Tegoroczny, 24-godzinny wyścig Le Mans był jednym z najbardziej spektakularnych w historii. Był też pierwszym, w którym zobaczyliśmy samochody zupełnie nowej klasy Hypercar i pierwszym, w którym wygrali Polacy. A czy elektryki w 24h Le Mans przy obecnym rozwoju technologii miałyby jakikolwiek sens? Podywagujmy!

Ideą wyścigów długodystansowych jest sprawdzenie nowych technologii. Tak było zarówno w pierwszych zawodach, rozegranych w 1923 roku, jak i w późniejszych. Przykładowo, w 1974 roku Porsche po raz pierwszy zastosowało turbodoładowanie, a w 1987 roku – skrzynię biegów z podwójnym sprzęgłem (TUTAJ poznasz najważniejsze dane i statystyki 24h Le Mans).

Jeśli 24h Le Mans to dla firm poligon doświadczalny, dlaczego w epoce rosnącego znaczenia elektromobilności, nadal nie widzieliśmy w nim auta na prąd? Aby na to pytanie odpowiedzieć, wystarczy prześledzić poniższe liczby:

  • średnia prędkość w 24h Le Mans to ponad 220 km/h
  • auta pokonują 13-14 okrążeń pomiędzy tankowaniami, co daje dystans około 180 km i czas 40-45 minut
  • pit-stop trwa 1-1,5 minuty z tankowaniem i wymianą opon
  • minimalna masa własna auta najwyższej kategorii Hypercar to 1030 kg

W przypadku samochodów na prąd przeszkodą jest już chociażby masa ich baterii. Niewielkie ważą około 300-500 kg, jeśli ich pojemność przekracza 100 kWh, osiągają 700 kg. Ale np. akumulator trakcyjny elektrycznego GMC Hummera (209 kWh) waży już… 1278 kg.

Elektryki w 24h Le Mans: może Rimac Nevera?

Najbliższy Hypercarom produkcyjny samochód to Rimac Nevera. Do jego napędu służą cztery silniki elektryczne – po jednym na koło – o łącznej mocy 1914 KM i maksymalnym momencie obrotowym wynoszącym 2360 Nm.

Czerpią one życiodajne elektrony z akumulatora o pojemności 120 kWh. Auto waży 2150 kg, ale od 0 do 100 km/h rozpędza się w czasie zaledwie 1,85 s. Prędkość maksymalna to 412 km/h, zasięg na pojedynczym ładowaniu – 500 km według cyklu WLTP.

Rimac Nevera pobił 23 nowe rekordy świata pod względem przyspieszeń.

Szybkość ładowania? Na ładowarce o mocy 300 kW to 21 minut w zakresie od 10 do 80%. Podobno Nevera byłaby w stanie przyjąć nawet prąd z mocą 500 kW, jednak nadal ładowanie trwałoby… 14 minut! To o wiele za długo, jak na standardy 24h Le Mans (TUTAJ przeczytasz o rekordach Rimaka Nevera).

Ile wynosi zużycie energii podczas szybkiej jazdy w Rimaku Nevera? Tego nie wiadomo, ale w przypadku 530-konnego Porsche Taycana 4S, ważącego podobnie (2140 kg z większą z dostępnych baterii: 79,2 kWh użytkowo), to… 118 kW/100 km! Taki wynik uzyskał niemiecki magazyn Auto Bild podczas jazdy z pełną prędkością (250 km/h) po niemieckiej autostradzie (TUTAJ przeczytasz o zużyciu energii przez elektryki).

To o około 6 razy więcej niż minimalne zużycie energii Taycana 4S, podane zgodnie z cyklem WLTP (19,8-24,0 kWh). Jeśli w przypadku Rimaka Nevery przyjmiemy tę samą wartość, to przy jeździe z pełnym gazem otrzymamy zasięg około 84 km.

Oznacza to, że chorwacki hipersamochód na prąd byłby w stanie pokonać na jednym ładowaniu baterii 5-6 okrążeń toru La Sarthe (13 626 m). A potem musiałby zjechać na 16-minutowe nabijanie akumulatora (TUTAJ przeczytasz, czemu ładowanie zwalnia powyżej 80%).

Elektryki w 24h Le Mans: a bolid Formuły E?

A może Formuła E trzeciej generacji? Taki bolid waży obecnie około 840 kg z kierowcą. Bateria ma jednak pojemność jedynie 50 kWh, a jej masa wynosi 284 kg. Zasięg takiego bolidu byłby jednak zdecydowanie zbyt mały (TUTAJ przeczytasz o największych awariach w historii 24h Le Mans).

