Pomiar prędkości oddalającego się pojazdu – czy to legalne?
Sebastian Sulowski

Policjant, który korzysta z laserowego miernika prędkości, zazwyczaj celuje w przód pojazdu. Może jednak również zmierzyć prędkość auta, które już go minęło. Dla urządzenia pomiarowego to żaden problem. Ograniczeniem bywają jedynie względy praktyczne.
Na widok fotoradaru niemal każdy kierowca zwalnia z obawy przed mandatem. Wielu jednak po minięciu masztu z fotopułapką odruchowo przyspiesza, sądząc, że nie grożą już żadne konsekwencje. Tymczasem takie podejście może się nie sprawdzić, gdy prędkość kontrolują policjanci, a nie automatyczne urządzenie. Pomiar prędkości oddalającego się pojazdu z użyciem ręcznego miernika nie jest powszechny, ale jak najbardziej możliwy, co potwierdza historia pewnego motocyklisty.
Pomiar prędkości oddalającego się pojazdu – zaskoczony pirat drogowy
Każdy ręczny miernik stosowany przez policję umożliwia pomiar prędkości zarówno pojazdów nadjeżdżających, jak i oddalających się. Nie wymaga to zmiany ustawień – jedyną różnicą jest to, że przy celowaniu w tył pojazdu urządzenie pokazuje wynik ze znakiem „–”. Z praktycznych powodów funkcjonariusze zazwyczaj „strzelają" w przód, co pozwala szybko zatrzymać kierowcę. Czasem jednak sytuacja wymusza pomiar w przeciwnym kierunku.
Policjanci z piaseczyńskiej drogówki kontrolowali prędkość na ul. Leśnej w miejscowości Łoziska. Gdy zauważyli nadjeżdżającego motocyklistę, pierwszy pomiar nie wykazał wykroczenia. Po minięciu patrolu kierowca gwałtownie przyspieszył, osiągając 119 km/h w obszarze zabudowanym. Funkcjonariusze ruszyli za nim i zatrzymali go do kontroli. 30-letni mieszkaniec powiatu piaseczyńskiego był wyraźnie zaskoczony, że policja potrafi zmierzyć prędkość oddalającego się pojazdu. Otrzymał 2000 zł mandatu, 14 punktów karnych i stracił prawo jazdy na 3 miesiące.

Pomiar prędkości oddalającego się pojazdu – fotoradary mierzą od tyłu
Fotoradary mierzą prędkość pojazdów nadjeżdżających, rejestrując przód auta. Chodzi o to, by na zdjęciu widoczna była twarz kierowcy, co ułatwia jego identyfikację. Kamery odcinkowego pomiaru prędkości (OPP) również rejestrują przód pojazdu – zarówno na początku, jak i końcu kontrolowanego odcinka. CANARD stosuje tę samą zasadę co w przypadku fotoradarów – najważniejsze jest uchwycenie wizerunku osoby prowadzącej pojazd. Choć technicznie możliwy byłby pomiar „od tyłu”, nie stosuje się go, bo utrudnia wskazanie sprawcy wykroczenia. W efekcie motocykliści – anonimowi przez brak przedniej tablicy i kaski – unikają odpowiedzialności.

Kamery RedLight rejestrują także tył pojazdu
Na skrzyżowaniach i przejazdach kolejowych kamery rejestrują przejazdy na czerwonym świetle. To jedyne urządzenia, które mogą uchwycić tablicę rejestracyjną z tyłu pojazdu, dzięki czemu skutecznie identyfikują również motocyklistów. Taki sposób działania wynika jednak z konstrukcji systemu.
Kamery RedLight nie są fizycznie połączone z sygnalizacją świetlną. Obserwują cykl świateł, a gdy pojawia się czerwone, rejestrują pojazd przekraczający linię zatrzymania – fizyczną lub wirtualną. Zarejestrowanie tylnej tablicy to efekt uboczny, ponieważ zdjęcie lub nagranie ma przede wszystkim udokumentować moment wykroczenia. Równolegle druga kamera zawsze nagrywa przód pojazdu.
Otomoto.pl News to najnowsze informacje i aktualności motoryzacyjne oraz baza wiedzy na temat modeli, marek i danych technicznych. Chcesz być na bieżąco? Obserwuj nas w Google News.
Obserwuj nas na Google NewsCzytaj również

Zignorowali fotoradar i uniknęli kary. Tylko 2% spraw trafia do sądu

Złe parkowanie zaboli. Odholowanie auta podrożeje do 770 zł, a to nie koniec złych wieści

Pułapka na kierowców. CBD jest legalne, ale policyjny test może wykazać narkotyk
Ostatnie artykuły
- Nazwa z przeszłości powraca. Japończycy we wrześniu przywrócą legendę
- Tańsze paliwo na koniec wakacji? Rząd może wrócić do CPN
- Audi pokazało największy model w historii. Przy Q9 nawet Q7 wydaje się małe
- Zignorowali fotoradar i uniknęli kary. Tylko 2% spraw trafia do sądu
- Volkswagen wycenił nowe hybrydy. Na start kusi promocją do 17 tys. zł
- Nowy Hyundai przyłapany bez kamuflażu. Zupełnie nowa generacja zaskakuje
- Złe parkowanie zaboli. Odholowanie auta podrożeje do 770 zł, a to nie koniec złych wieści
- Ten samochód nigdy nie miał sensu. Bez dachu jest jeszcze lepszy
- Ceny aut elektrycznych mocno spadły. Tak zmieniły się w ciągu 5 lat
- Porsche zwolni 5000 pracowników. Dzięki temu legenda zostanie uratowana