12 grudnia 2025

Jeździłem następcą Ceeda. Kia K4 jest dokładnie tym, czego oczekują klienci | TEST

Ceed umarł, ale w jego miejsce Koreańczycy wprowadzili dwa modele – EV i K4. Drugi z nich jest większy, dojrzalszy i dostępny wyłącznie z turbodoładowanymi silnikami benzynowymi. W podstawowej wersji, ale ze środkową jednostką napędową w ofercie, to auto kosztuje 116 490 zł, ma wielowahaczowe zawieszenie z tyłu i 16-calowe koła. Jak jeździ?

  • Test Kii K4 1.6 T-GDI 150 KM – doroślejsza i zaskakująco dopracowana nawet w najtańszej wersji.
  • Nowa nazwa, brak hybryd – Koreańczycy stawiają na klasyczne jednostki benzynowe.
  • Realne zużycie paliwa na poziomie 9-10 l/100 km, spora przestrzeń z tyłu i niezła wersja podstawowa.
Sprawdź finansowanie OTOMOTO Lease

W motoryzacji wielokrotnie zdarzało się, że różne marki próbowały odczarować złą opinię o danym modelu zmianą nazwy. Laguna stała się Talismanem, Vectra przemieniła się w Insignię, a Corolla w Aurisa. Tyle że akurat te przykłady niezbyt dobrze obroniły się w praktyce, bo zła sława nie zawsze znika wraz z nowym emblematem na pokrywie bagażnika.

W przypadku Kii K4 sprawa jest jednak inna. Tutaj nie chodzi o ratowanie reputacji. Ceed był jednym z ulubieńców klientów flotowych, ale i w prywatnych garażach też miał mocną pozycję.

Bardziej prawdopodobne są dwie inne teorie. Po pierwsze, to uproszczenie nazewnictwa. W gamie elektryków Kia ma już EV3, EV4, EV6, EV9, więc spalinowe modele także mają iść w kierunku prostych oznaczeń.

Po drugie, nazwa K4 ma od razu sugerować, gdzie pod względem wymiarów na osi modelowej Kii plasuje się to auto.

Kia K4: znacznie większa niż Ceed

Kia K4 w wersji hatchback względem Ceeda mocno urosła. Na długość przybyło jej aż 11,5 cm, na szerokość 5 cm, a rozstaw osi zwiększył się o 7 cm. Aktualnie to koreańskie auto ma większą odległość pomiędzy swoimi osiami niż choćby Octavia, a pod względem długości wyprzedza takie klasyki segmentu jak Golf czy Corolla.

Nie są to kosmetyczne różnice – na ulicy K4 wygląda po prostu jak kawał solidnego auta. Patrząc na przód, od razu widać szerszą i bardziej płaską sylwetkę, co w motoryzacji jest cechą pożądaną. Dominują tu reflektory w stylistyce Starmap, znanej choćby z elektrycznego EV9.

Charakterystyczny „nos” Kii udało się przemycić w delikatnej formie – nie krzyczy już tak jak kiedyś, ale wciąż jest rozpoznawalny. W testowanym egzemplarzu, czyli w podstawowej wersji, zderzak jest mocno uproszczony, pozbawiony agresywnych wstawek i ozdób. W odmianie GT Line wizualnie dzieje się zdecydowanie więcej.

Na piastach kół w K4 w wariancie M znajdują się 16-calowe alufelgi – najmniejsze dostępne w ofercie. Największe mają 18 cali i zwyczajnie wyglądają lepiej, ale też potencjalnie odbierają nieco komfortu.

Kia K4 w wersji M ma klasyczne zegary

We wnętrzu K4 nikt, kto zna współczesne modele Kii, nie poczuje się zagubiony. Wsiadasz, rozglądasz się i od razu wiesz, w samochodzie jakiej marki jesteś. Układ deski rozdzielczej, kierownica, przełączniki – wszystko jest bardzo „kiaowe”.

W najbogatszych wersjach na pokładzie czeka szklany panel złożony z dwóch ekranów o przekątnej 12,3” oraz dodatkowego 5,3-calowego wyświetlacza, obsługującego klimatyzację. Ten ostatni ma jednak pewien minus – z perspektywy kierowcy jego część zasłania spora kierownica, przez co obsługa niektórych funkcji nie jest tak intuicyjna, jak powinna być.

Testowany egzemplarz to jednak podstawowa wersja M. Zamiast wirtualnych zegarów przed oczami kierowcy znalazł się elektroniczny zestaw wskaźników z 4-calowym kolorowym wyświetlaczem komputera pokładowego. To właśnie na nim można zmieniać podstawowe dane i parametry samochodu. Trzeba przyznać, że wygląda to całkiem nieźle – czytelnie i bez udawania cyfrowych fajerwerków.

