SCT w mniejszych miastach? Senat przyjął nowelizację ustawy

elektromobilni.pl

Według przyjętej właśnie przez Senat nowelizacji ustawy o elektromobilności i paliwach alternatywnych, miasta o liczbie mieszkańców powyżej 100 tys. będą musiały wprowadzać Strefy Czystego Transportu, ale pod jednym warunkiem. To jednak nie koniec zmian, jakie wiążą się z nową ustawą.
Warszawa, Kraków, Wrocław, Katowice – oto największe polskie miasta, w których notowano przekroczenia NO2, czyli dwutlenku azotu. Według poprzedniego brzmienia ustawy o elektromobilności i paliwach alternatywnych, tylko takie metropolie były zobowiązane do tego, by wprowadzić SCT. Jak na razie, strefa czystego transportu działa tylko w Warszawie.
Według poprawek do ustawy, które w środę wieczorem (4 grudnia 2024 roku) przyjął Senat, strefy będą musiały być utworzone także w mniejszych miastach. Czyli w tych o liczbie mieszkańców powyżej 100 tys. Ale warunek jest jeden – przekroczenie norm NO2.
Na liście potencjalnych miejsc z SCT mamy 37 miast. Za przyjęciem nowelizacji głosowało 60 senatorów. Przeciw było 32. Nikt nie wstrzymał się od głosu – informuje portal elektromobilni.pl.
SCT w mniejszych miastach: wjazd za opłatą
Istotną nowością wpisaną do nowelizacji jest możliwość wjazdu do nowych SCT autem, które nie spełnia norm, ale po tym, jak kierowca wniesie opłatę. Taki „etap przejściowy” może obowiązywać nie dłużej niż przez 3 lata od utworzenia strefy w danym mieście.

Na stworzenie SCT w mniejszych miastach, jak np. Gliwice, Płock, Bydgoszcz czy Toruń zapewne jeszcze poczekamy. Prędzej czy później mogą się jednak pojawić – lub będą musiały, jeśli normy będą przekraczane.
TUTAJ przeczytasz o mandatach za nielegalny wjazd do SCT.
Co jeszcze zmieniło się w ustawie?
Nowelizacja wprowadza m.in. obowiązek kupowania zeroemisyjnych autobusów (EV lub wodorowych) przez miasta o wielkości powyżej 100 tys. mieszkańców. Będzie obowiązywać od 2026 roku. Z kolei w mniejszych miastach (50-100 tys. mieszkańców) wciąż będzie można kupować autobusy spalinowe.
Z kolei we flotach aut osobowych należących do samorządów w miastach powyżej 50 tys. mieszkańców udział aut elektrycznych będzie musiał wynosić co najmniej 22%. Dotyczy to też centralnych urzędów administracji państwowej. Obowiązek kupowania pojazdów elektrycznych nie będzie za to dotyczyć sił zbrojnych.

Wiceminister klimatu i środowiska, Krzysztof Bolesta – w odpowiedzi na pojawiające się głosy – zaznacza, że stara się o większe unijne wsparcie na dofinansowanie wymiany flot autobusów na bezemisyjne.
„Koszt wymiany to około 900 mln zł do 1 mld zł rocznie ponoszonych przez około 15 lat. Pieniądze na wymianę są, ale będziemy się starali w nowej perspektywie unijnej o kolejne środki” – mówi Bolesta. Dodaje też, że na ten cel zostaną przeznaczone środki z KPO, a w razie potrzeby – także z Funduszu Modernizacyjnego.
Otomoto.pl News to najnowsze informacje i aktualności motoryzacyjne oraz baza wiedzy na temat modeli, marek i danych technicznych. Chcesz być na bieżąco? Obserwuj nas w Google News.
Obserwuj nas na Google NewsCzytaj również

Ceny aut elektrycznych mocno spadły. Tak zmieniły się w ciągu 5 lat

BYD pokazał limuzynę wielkości Mercedesa klasy S. Wszystko wskazuje na to, że trafi do Europy

Czy to największy problem samochodów elektrycznych? Wyniki nowych badań zaskakują
Ostatnie artykuły
- Ceny aut elektrycznych mocno spadły. Tak zmieniły się w ciągu 5 lat
- Porsche zwolni 5000 pracowników. Dzięki temu legenda zostanie uratowana
- Pułapka na kierowców. CBD jest legalne, ale policyjny test może wykazać narkotyk
- Kupno używanego auta przed wakacjami. Co sprawdzić, zanim wyruszysz w długą trasę?
- BYD pokazał limuzynę wielkości Mercedesa klasy S. Wszystko wskazuje na to, że trafi do Europy
- Płacą podwójnie, by chronić prawo jazdy. Tak robi co dziesiąty ukarany
- Niemcy tracą Chiny. Ich fabryki będą pracować na pół gwizdka. Padła szokująca prognoza
- SCT w Polsce to fikcja? Sprawdziliśmy oficjalny bilans mandatów
- Czy to największy problem samochodów elektrycznych? Wyniki nowych badań zaskakują
- Używana alternatywa dla Golfa. Ten Volkswagen daje więcej za podobne pieniądze