Chery Tiggo 9 – jeździłem „chińskim premium”. 428 KM za 209 900 zł. Gdzie jest haczyk?
Materiał zawiera autopromocję OTOMOTOMikołaj Adamczuk

Chery Tiggo 9 to flagowy SUV w polskiej ofercie chińskiej marki. Ma przekonywać do siebie przestronnością, mocą i stosunkiem ceny do wyposażenia. Czy rzeczywiście tak jest?
- 428 KM i 580 Nm, 0–100 km/h w 5,4 s, napęd AWD.
- Bardzo dobre wyciszenie i duża przestrzeń, trzy rzędy siedzeń.
- Cena od 209 900 zł i wyposażenie, którego często nie ma u droższych rywali.
Sprawy w motoryzacji dawniej były o wiele prostsze. Układ był następujący: za luksusy trzeba płacić, podobnie jak za ponadprzeciętną moc i za wielkie wymiary. Wszelkie rozwiązania z wyższej półki, takie jak wentylacja foteli, skórzane wykończenia czy kamery z każdej strony ogromnego nadwozia, były zarezerwowane dla aut kosztujących znacznie powyżej przeciętnej.
Później przyszła pandemia i wszystko się posypało. Samochody podrożały, wyposażenie zaczęło znikać z list opcji, a ceny poszły w górę do poziomów, które dla wielu klientów przestały być akceptowalne. Ta sytuacja nie trwała długo, bo rynek nie znosi próżni.
I wtedy pojawiły się marki z Chin
Nie wszystkie grają w tę samą grę. Obok modeli wyraźnie budżetowych – będących alternatywą dla klientów, którzy inaczej patrzyliby raczej na auta używane – pojawiły się też takie, które celują wyżej. Chodzi o modele dla klientów, którzy chcą mieć na pokładzie gadżety, ale nie maja zamiaru płacić 300, 400 i więcej tysięcy złotych za modele ze znaczkami znanymi od stu lat.
Chery Tiggo 9 wpisuje się właśnie w tę kategorię

Kosztuje od 209 900 zł i nie jest najtańszym chińskim SUV-em na rynku. To topowy model Chery oferowany nad Wisłą. Są modele, które kosztują znacznie mniej. Tutaj chodzi o połączenie ceny, wyposażenia, przestrzeni i osiągów. Chiński model pochodzący z tego samego koncernu, co popularne Omoda i Jaecoo, chce być jak promocja w supermarkecie: oferuje „więcej za mniej”. Ale czy to może być połączenie, którym jeździ się przyjemnie? Gdzie kryje się haczyk? Czy za niską cenę trzeba jakoś – w inny sposób – „zapłacić”?
Na papierze samochód prezentuje się imponująco. Ma 428 KM, mierzy 4,81 m (tyle, co np. Kia Sorento), trzy rzędy siedzeń i jest hybrydą plug-in. To wszystko w cenie, za którą inne marki oferują albo auta o wiele mniejsze, albo skromniej wyposażone, a z całą pewnością o wiele słabsze.
Chery Tiggo 9 – nadwozie

Tiggo 9 to duży samochód – wspomniane 4,81 m długości i 2,8 m rozstawu osi robią swoje. Na parkingu zajmuje sporo miejsca, a zza kierownicy można mieć wrażenie, że siedzi się w czymś jeszcze większym.
Stylistyka jest zachowawcza. To typowy duży SUV bez wyraźnych wyróżników, choć nocą tylne lampy przywodzą na myśl Audi Q8. Całość wygląda poprawnie, ale nie jest to auto, które przyciąga spojrzenia. Ma eleganckie, srebrne wykończenia. Atrakcyjności nieco dodaje widoczny na testowym egzemplarzu, matowy lakier. Jeszcze nie tak dawno temu chętni na tego typu odcienie musieli zwracać się do zewnętrznych firm, które oklejały auta. Dziś wystarczy dopłacić (w tym wypadku 5000 zł) przy zamawianiu auta w salonie, a Chery przyjedzie matowe już z fabryki.

Chery Tiggo 9 – wnętrze
W środku Tiggo 9 robi bardzo dobre pierwsze wrażenie. Materiały są miękkie, spasowanie stoi na solidnym poziomie, a tapicerka – choć to raczej skóra syntetyczna – wygląda dobrze. Można rzeczywiście poczuć się jak w aucie wysokiej klasy.

We wnętrzu nie brakuje gadżetów i funkcji kojarzonych z drogimi limuzynami. To, że przednie fotele mają elektryczną regulacje, a nawet masaż, to nic nadzwyczajnego. Ale już elektryczne sterowanie tylną kanapą (by łatwiej było zająć miejsce w trzecim rzędzie – można też położyć oparcie, by się zdrzemnąć), funkcja sterowania przednim fotelem z tylnego rzędu (także da się go mocno położyć), a także nie tylko podgrzewanie, ale i wentylacja drugiego rzędu, już robią wrażenie.
Na pokładzie znajdziemy także m.in. 15,6-calowy ekran multimediów, cyfrowe zegary, HUD oraz system audio Sony z 14 głośnikami – w tym w zagłówku kierowcy.