Dużym plusem okazuje się zachowanie fizycznych przycisków. System multimedialny jest dobrze znany z innych modeli Kii, a jego ekran ma naprawdę przyzwoitą jakość. Czerń bardziej przypomina ciemną szarość, co widać zwłaszcza przy porównaniu dwóch wyświetlaczy obok siebie, ale rozdzielczość stoi na wysokim poziomie.

Na pokładzie są także różne dodatki – gry i rozrywka dostępne po zalogowaniu do Kia Connect. Istnieje też możliwość wyświetlania okładek albumów muzycznych i personalizacji tapet.

Bez wyszukanych materiałów w kabinie

Ciekawym odkryciem jest porównanie topowej wersji „wyposażonej po kokardę” z tą bardziej podstawową, jak w teście. W salonie takie auta stały obok siebie i okazuje się, że są wykończone w inny sposób.

W „naszym” egzemplarzu tylko w jednym fragmencie materiał deski rozdzielczej daje się lekko ugiąć pod naciskiem – trudno to nazwać naprawdę miękkim tworzywem, ale coś się tam dzieje. Niżej mamy już twardy plastik. Aby wizualnie spiąć ze sobą całość, Koreańczycy „przeciągnęli” go na drzwi kierowcy.

Efekt? Po jego stronie w podstawowym K4 mamy twarde wykończenie, a po stronie pasażera – miękkie, z przyjemniejszym w dotyku materiałem. Droższe wersje nie oszczędzają na tym.

Podłokietnik wykończono dość sztywno, ale skrywa on w sobie średnich rozmiarów schowek, wyłożony jedynie cienkim filcem na dnie. Kieszenie w drzwiach są nieco dziwne – bliżej przodu bardzo wąskie i krótkie, ale dalej da się już wcisnąć butelkę sporej pojemności.

Sporo przestrzeni

Skoro Kia K4 względem Ceeda urosła, naturalne pytanie brzmi: jak wygląda przestrzeń na kanapie? Fotel przedni, ustawiony „pod kierowcę” o wzroście 183 cm, wciąż zostawia rozsądny zapas miejsca na kolana.

Na stopy przestrzeni jest dużo, choć buty zimowe mieszczą się tylko na styk. Nad głową zostają mniej więcej cztery palce wolnego miejsca, ale po zewnętrznych stronach kanapy czuć, że linia dachu mocno się obniża.

Na plus – sama kanapa. Jest długa, zapewnia bardzo przyzwoite podparcie pod udami, a siedzisko sięga niemal do końca kolan. Oparcie ma wygodny kąt pochylenia, więc dłuższa trasa nie powinna być męcząca. Do tego dochodzi podłokietnik z uchwytami na kubki, ale w kwestii udogodnień tylna część kabiny K4 nie rozpieszcza. Znajdziemy tutaj ponadto dwa porty USB-C i niewielką półkę, ale brakuje nawiewów.

Bagażnik Kii K4 w standardzie ma 438 l, co jest bardzo sensowną wartością. Po złożeniu oparć kanapy można go powiększyć do 1217 l. Oparcia dzielą się w proporcji 40:60 i nie składają idealnie na płasko – po złożeniu powstaje stopień. Wewnątrz największego ze schowków tego koreańskiego auta jest raczej skromnie: dwa haczyki, gniazdo 12 V (w wyższych wersjach wyposażenia), źródło światła i zaczepy do mocowania siatek czy linek.

Klasyczne silniki

Pod długą maską Kii K4 kryją się wyłącznie jednostki benzynowe – bez miękkich, klasycznych, ani ładowanych z gniazdka hybryd. A także bez diesla. To nietypowe jak na dzisiejsze czasy, ale dla wielu fanów motoryzacji brzmi jak powiew normalności. Gama wygląda następująco:

  • 1.0 T-GDI o mocy 115 KM
  • 1.6 T-GDI w dwóch wariantach: 150 KM oraz 180 KM

Dobra wiadomość jest taka, że w tym samochodzie wciąż można mieć 6-biegową skrzynię manualną, ale tylko w połączeniu z 1-litrowym silnikiem. Mocniejsze jednostki współpracują z 7-biegową przekładnią DCT.

Testowany egzemplarz to środkowa odmiana 1.6 T-GDI, wytwarzająca 150 KM i 250 Nm. Według deklaracji producenta auto przyspiesza od 0 do 100 km/h w 9,1 s. Biorąc pod uwagę masę nieco ponad 1400 kg, to w pełni akceptowalny wynik i w codziennej jeździe trudno narzekać na brak dynamiki – szczególnie w trybie Sport.

