100 km za 13 zł. Ten Renault Captur z LPG naprawdę jeździ za grosze

Jazda samochodem za kilkanaście złotych na 100 km brzmi jak wspomnienie sprzed lat. A jednak – Renault Captur z fabryczną instalacją LPG udowadnia, że niskie koszty wciąż są możliwe. Sprawdziłem realne spalanie, ceny paliwa i codzienną użyteczność tego popularnego crossovera, by zobaczyć, gdzie kończy się marketing, a zaczynają faktyczne oszczędności.
- Renault Captur to crossover segmentu B w cenie od 91 500 zł.
- W wariancie z LPG zapewnia wyjątkowo niski koszt pokonania 100 km – już 13 zł przy aktualnych cenach gazu (2,65 zł za litr).
- Głównym problemem tego auta wydaje się zaawansowany wiek konstrukcji. Sprawdziłem, czy to naprawdę wada.
Renault Captur to stary znajomy. Obecna generacja tego auta trafiła na rynek w 2019 roku, a w 2024 roku przeszła gruntowną modernizację. I choć patrząc w metrykę wydawać by się mogło, że francuski crossover może być już po drugiej stronie rzeki, to kilkaset kilometrów za kierownicą tego auta udowodniło mi, że starzeje się ono niczym dobre wino.
Renault Captur ma paryski sznyt
Choć stereotypy bywają zgubne, często skrywają w sobie ziarno prawdy. Nie inaczej jest w przypadku Captura. Jak przystało na produkt francuskiego rzemiosła, to auto wyróżnia się z ulicznego tłumu. Na szczęście nie popada przy tym w zbędną ekstrawagancję.
I mimo upływu lat, wciąż wygląda nowocześnie i świeżo. Zawdzięcza to przeprowadzonej w 2024 roku modernizacji, która upodobniła Captura do nowszych modeli ze stajni Renault. Do tego – szczególnie z przodu – auto sprawia wrażenie relatywnie masywnego, czym budzi „należny SUV-om” respekt.
Jest to jednak swego rodzaju złudzenie optyczne, bo wymiary Captura są raczej skromne – w końcu mowa o reprezentancie segmentu B. Auto mierzy 4,24 m długości, a jego rozstaw osi to 2,64 m. Szerokość to 1,8 m, a wysokość 1,58 m.
Czy ten kompaktowy kształt może skrywać dostatecznie przestronne wnętrze?
Wnętrze godne crossovera, ale nie bez wad
Krótka odpowiedź na to pytanie brzmi – tak. Renault Captur pozytywnie zaskoczył mnie miejscem dla pasażerów. Mam 183 cm wzrostu i na brak przestrzeni nie mogłem narzekać – czy to siedząc za kierownicą, czy też siadając „sam za sobą”. Sprawdziłem i wiem, że to auto może przewieźć wygodnie 4 dorosłe osoby. W crossoverach i SUV-ach segmentu B nie jest to wcale tak oczywiste.
Fotele są nieźle wyprofilowane, jednak w zakrętach trzymają co najwyżej przyzwoicie. Choć biorąc pod uwagę charakterystykę prowadzenia tego auta (o czym dalej) trudno uznać to za wadę. Rozczarowuje za to skokowa regulacja kąta pochylenia oparcia.
Na szczęście wnętrze Captura ma też swoje plusy. Auto wręcz zachwyciło mnie swoim bagażnikiem. Dzięki regulowanej kanapie może on pomieścić nawet 487 l. Jeśli pasażerowie siedzący z tyłu będą potrzebować więcej przestrzeni i cofną siedzisko, największy ze schowków wciąż zachowa solidne 355 l.
W bagażniku wygospodarowano też lampkę i dwa haczyki, na których powiesić można choćby torby z zakupami, a pod jego podłogą znalazł się całkiem obszerny schowek.
Renault Captur zachwyca łatwością obsługi
Deska rozdzielcza została solidnie zmontowana, a górne partie kokpitu (oraz podłokietniki) wykonano z przyjemnych w dotyku materiałów. Oczywiście nie obyło się bez oszczędności (widać je szczególnie w dolnych częściach kabiny), jednak ogólna ocena jakości wypada pozytywnie.
Standardem są cyfrowe zegary o przekątnej 7 cali oraz 10,4-calowy ekran centralny o pionowej orientacji. Za jego pośrednictwem obsługuje się system openR link, który oparto o platformę Android Automotive. Z punktu widzenia kierowcy to świetna wiadomość – multimedia Captura działają responsywnie, mają czytelnie rozplanowane menu i oferują dostęp do doskonale znanego środowiska Google.
