Xiaomi wchodzi do gry w Europie. Ofensywa już za rogiem

Xiaomi w zaledwie dwa lata zbudowało pozycję jednego z najdynamiczniej rosnących producentów aut elektrycznych w Chinach, a teraz przygotowuje się do wejścia na najtrudniejszy rynek świata – do Europy. Z własnym centrum R&D w Monachium, rekordami sprzedaży i ambicją wejścia do globalnego Top 5, firma stawia na połączenie chińskiej skali z europejską inżynierią.
- Xiaomi przygotowuje się do ekspansji na europejski rynek
- Globalna ekspansja firmy ma ruszyć w 2027 roku, a pierwszym rynkiem mają być Niemcy
- W Monachium powstało centrum R&D i designu, prowadzone przez byłego menedżera BMW
Na zakończonych właśnie targach Auto China 2026 stoisko Xiaomi było jednym z najbardziej obleganych. Tłumy gromadziły się nie tylko wokół nowych modeli, lecz przede wszystkim wokół Lei Juna, czyli założyciela i prezesa firmy, który w Chinach dorobił się statusu celebryty. Serwis Euronews.com zwraca uwagę, że to właśnie jego osobista aktywność stała się jednym z motorów napędowych popularności marki w segmencie EV.
Najlepszym przykładem był transmitowany na żywo przejazd szefa firmy modelem SU7 Pro z Pekinu do Szanghaju – około 1300 kilometrów zaledwie z jednym postojem na ładowanie. Wydarzenie przyciągnęło ogromną widownię i stało się pokazem realnego zasięgu oraz efektywności układu napędowego.
W Pekinie Lei Jun zaprezentował również koncepcyjny Vision Gran Turismo, wcześniej pokazany globalnie na Mobile World Congress 2026, oraz zdradził szczegóły dotyczące nowej generacji SU7 i nadchodzącego YU7 GT. Ten ostatni jest szczególnie istotny, bo to pierwszy model rozwijany we współpracy z europejskimi inżynierami.
Fabryka Xiaomi jak z podręcznika automatyzacji
Xiaomi (tutaj nasze wrażenia z oglądania tych aut na żywo w chińskim salonie) weszło na rynek EV dopiero w 2024 roku, debiutując modelem SU7. Od tego czasu tempo rozwoju jest imponujące. YU7 zebrał 200 tys. zamówień w kilka minut, a SU7 Ultra – z przyspieszeniem 0-100 km/h poniżej dwóch sekund i prędkością maksymalną 350 km/h – ustawił markę w segmencie aut wysokich osiągów.
W fabryce w Pekinie nowe auto zjeżdża z linii co 76 sekund. Jak podaje Euronews.com, zakład integruje produkcję, testy, R&D i obsługę klienta w jednym miejscu, a ponad 700 robotów odpowiada za kluczowe procesy. Automatyzacja przekracza 90 proc. w niektórych działach, a systemy kontroli jakości oparte na AI wykrywają wady z niemal stuprocentową skutecznością. Każdy samochód przechodzi testy na torze znajdującym się na terenie fabryki.
Ekosystem zamiast samego samochodu
Xiaomi nie ukrywa, że jego przewagą ma być nie tylko hardware, lecz także oprogramowanie. Strategia „Human x Car x Home” zakłada pełną integrację auta z urządzeniami mobilnymi i inteligentnym domem poprzez system HyperOS. Kierowca może z poziomu samochodu zarządzać codziennymi czynnościami, a system – analizując zachowania i poziom stresu – dostosowuje m.in. oświetlenie czy muzykę.
To kierunek, który – jak zauważa cytowany przez Euronews.com James Pearson, szef agencji Lionheart – staje się standardem wśród chińskich producentów: „Samochód staje się kolejnym elementem naszego życia domowego, zawodowego i rozrywkowego. To model, za którym wszyscy będą musieli podążyć”.
Monachium jako brama do Europy
Globalna ekspansja Xiaomi ma ruszyć w 2027 roku, a pierwszym rynkiem ma być Niemcy. Już w 2025 roku firma otworzyła w Monachium centrum R&D i designu, prowadzone przez byłego menedżera BMW, Rudolfa Dittricha. Jego zespół odpowiada za dostosowanie aut do europejskich norm, infrastruktury i preferencji klientów.
Dittrich podkreśla, że Xiaomi opiera decyzje na danych i intensywnie bada oczekiwania europejskich kierowców. Testy przeprowadzane w 2025 roku pokazały, że auta marki wzbudzają zainteresowanie nawet przypadkowych obserwatorów na stacjach ładowania.
Rynek trudny jak nigdy
Wejście do Europy nie będzie jednak spacerem. Według danych ACEA, w 2025 roku samochody elektryczne stanowiły 17,4 proc. nowych rejestracji, wobec 13,6 proc. rok wcześniej. Hybrydy pozostają liderem z udziałem 34,5 proc. Jednocześnie konkurencja rośnie – Volkswagen i Tesla odczuwają presję ze strony chińskich marek, takich jak BYD czy XPeng.
Dodatkowym wyzwaniem są unijne cła na chińskie EV, wprowadzone po dochodzeniu antysubsydyjnym. Mimo to Xiaomi nie zwalnia. W 2025 roku seria SU7 była numerem jeden w swoim segmencie cenowym, z cenami od ok. 27 tys. euro do 38 tys. euro za wersję Max. Firma celuje w dostawy 550 tys. aut w 2026 roku, wobec ponad 400 tys. rok wcześniej.
Ambicje większe niż obecna gama
Xiaomi zapowiada dalsze poszerzanie oferty, choć szczegóły pozostają tajemnicą. Dittrich nie ukrywa, że obecna gama nie wystarczy, by osiągnąć cel: „Naszym strategicznym celem jest wejście do pierwszej piątki globalnych producentów. I jasne jest, że z obecnym portfolio to niemożliwe”.
No cóż! Jeśli Xiaomi utrzyma tempo, europejski rynek EV w 2027 roku może wyglądać zupełnie inaczej niż dziś. Chiński gigant technologiczny wchodzi do gry z rozmachem, którego konkurencja nie można ignorować a Monachium ma być jego europejską bazą wypadową.