Solidny układ napędowy

7-biegowa przekładnia dwusprzęgłowa DCT to konstrukcja doskonale znana z innych modeli Kii i Hyundaia. Kierowcy, którzy mieli z nią do czynienia, wiedzą, że należy do skrzyń raczej ospałych przy kickdownie. Oznacza to, że redukcja biegu nie następuje od razu i trzeba chwilę poczekać, aż przekładnia się „namyśli”.

Drugą cechą tej skrzyni jest bardzo szybka chęć wrzucania wyższych biegów. Przy niespiesznej jeździe dzieje się tak już nawet poniżej 2000 obr./min, co ma na celu… oszczędzanie paliwa. Jak jest w realnym ruchu?

W praktyce należy się liczyć z zużyciem benzyny w okolicach 9-10 l/100 km w mieście, przy czym w gęstym ruchu wynik powyżej „dychy” nie będzie niczym zaskakującym. Do wyboru są trzy tryby jazdy: Eco, Normal i Sport.

W trybie Sport przekładnia utrzymuje wyższe obroty, szybciej reaguje na wciśnięcie gazu, a samochód chętniej wykorzystuje dostępne 150 KM. W trasie i mieście ta moc jest po prostu wystarczająca – K4 nie udaje hot hatcha, ale też nie sprawia wrażenia ociężałego. Na plus wypada kultura pracy silnika 1.6 T-GDI. Jest równa, bez nieprzyjemnych drgań czy wibracji przenoszących się na kierownicę lub fotel.

Zawieszenie, prowadzenie i komfort

Od strony technicznej K4 ma z przodu kolumny McPhersona, a z tyłu układ wielowhaczowy – i to w każdej wersji, nawet tej bazowej. Wyraźnie odróżnia to auto od Ceeda, w którym 1-litrowe odmiany dysponowały z tyłu belką skrętną.

Charakterystykę zawieszenia można określić jako sprężystą. Kia K4 porządnie gasi nierówności, lecz nie robi tego w stylu miękkiej, kołyszącej kanapy. Owszem, czuć w niej skazy w asfalcie, ale ten koreański kompakt odwdzięcza się poczuciem pewności prowadzenia.

Układ kierowniczy zestrojono raczej komfortowo, jednak daje on całkiem przyjemne wrażenia z jazdy, szczególnie na krętych drogach. 16-calowe felgi z oponami o dość wysokim profilu dodają reszcie zawieszenia nieco oddechu, co przekłada się na lepszy komfort.

Przy 18-calowych kołach trzeba się liczyć z bardziej bezpośrednim przenoszeniem nierówności na kabinę.

Ile kosztuje Kia K4?

Cennik K4 nie należy do najbardziej przyjaznych w klasie, ale w zestawieniu z wymiarami tego auta i jego wyposażeniem wygląda rozsądnie. Podstawowa odmiana startuje od 107 490 zł. Testowana konfiguracja – wersja M z silnikiem 1.6 T-GDI 150 KM – kosztuje 116 490 zł. Niebieski lakier Azure Blue wyceniono na 3000 zł.

Jedyną rzeczą, której brakuje w chłodne dni, są podgrzewane fotele. Ten problem rozwiązuje Pakiet Zimowy za 1500 zł. Najdroższy wariant GT Line z najmocniejszym silnikiem 1.6 T-GDI 180 KM to wydatek na poziomie 154 490 zł.

Nie trzeba jednak wyjmować z portfela całej kwoty – Kia przewidziała różne formy finansowania, a oferty flotowe tradycyjnie są w centrum zainteresowania tego modelu.

PODSUMOWANIE

Czy K4 ma szansę zostać nowym królem segmentu kompaktów? Biorąc pod uwagę ceny, solidne wymiary, trzy czysto spalinowe napędy i fakt, że równolegle w gamie istnieje elektryczne EV4, można śmiało powiedzieć, że Kia dała klientom to, czego wielu oczekiwało – wybór.

Dla flot i prywatnych kierowców, którzy nie chcą jeszcze żegnać się z benzyną, K4 może być naprawdę ciekawą propozycją.

Samochód do testu udostępniła firma KIA Marvel Autoryzaowany Dealer KIA.

Kia K4 1..6 T-GDI M
Kia K4 1..6 T-GDI M
Kia K4 1..6 T-GDI M
Kia K4 1..6 T-GDI M
Kia K4 1..6 T-GDI M
Kia K4 1..6 T-GDI M
Kia K4 1..6 T-GDI M
Kia K4 1..6 T-GDI M
Kia K4 1..6 T-GDI M
Kia K4 1..6 T-GDI M
Kia K4 1..6 T-GDI M
Kia K4 1..6 T-GDI M
Kia K4 1..6 T-GDI M
Kia K4 1..6 T-GDI M
Kia K4 1..6 T-GDI M
Kia K4 1..6 T-GDI M
Kia K4 1..6 T-GDI M