Pozycja za kierownicą jest wysoka, co poprawia widoczność, ale psuje trochę „czucie” auta podczas bardziej dynamicznej jazdy. Siedziska mogą nie do końca odpowiadać wyższym kierowcom – brakuje lepszego podparcia pod uda.
Jeśli chodzi o funkcjonalność, bagażnik ma imponujące 819 litrów przy pięciu miejscach, a po złożeniu siedzeń nawet ponad 2000 litrów. Trzeci rząd siedzeń jest, ale miejsca na nogi praktycznie tam nie ma – to rozwiązanie dla dzieci i to na krótkie dystanse.

Chery Tiggo 9 – jakość i obsługa
Jakość wykonania jest dobra, ale ergonomia momentami potrafi zirytować. Niestety, to w tej kwestii często chińskie auta odstają od rywali z Europy.

Dźwignia do zmiany kierunku jazdy przy kierownicy reaguje z opóźnieniem, trzeba ją mocno „dusić”, czasem nawet dwa razy. Przy parkowaniu czy zawracaniu szybko zaczyna to irytować, tym bardziej że zmiana kierunku trwa wyraźnie dłużej, niż można by oczekiwać.
Do tego dochodzi uruchamianie auta zawsze w trybie Eco (nawet jeśli przed chwilą jechaliśmy w trybie Sport). Gdy zmieniamy ustawienia, auto informuje o tym komunikatem głosowym. Dałoby się bez niego obyć.

Interfejs multimediów działa płynnie, ale natłok funkcji i drobne ikony nie ułatwiają obsługi w czasie jazdy. Regulacja lusterek schowana głęboko w menu to kolejny przykład mało intuicyjnego rozwiązania.
Na minus można zapisać także bardzo widoczne druciki ogrzewania przedniej szyby oraz brak możliwości ruszenia bez zapiętych pasów. Oczywiście, nikt (mam nadzieję!) nie ma w planach jazdy w ten sposób po ulicach, ale czasami pojawia się potrzeba, by np. szybko przestawić auto o metr do przodu czy poprawić to, jak się zaparkowało. Wolałbym, by samochód nie podejmował decyzji za mnie.

Chery Tiggo 9 – układ napędowy
Napęd to jeden z najmocniejszych (dosłownie i w przenośni) punktów tego auta. Hybryda plug-in oparta na silniku 1.5 T-GDI i kilku jednostkach elektrycznych generuje łącznie 428 KM i 580 Nm.
Sprint do 100 km/h zajmuje 5,4 sekundy, ale charakter auta nie jest sportowy. Tiggo 9 jeździ się bardziej jak elektrykiem – płynnie, cicho i bez szarpnięć. Trudno usłyszeć dźwięk silnika spalinowego. Auto nie ma momentów zawahania dotyczących tego, z jakiego silnika korzysta. Wszystko działa skutecznie i bez angażowania kierowcy.

Akumulator o pojemności 34,4 kWh należy do największych wśród hybryd plug-in i pozwala przejechać realnie około 120-130 km na prądzie (w danych technicznych: 147 km). Ładowanie prądem stałym do 70–71 kW pozwala uzupełnić energię od 30 do 80% w około 18 minut. System zawsze działa tak, że zostawia pewien poziom naładowania akumulatorów (ok. 20 proc.) i odpowiednio zarządza energią.
Zużycie paliwa przy maksymalnie (na tyle, na ile się da) rozładowanej baterii wynosi około 7 l/100 km w mieście, 8–8,5 l/100 km na trasie i 5–6 l/100 km przy spokojnej jeździe podmiejskiej.

Chery Tiggo 9 – wrażenia z jazdy
Tiggo 9 został zestrojony z myślą o komforcie. Zawieszenie jest miękkie, dobrze tłumi nierówności i sprawia, że auto płynie po drodze. Zaskoczeniem jest to, że mimo takiego nastawienia samochód nie zachowuje się aż tak ociężale w zakrętach, jak się tego spodziewałem. Nie ma wyraźnej podsterowności, a przechyły są obecne, ale nie przerażają.

