Rząd chce skończyć z sytuacjami, w których po zdjęciu z fotoradaru nie udaje się ukarać kierowcy. Nowe przepisy mogą jednak uderzyć także we właścicieli, którzy oddadzą samochód w cudze ręce.

  • Kara za wykroczenie z fotoradaru może obciążyć właściciela auta.
  • Ryzyko pojawi się po pożyczeniu auta, wizycie w warsztacie czy jeździe próbnej.
  • Nowe przepisy mają obowiązywać od 1 stycznia 2028 r.

Pożyczenie komuś samochodu zwykle nie oznacza większego ryzyka finansowego. Nawet jeśli inny kierowca popełni wykroczenie, to on odpowiada za złamanie przepisów. Po zmianie prawa kara za wykroczenie z fotoradaru może jednak uderzyć także we właściciela auta. Jeśli faktyczny sprawca nie zareaguje na zawiadomienie, właściciel może zapłacić wysoką opłatę. I to mimo że sam nie złamał przepisów i mógł nawet nie wiedzieć o całym zdarzeniu.

Kara za wykroczenie z fotoradaru. Właściciel dostanie 30 dni

Obecnie to Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym (CANARD), działające w ramach Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego (GITD), szuka sprawcy wykroczenia zarejestrowanego przez fotoradar. Najpierw dociera do właściciela auta, a następnie próbuje ustalić, kto rzeczywiście siedział za kierownicą. Nie zawsze się to udaje. W 2024 r. w około 483 tys. spraw nie ukarano sprawcy. To 41,3% wszystkich zarejestrowanych przypadków.

Nowe przepisy mają zmienić te zasady. GITD wyśle właścicielowi zawiadomienie o wykroczeniu. Jeśli to on prowadził, będzie mógł przyjąć mandat. Jeśli samochód prowadził ktoś inny, oświadczenie będzie musiał złożyć faktyczny kierowca.

Projekt nadal będzie pozwalał odmówić przyjęcia mandatu i skierować sprawę do sądu. Taką decyzję będzie jednak mogła podjąć osoba, która faktycznie prowadziła samochód. Jeśli właściciel nie siedział za kierownicą, nie będzie mógł zrobić tego za sprawcę wykroczenia.

Problem pojawi się, gdy faktyczny kierowca nie zareaguje. Może zerwać kontakt albo po prostu nie złożyć wymaganego oświadczenia. Po 30 dniach konsekwencje finansowe mogą spaść na właściciela samochodu.

Przekazanie kluczyków osobie w czerwonym samochodzie, rozmowa na temat mandatu z fotoradaru.
Pożyczenie samochodu może oznaczać nowe ryzyko. Jeśli nie uda się ustalić sprawcy wykroczenia, właściciel może zapłacić nawet 7500 zł opłaty administracyjnej. | Zdjęcie: GettyImages

Właściciel może zapłacić nawet 7500 zł

Kwota będzie zależała od rodzaju wykroczenia. Przy przekroczeniu prędkości zdecyduje o niej to, o ile kierowca przekroczył limit:

  • do 30 km/h – 1500 zł
  • od 31 do 40 km/h – 2400 zł
  • od 41 do 50 km/h – 3000 zł
  • od 51 do 60 km/h – 4500 zł
  • od 61 do 70 km/h – 6000 zł
  • powyżej 71 km/h – 7500 zł

Na prędkości lista się nie kończy. Za przejazd na czerwonym świetle projekt przewiduje 3000 zł, a za takie samo naruszenie na przejeździe kolejowym – 6000 zł. Przy wcześniejszej zapłacie opłatę będzie można obniżyć o 20%.

Nie będzie to jednak mandat za wykroczenie popełnione przez kierowcę, lecz opłata administracyjna obciążająca właściciela auta. Nie dostanie on punktów karnych za cudze wykroczenie.

Kara za wykroczenie z fotoradaru nawet po oddaniu auta do warsztatu

Projekt przewiduje tylko kilka sytuacji pozwalających uniknąć opłaty. Chodzi m.in. o kradzież auta przed wykroczeniem, wcześniejsze przeniesienie własności, zmianę użytkownika wpisanego do CEP lub działanie kierowcy w stanie wyższej konieczności.

Nie ma wśród nich pożyczenia auta, pozostawienia go w warsztacie czy przekazania potencjalnemu kupującemu na jazdę próbną. Jeśli taka osoba popełni wykroczenie, a później nie załatwi sprawy z GITD, konsekwencje finansowe mogą spaść na właściciela.

Nowe zasady mogą wpłynąć także na krótkoterminowy wynajem czy jazdy próbne w salonach. Firmy mogą próbować zabezpieczać się np. kaucją na wypadek późniejszej opłaty. Projekt nie wprowadza jednak takiego obowiązku ani nie określa wysokości zabezpieczenia.

Nocne zdjęcie z fotoradaru leży na drewnianym stole obok polskich dokumentów.
Dziś sprawcy wykroczenia szuka GITD. Po zmianie prawa to właścicielowi auta będzie zależało, aby faktyczny kierowca zareagował na wezwanie. | Zdjęcie: Sebastian Sulowski

Leasing na innych zasadach. Zmiany najwcześniej od 2028 r.

Inaczej ma wyglądać sytuacja przy leasingu i najmie długoterminowym na ponad 30 dni. Dane użytkownika samochodu trafią do centralnej ewidencji pojazdów. Dzięki temu GITD będzie mogła kierować korespondencję bezpośrednio do niego, a nie do firmy będącej właścicielem auta. Takiego rozwiązania nie przewidziano przy krótkim udostępnieniu samochodu.

Na razie to jednak projekt, który może się jeszcze zmienić. Jeśli przepisy zostaną uchwalone w obecnym kształcie, zaczną obowiązywać 1 stycznia 2028 r.

Sebastian Sulowski

Od ponad 20 lat zajmuję się tematyką motoryzacyjną, ze szczególnym uwzględnieniem prawa drogowego. Doświadczenie zdobywałem w ogólnopolskich dziennikach, a następnie przez kilkanaście lat pracowałem w redakcjach „Motor”, „Auto Moto” i magazynauto.pl. Na co dzień analizuję zmiany w przepisach, wyjaśniam ich praktyczne skutki dla kierowców oraz przygotowuję poradniki dotyczące bezpieczeństwa, kosztów eksploatacji i ubezpieczeń komunikacyjnych.

Otomoto.pl News to najnowsze informacje i aktualności motoryzacyjne oraz baza wiedzy na temat modeli, marek i danych technicznych. Chcesz być na bieżąco? Dodaj Otomoto.pl News do źródeł Google.

Dodaj do źródeł Google

Czytaj również