Jednak w tej beczce miodu nie zabrakło łyżki dziegciu. Ogólne pozytywne wrażenia psuje kamera cofania. Choć nie wymaga dopłaty nawet w bazowej wersji, to rozczarowuje jakością wyświetlanego obrazu.
Tanio, taniej, Captur z LPG
No dobrze, a jak jeździ Renault Captur? Do testu wybrałem wersję Eco-G 100. To wariant skierowany do kierowców stawiających na oszczędności – w zakupie, serwisowaniu oraz codziennej jeździe. Aby je zapewnić, Francuzi zamontowali tu fabryczną instalację LPG.
Zasila ona 3-cylindrową, 1-litrową, turbodoładowaną jednostkę. Ten silnik ma wtrysk wielopunktowy, połączony jest z 6-biegową skrzynią manualną i oferuje moc 100 KM oraz 170 Nm maksymalnego momentu obrotowego (dane na LPG).
Takie parametry teoretycznie pozwalają rozpędzić Captura od 0 do 100 km/h w 13 s. Nasze pomiary nieznacznie odbiegały od danych fabrycznych (13,1 s), jednak niezależnie od tego wariant LPG nie został stworzony do dynamicznej jazdy.
Jego podstawowym sensem istnienia jest dążenie do oszczędności. Zgodnie z cyklem pomiarowym WLTP, to auto powinno zużywać średnio od 5,8 do 6,3 l benzyny na 100 km lub od 7,5 do 8,1 l/100 km gazu.
Wyszedłem jednak z założenia, że nie po to kupuje się auto z instalacją gazową, by tankować na co dzień Pb95. Będzie to raczej paliwo awaryjne, wykorzystywane np. w dalekich trasach dla zwiększenia zasięgu. Pierwszym wyborem pozostanie LPG. Czy się opłaci?
W praktyce w ruchu miejskim Captur potrzebuje 9,1 l gazu lub 8,2 l benzyny na 100 km. Na autostradzie ten francuski crossover zużywa 10,2 l/100 km gazu (lub 9,2 l Pb95). Przy 120 km/h apetyt na LPG spada do 7,4 l/100 km (benzyna – 5,7 l/100 km).
Jednak prawdziwa „jazda za grosze” jest możliwa na spokojnie pokonywanych odcinkach dróg międzymiastowych, na których da się „zejść” nawet do 4,7 l LPG na każde 100 km. Oczywiście wymaga to rozsądnej jazdy i przewidywania sytuacji na drodze, by hamować silnikiem.
Teraz wolniej
Jeśli chodzi o prowadzenie, Renault Captur zaskoczył mnie pozytywnie. Jak na crossovera prowadzi się zaskakująco naturalnie i intuicyjnie, dostarczając przy tym dobry poziom informacji zwrotnych z układu kierowniczego.
Zwieszenie Captura to klasyka segmentu B. Z przodu mamy układ MacPherson, a z tyłu belkę skrętną. Jasne, nie jest to samochód zachęcający do dynamicznej jazdy, ale też nie boi się zakrętów. Zapewnia przy tym niezły komfort resorowania – mimo 18-calowych obręczy (profil 215/55) auto nieźle tłumi nierówności.
Niestety hamulce nie wypadają już tak dobrze. Wszystko przez to, że słabo reagują one na zmęczenie cieplne. Potwierdziły to moje pomiary – o ile najlepszy uzyskany wynik to 37,6 m potrzebne na zatrzymanie ze 100 km/h, o tyle po rozgrzaniu hamulców Captur potrzebował na to samo już nawet 43,3 m.
Renault Captur – niska cena oszczędności
Ile kosztuje Renault Captur z fabryczną instalacją LPG? Cennik otwiera kwota 91 500 zł za wariant evolution, a testowana odmiana techno wymaga 9000 zł dopłaty.
Wyposażenie obu wariantów jest satysfakcjonujące. Już bazowy Captur ma na pokładzie m.in. opisywany system multimedialny, klimatyzację manualną, kamerę cofania czy reflektory LED.
Warto jednak rozważyć dopłatę wersji techno. Za 9000 zł dorzuca ona m.in. 18-calowe felgi aluminiowe (standardem są stalowe obręcze), klimatyzację automatyczną, bezprzewodową ładowarkę do telefonu czy dostęp bezkluczykowy.
PODSUMOWANIE
Mimo upływu lat, Renault Captur to wciąż naprawdę ciekawa propozycja wśród crossoverów segmentu B. Wyróżnia się świetnym stylem, niezłą jakością i rozsądnie skalkulowanymi cenami. A duża popularność tego modelu pozwala mieć nadzieję na tani serwis i łatwą odsprzedaż.



