Układ kierowniczy jest bardzo lekki w działaniu i mocno wspomagany – momentami aż za bardzo. Nie przekazuje praktycznie żadnych informacji – i to jest przy jeździe po zakrętach bardziej uciążliwe niż miękkie i nieco bujające zawieszenie. Ewidentnie, mimo mocy systemowej ponad 400 KM, to nie jest samochód, który ma cokolwiek wspólnego ze sportem… choć spod świateł może popsuć humor właścicielom niższych, droższych i głośniejszych aut.
Tyle że najpierw musi odbić się z miejsca. Podczas ruszania czuć pewną zwłokę. Wciskasz gaz i przez chwilę niewiele się dzieje. Przy mocnym starcie zdarzają się też problemy z trakcją (przednie koła buksują, kierownica wyrywa się z rąk), mimo że to teoretycznie napęd na cztery koła. Dołączanie osi trwa za długo. Hamulce, jak na tak duże i ciężkie auto, też mogłyby być nieco skuteczniejsze.

Największym, przyjemnym zaskoczeniem jest wyciszenie. W kabinie jest naprawdę cicho, nawet przy wyższych prędkościach. Całości dopełnia dobrze brzmiący zestaw audio Sony.
Chery Tiggo 9 – wyposażenie i cena
Auto dostępne jest w jednej wersji wyposażenia. Wszystko jest już w standardzie, dopłaca się ewentualnie tylko za lakier. W standardzie znajdziemy m.in.: wentylowane, podgrzewane fotele z masażem, panoramiczny dach, system audio Sony z 14 głośnikami, 20-calowe felgi, wyświetlacz HUD. Cena to wspomniane 209 900 zł.

Podsumowanie
To nie jest samochód dla osób, które kochają motoryzację. Nie wyróżnia się designem, marka nie może pochwalić się imponującą historią albo charakterem. Tiggo 9 nie wywołuje emocji. Trzeba jednak przyznać, że stosunek ceny do wyposażenia, wielkości auta, liczby miejsc i mocy jest doskonały. Chery ma swoje wady, takie jak mało komunikatywny układ kierowniczy, kłopoty z trakcją i parę ergonomicznych wpadek. Ale jeśli ktoś wybiera auto z kalkulatorem w ręce, a do tego ma gdzie ładować hybrydę plug-in, Tiggo 9 zbierze u niego mnóstwo punktów. Nie czuć, że to przesadnie budżetowa propozycja. Pozostają jedynie tradycyjne dla chińskich marek obawy o utratę wartości, ewentualną dostępność części i jakość po latach. Na rozwiązanie tych kwestii trzeba będzie poczekać. Póki co kto zaryzykuje, zaoszczędzi. Gdy chińskie marki zbudują już sobie rynkową renomę, z pewnością podniosą ceny.

Redaktor prowadzący OTOMOTO News. Wcześniej pracował jako zastępca redaktora naczelnego i wydawca w portalu Autoblog.pl, współpracował także z wieloma innymi mediami motoryzacyjnymi i nie tylko: zarówno internetowymi, jak i drukowanymi. Specjalizuje się w testach i premierach samochodów, ale nie stroni też od klasyków, historii i ciekawostek z najbardziej egzotycznych rynków. Prywatnie miłośnik aut z gwiazdą lub… wieloma gwiazdami na masce.
Otomoto.pl News to najnowsze informacje i aktualności motoryzacyjne oraz baza wiedzy na temat modeli, marek i danych technicznych. Chcesz być na bieżąco? Dodaj Otomoto.pl News do źródeł Google.
Dodaj do źródeł GoogleCzytaj również

Potężny silnik, tylko 140 KM. Sprawdziłem, co wymyśliła Mazda w CX-30

Używane Volvo XC60 II – miliony klientów nie mogą się mylić? Typowe usterki, jaki silnik wybrać

Mercedes E 450d 4Matic: ostatni prawdziwy Mercedes? Test sześciocylindrowego diesla

Używany Jeep Grand Cherokee WK2 – duży silnik i LPG? Pieniądze zostaną na… naprawy!

Silnik bez turbo i manualna skrzynia w nowym SUV-ie. Sprawdziłem, czy to ma sens

Jetour T2: jeździłem chińską terenówką za 174 900 zł. Wysiadłem oczarowany, ale…
Ostatnie artykuły
- Ważne zmiany w nawigacji samochodowej. Wszystko przez nowe przepisy
- Kontrolka milczy, a sterownik pamięta. Co mówią dane z aut w Polsce?
- Potężny silnik, tylko 140 KM. Sprawdziłem, co wymyśliła Mazda w CX-30
- Od 4 listopada utrudnienia na A2. Kierowców czeka ponad rok jazdy po budowie
- Chery i Huawei chcą podbić świat. Nadchodzi sześć nowych aut
- Nowy kierunek importu samochodów używanych. Ceny nawet o 40% niższe
- Volkswagen wstrzymuje prace nad nowym Golfem. „Nie możemy sobie na to pozwolić”
- Jak szybko znaleźć miejsce do parkowania przy cmentarzu? Sprawdziłem trzy sposoby
- Leasing dla nievatowca – czy się opłaca i jaki rodzaj wybrać?
- Toyota testuje nową platformę. Nadchodzą duże zmiany w całej gamie