To początek końca BMW M3. Niemcy obniżyli moc o 77 KM i każą ręcznie zmieniać biegi

Tytułowy początek końca odnosi się do pierwszych oznak żegnania aktualnej generacji G80. W tym celu powstanie limitowana edycja BMW M3 CS Handschalter, której zadaniem jest upamiętnienie wersji z ręczną przekładnią.
- Czy ograniczenie mocy może faktycznie poprawić wrażenia z jazdy w sportowym sedanie?
- Limitowana wersja skupia się na redukcji masy i maksymalnym zaangażowaniu kierowcy.
- BMW M3 CS Handschalter to jeden z ostatnich modeli BMW M oferujących klasyczną, manualną skrzynię biegów.
BMW M3 G80 stało się legendą za życia. Ten model uwielbiają entuzjaści. Auto od początku zbiera pochwały za właściwości jezdne, a także za silnik. Pod maską pracuje 3-litrowa, podwójnie doładowana rzędowa szóstka (R6) o oznaczeniu S58. Jednostka generuje od 480 KM w bazowej odmianie, przez 510 KM w Competition, aż do 550 KM w limitowanym M3 CS.
Co istotne, potencjał tej konstrukcji wykracza daleko poza fabryczne parametry. Po odpowiednich modyfikacjach użytkownicy potrafią znacząco zwiększyć osiągi. Tym samym silnik S58 stał się jednym z najbardziej cenionych wśród tunerów.
Szeroki wybór, który znika
M3 doceniono również za szeroki wachlarz konfiguracji. Klienci mogą wybierać między sedanem a kombi, a także między napędem na tylną oś lub 4X4 (xDrive). Do tego dochodzi wybór skrzyni biegów – automatycznej lub manualnej. Jednak właśnie manualna przekładnia stopniowo znika z rynku. Dlatego BMW postanowiło przygotować dla niej symboliczne pożegnanie.
Producent robi to w typowy dla siebie sposób, czyli poprzez edycję specjalną. Co ciekawe, w tym przypadku Niemcy zdecydowali się na ruch, który może zaskoczyć – obniżyli moc silnika o kilkadziesiąt koni mechanicznych.
M3 CS ma konkretne zadanie
Nowe BMW nazywa się M3 CS Handschalter. Auto nie powstało po to, aby bić rekordy sprintu spod świateł. Niemcy skupili się na czymś innym – maksymalnym zaangażowaniu kierowcy. Dlatego auto otrzymało 6-biegową manualną skrzynię oraz napęd wyłącznie na tylną oś.
To pierwszy model M3 CS w historii, który oferuje ręczną przekładnię. Co więcej, BMW traktuje tę wersję jako pożegnanie szóstej generacji M3 z ręczną przekładnią. Sama nazwa „Handschalter” oznacza po niemiecku właśnie manualną skrzynię biegów.
Pod maską pracuje znany silnik S58, ale tym razem jednostka generuje raptem 473 KM i 550 Nm. To wyraźnie mniej niż w klasycznym M3 CS, które rozwija 550 KM i korzysta z automatycznej skrzyni oraz napędu xDrive.
Mniej mocy, niższa masa
Obniżenie parametrów to nie przypadek. Według informacji przekazywanych wcześniej przez szefa BMW M, Franka van Meela, obecna manualna przekładnia ma ograniczenia związane z momentem obrotowym. Z tego powodu BMW nie mogło pozostawić specyfikacji znanej z mocniejszych odmian Competition i CS.
Jednocześnie producent ograniczył masę auta. Inżynierowie wykorzystali karbonowy dach, maskę, splitter, dyfuzor oraz obudowy lusterek. Pojawił się również tytanowy układ wydechowy i lekkie felgi. W efekcie samochód waży o niemal 34 kg mniej niż standardowe M3.
BMW zmodyfikowało także zawieszenie. Samochód otrzymał nowe sprężyny, amortyzatory pochodzące z M4 CSL oraz obniżone o 0,6 cm nadwozie. Producent przeprogramował również układ kierowniczy, elektronikę oraz charakterystykę pracy dyferencjału.
Entuzjaści już dyskutują
Premiera samochodu wywołała sporą dyskusję wśród fanów marki. Część kierowców chwali BMW za połączenie ducha CS z manualem i tylnym napędem. Inni zwracają uwagę, że specjalna wersja oferuje znacznie niższą moc od zwykłego M3 CS.
Pojawiają się również głosy, że problemem nie jest sama skrzynia, lecz sprzęgło i generalnie trwałość całego układu napędowego. Mimo to większość komentujących zgadza się w jednym – takich aut więcej nie będzie.
Nie kupisz go wszędzie
Na koniec zła wiadomość. Mianowicie, pomimo bardzo niemiecko brzmiącej nazwy, M3 CS Handschalter trafi wyłącznie do Ameryki Północnej. BMW potwierdziło sprzedaż jedynie w Stanach Zjednoczonych i Kanadzie, a jego produkcja ruszy w lipcu 2026 roku.
Cena auta w USA startuje od 108 450 dolarów, czyli około 403 000 zł. Kanadyjski cennik otwiera kwota 132 500 dolarów kanadyjskich, czyli około 358 000 zł. BMW zaoferuje dwa lakiery Individual – Imola Red II oraz Techno Violet Metallic. Oba kolory nawiązują do najbardziej kultowych modeli M z lat 90.
Auto z pewnością będzie cenionym kąskiem dla kolekcjonerów, szczególnie poza krajami gdzie jest oferowane. Dlatego spodziewamy się, że pewna liczba aut przedostanie się przez ocean w ramach prywatnego importu. Nie zdziwilibyśmy się, gdyby jakiś egzemplarz trafił także do Polski.