Przykładowo w zeszłym roku samochód Formuły E na torze w Meksyku pokonał dystans 104,2 km. Zajęło mu to 48 min 28 s, co odpowiada średniej prędkości 130 km/h. A to znacznie mniej niż uzyskuje się w 24h Le Mans. Na tym dystansie zużył prawie całą dostępną pojemność swojego akumulatora.

Bolid DS Formuły E
Bolid Formuły E 3. generacji. Moc? Przedni silnik wytwarza 350 KM, a tylny – 476 KM.

Aby myśleć o pokonaniu 13-14 okrążeń toru La Sarthe, bolid Formuły E musiałby mieć dwa razy większą baterię. To spowodowałoby wzrost jego masy własnej o około 300 kg. Ale nadal pozostajemy przy średniej prędkości 130 km/h (TUTAJ przeczytasz o tym, jak szybki jest bolid F1).

Chcąc pojechać ze średnią powyżej 220 km/h, jego zasięg zapewne spadłby o połowę. Czyli wracamy do poziomu Rimaka, a więc 6-7 okrążeń. Inna opcja to użycie zestawu baterii o pojemności… 200 kWh. Ale jest to bardzo mało realistyczne.

Pozostaje jeszcze kwestia szybkości ładowania. Ale… Tutaj z pomocą przychodzi chińskie Nio.

Co w przypadku wymiany baterii?

Dlaczego piszemy o chińskim Nio? To producent, który od lat stosuje opcję wymiany baterii. I właśnie takie rozwiązanie z punkty widzenia szybkości pit-stopu wydaje się najlepsze. Ale… nie jest.

Nio EP9 to supersamochód o mocy 1360 KM, którą generują cztery silniki elektryczne. Maksymalny moment obrotowy to 1480 Nm. Masa własna wynosi 1753 kg, a przyspieszenia od 0 do 100 km/h trwa 2,7 s. Od 0 do 200 km/h: 7,1 s. Prędkość maksymalna: 313 km/h.

Nio EP9
Nio EP9 jest wyposażony w dwie baterie i 4 silniki elektryczne.

Auto zostało wyposażone w dwa wymienne akumulatory. Na razie nie jest znana ich pojemność, ale naładowane do pełna, co trwa 45 minut, zapewniają zasięg 430 km. Czas ich wymiany za pomocą specjalnej stacji trwa… 8 minut.

Jak na warunki 24h Le Mans, to zdecydowanie za długo.

Elektryki w 24h Le Mans: wodorowa przyszłość

Bez przełomu w bateriach auta elektryczne ewidentnie nie mają czego szukać w 24-godzinnym wyścigu Le Mans. Co innego, samochody na wodór. Zarówno z ogniwami wodorowymi, jak i spalającymi wodór (TUTAJ przeczytasz o tym więcej).

Już w 2026 roku ma zostać wprowadzona nowa kategoria aut na to paliwo. Docelowo wszystkie samochody mają być napędzane właśnie wodorem. „Celem jest, aby cała najwyższa kategoria w 2030 roku była napędzana wodorem” – mówi Pierre Fillon, prezes Automobile Club de l'Ouest (ACO), odpowiedzialnego za wyścig 24h Le Mans.

Toyota GR H2 Racing Concept
Wodorowy koncept japońskiej marki: Toyota GR H2 Racing Concept.

„Obecnie wszystkie samochody startujące w Le Mans korzystają w 100% ze zrównoważonych paliw, podczas gdy opony najwyższej klasy hipersamochodów mają teraz w swojej konstrukcji 46% materiałów odnawialnych” – dodaje.

Czy dożyjemy aut elektrycznych w 24h Le Mans? Raczej nie ma na to szans. Ale auta wodorowe są już praktycznie na wyciągnięcie ręki!

Maciej Struk

Wszystko zaczęło się od... lampy! Tak, lampy trzymanej Tacie przy naprawach Jego Fiata 125p. Później w naszym domu były już tylko nowocześniejsze auta, dlatego lampa została rzucona w kąt, ale pasja do motoryzacji wcale nie umarła. Wręcz przeciwnie! Dlatego w 2004 r. wziąłem sprawy w swoje ręce i poszedłem na praktyki do "auto motor i sportu", gdzie zostałem przez kolejne 6 lat. Po drodze zrodził się też pomysł startów w rajdach, a później - w wyścigach samochodowych. Ba, w 2009 r. wywalczyłem 6. miejsce w Mistrzostwach Polski Kia Lotos Cup, a w następnym roku - Puchar Polski. Przez ostatnie 9,5 roku pracowałem jako redaktor działu testy w tygodniku "motor" i miesięczniku "auto moto".

Otomoto.pl News to najnowsze informacje i aktualności motoryzacyjne oraz baza wiedzy na temat modeli, marek i danych technicznych. Chcesz być na bieżąco? Obserwuj nas w Google News.

Obserwuj nas na Google News

Czytaj również