27 marca 2026

Tanie paliwo to pułapka? Kowalski zaoszczędzi nawet 60 zł na baku, ale ceny towarów mogą rosnąć

kalkulator
Zdjęcie: GettyImages

Rządowy pakiet CPN (Cena Paliwa Niżej) może przynieść kierowcom prywatnym wyraźną ulgę przy dystrybutorze. Pełny bak będzie tańszy o około 60 zł. Firmy transportowe zyskają jednak znacznie mniej, co może utrudnić wyhamowanie inflacji.

  • Obniżka cen paliw nie da wszystkim takiej samej ulgi.
  • Firmy po odliczeniach zyskają znacznie mniej, niż sugerują ceny na pylonie.
  • To oznacza, że ceny w sklepach mogą rosnąć.

Przyjęte przez parlament rozwiązania CPN (Cena Paliwa Niżej) mają obniżyć rachunki na stacjach. Dla prywatnych kierowców oznacza to odczuwalną oszczędność podczas tankowania. Inaczej wygląda to jednak z perspektywy przedsiębiorców, którzy patrzą nie tylko na cenę z pylonu, ale także na rozliczenia podatkowe. Właśnie dlatego skala korzyści dla firm będzie wyraźnie mniejsza, a to może osłabić wpływ całego pakietu na ceny towarów i usług.

Obniżka cen paliw – prywatny kierowca zyska mocno, biznes dużo słabiej

Pakiet CPN najlepiej wygląda z perspektywy prywatnego kierowcy. W jego przypadku liczy się po prostu to, ile zapłaci przy kasie. Jeśli diesel spadnie z ok. 8,75 zł do 7,44 zł za litr, oznacza to oszczędność 1,31 zł na każdym litrze. Przy 50-litrowym baku daje to ponad 65 zł ulgi. Jeszcze bardziej efektownie wyglądałaby benzyna PB95, która po wejściu zmian miałaby kosztować ok. 6,07 zł za litr.

Inaczej patrzy na to firma. Przedsiębiorca nie ocenia paliwa wyłącznie przez pryzmat ceny z dystrybutora, ale przez realny koszt po odliczeniu VAT i rozliczeniu podatku dochodowego. To właśnie dlatego skala korzyści dla biznesu okazuje się dużo mniejsza niż sugerowałaby sama cena detaliczna.

100 litrów ON – firma z pełnym odliczeniem zapłaci dużo powyżej lutego

Najlepiej widać to na prostym przykładzie 100 litrów oleju napędowego. W lutym, przy cenie 5,99 zł za litr, firma tankująca auto rozliczane w pełni firmowo płaciła 599 zł brutto. Po odliczeniu VAT i uwzględnieniu CIT realny koszt wynosił ok. 394 zł. Dziś, przy średniej cenie 8,75 zł za litr, taki sam zakup kosztuje już 875 zł brutto, a realny koszt po odliczeniach rośnie do ok. 576 zł.

Po wejściu pakietu CPN, przy cenie 7,44 zł za litr, firma zapłaciłaby 744 zł brutto. Po odliczeniu VAT i uwzględnieniu podatku dochodowego realny koszt spadłby jednak tylko do ok. 558 zł. To oznacza, że względem obecnej sytuacji przedsiębiorca zyskałby zaledwie około 18 gr na litrze. Jednocześnie nadal płaciłby realnie o ponad 160 zł więcej niż w lutym. I właśnie tu widać sedno problemu. Na pylonie obniżka wygląda jak rewolucja, ale z perspektywy biznesu jest to tylko niewielkie zmniejszenie strat wobec tego, co wydarzyło się od marca.

Małe firmy – lepiej, ale to wciąż nie jest powrót do lutego

Nieco korzystniej wygląda sytuacja przy aucie używanym jednocześnie prywatnie i służbowo. W takim wariancie przedsiębiorca odlicza 50 proc. VAT i zalicza do kosztów 75 proc. wydatku. W lutym realny koszt tankowania 100 litrów diesla wynosił w takim modelu ok. 466 zł. Dziś to już ok. 680 zł. Po wejściu pakietu CPN spadłby do ok. 614 zł.

Oszczędność względem obecnej sytuacji wyniosłaby więc ok. 66 zł na 100 litrach, czyli około 66 gr na litrze. To już wynik wyraźnie lepszy niż przy pełnym firmowym odliczeniu, ale wciąż bardzo daleki od poziomu z lutego. Innymi słowy, nawet po wprowadzeniu pakietu CPN firma nadal tankowałaby wyraźnie drożej niż przed marcowym skokiem cen.

Obniżka cen paliw – inflacja nie musi odpuścić

Z punktu widzenia prywatnego kierowcy pakiet CPN wygląda atrakcyjnie, bo daje szybką i widoczną ulgę przy dystrybutorze. Po wejściu zmian benzyna PB95 miałaby kosztować ok. 6,07 zł za litr, czyli wrócić w okolice poziomów znanych z początku marca. Z perspektywy firm, zwłaszcza transportowych i logistycznych, obraz jest jednak dużo mniej optymistyczny. Skoro realny koszt paliwa po odliczeniach nadal pozostanie wyraźnie wyższy niż w lutym, trudno oczekiwać, że przedsiębiorcy nagle zaczną obniżać ceny usług, przewozu czy dostaw.

A ponieważ koszt transportu jest ukryty niemal w każdym produkcie, presja cenowa może zostać z nami na dłużej. Dla Kowalskiego to ulga na stacji. Dla gospodarki – być może zbyt mała, by naprawdę zatrzymać kolejną falę podwyżek. Ten rachunek ostatecznie może trafić do każdego konsumenta.