sprawcą jest obcokrajowiec, nawet jeśli rozbił się samochodem z tablicą „PL".
Zdarzenia drogowe według ubezpieczycieli – najczęściej kierowcy z Niemiec
Z kolei w statystykach ubezpieczeniowych dotyczących zagranicznych polis na pierwsze miejsce wysuwają się pojazdy z Niemiec (27,7% wszystkich szkód), przed Ukrainą (21,8%) i Czechami (8,8%) i Litwą (7,2%). Wynika to z ogromnego ruchu tranzytowego. Kierowcy z sąsiednich państw, np. Niemiec, Czech czy Litwy, wjeżdżają do Polski nie tylko autami osobowymi, ale także ciężarowymi i dostawczymi na zagranicznych tablicach. Choć powodują mniej wypadków, kolizje się zdarzają. Koszty likwidacji szkód są bardzo wysokie.
Wyjaśnia to również, dlaczego przy spadku liczby zdarzeń w porównaniu do 2023 r. łączna wartość wypłaconych odszkodowań z zagranicznych polis wzrosła o 9%, do 135,8 mln zł.
Zagraniczni kierowcy w Polsce – bezkarność przed fotoradarami
Podczas gdy kierowcy zza granicy rzadko powodują wypadki, statystyki z fotoradarów CANARD pokazują lukę w systemie. Dla wielu zagranicznych kierowców żółte skrzynki to tylko niegroźne atrapy.
W 2024 roku fotoradary uwieczniły aż 252 577 pojazdów z zagranicznymi rejestracjami – to blisko 25% wszystkich użytecznych zdjęć. Jak wygląda karalność? Jest bardzo niska:
- na ponad 150 tys. zdjęć aut z UE mandat otrzymało tylko 6,33% sprawców
- na ponad 100 tys. zdjęć aut spoza UE ukarano zaledwie 2,29% kierowców
Brak skutecznych mechanizmów egzekucji sprawia, że wiele spraw się przedawnia. Do tego dochodzi zjawisko tzw. sposobu na kierowcę zza wschodu. Polscy kierowcy wskazują jako sprawcę osobę z zagranicy, licząc na brak egzekucji kary.
Ustawa fotoradarowa – koniec pobłażania
Ta sytuacja ma się zmienić. Nowe przepisy, określane jako „ustawa fotoradarowa”, mają ograniczyć bezkarność zagranicznych kierowców. Luka zostanie załatana dzięki Centralnej Ewidencji Pojazdów (CEP), w której powstanie wirtualna „czarna lista”.
- dla aut z UE: ignorowanie korespondencji z CANARD będzie skutkować wpisem na listę i zatrzymaniem dowodu rejestracyjnego podczas kontroli
- dla aut spoza UE: wpis nastąpi od razu po wykroczeniu; brak zapłaty kary będzie oznaczać zatrzymanie pojazdu lub jego odholowanie na parking depozytowy
To oznacza jedno – jazda z nadmierną prędkością przestanie się opłacać, niezależnie od kraju rejestracji pojazdu.