5 maja 2026

Widziałem „chińskiego Range Rovera”. Szkoda, że ma taki znaczek

xpeng gx

Pod hasłem „chiński Range Rover” niektórzy opisują Jaecoo 5, przypominające model Evoque. Na China Auto Show w Pekinie miałem jednak okazję zobaczyć samochód mocno inspirowany „dużym” Rangem. Nie spodziewałem się tego, na którym stoisku go ujrzę.

  • Xpeng GX to luksusowy SUV wielkości „dużego” Range Rovera
  • Podobieństwo do tego samochodu jest aż nieprzyzwoite
  • W środku wykończenie robi wrażenie. Ale stylistyka… przekracza pewne granice

Z czym kojarzy się wam chińska motoryzacja? Zależnie od tego, czy odpowiedzi udziela jej zwolennik, czy sceptyk, można usłyszeć albo o korzystnym stosunku ceny do jakości, najnowocześniejszej technologii i odważnej stylistyce, albo o niepewnościach dotyczących jakości i wartości rezydualnej oraz o kopiowaniu pomysłów innych producentów, zwłaszcza tych stylistycznych.

Z tą ostatnią kwestią trudno się kłócić

Chińczycy lubili podpatrywać projekty starszych stażem konkurentów. Mniej więcej dwie dekady temu internet rozgrzewały artykuły o dziwactwach w rodzaju „chińskiego BMW X5” (Shuanghuan SCEO), „chińskiej Toyoty Land Cruiser” (Dadi Shuttle) czy „chińskiego Porsche Macan” (Zotye SR9). Tamtejsi projektanci nierzadko przekraczali cienką granicę między inspiracją a zwyczajnym plagiatem. Europejscy czy japońscy producenci czasami próbowali skarżyć się do sądu. Raczej z niewielkim skutkiem.

Jak jest teraz? Czy chińscy producenci wciąż lubią pokazywać auta, które trochę za mocno przypominają coś, co znamy? Aż tak jaskrawych przykładów kopiowania raczej już nie ma. Obecnie mówimy o inspiracjach.

Wspomniane Jaecoo 5 przypomina Range Rovera Evoque, Xiaomi SU7 może kojarzyć się z Porsche Taycanem, a Forthing T-Five obserwowany z pewnych kątów wygląda trochę jak Lamborghini Urus. Przykłady można mnożyć.

Chińskie marki czasami pozwalają sobie na mocniejsze podpatrywanie niż w przypadku producentów z innych stron świata i ich produkty wyglądają trochę jak auta z gry, w której autorzy nie mają praw licencyjnych do znanych marek. Zwykle jednak nie jest to „zbyt” mocna inspiracja. Tego się już raczej unika, bo budowanie  auta, które wygląda „prawie jak” model, który znamy, nie dodaje prestiżu, tylko prowokuje żarty. Przynajmniej w naszej części świata.

Dlatego niedawno bardzo się zdziwiłem

Na targach w Pekinie Xpeng wystawił ogromne stoisko. To marka, która staje się coraz lepiej znana na naszym kontynencie. Otwiera salony także w Polsce i walczy z wiodącymi producentami, oferując samochody nie tylko estetycznie zaprojektowane (osobiście uważam, że to czołówka chińskich marek pod względem wzornictwa – i przy okazji czołówka producentów w ogóle), ale i bardzo nowoczesne oraz praktyczne.

Słyszałem opinie o tym, że Xpeng to takie „chińskie premium”. Niedawna polska premiera modelu P7+ sprawiła, że zrozumiałem, o co w nich chodzi. Wykończenie jest naprawdę dobre, a przy okazji parametry dotyczące szybkości ładowania Xpenga zawstydzają rywali.

Ale na targach Xpeng pokazał pewien „dziwny” model

To GX, będący gwiazdą tamtejszego stoiska. Wystawiono wiele egzemplarzy, ale i tak pod każdym kłębił się tłum fotografów i ciekawskich dziennikarzy. Mówimy o flagowym SUV-ie marki. Tyle że jest bardzo podobny do innego modelu…

Nazwa może kojarzyć się z Lexusem na rynek amerykański, ale to nie o takim podobieństwie myślę. Rzut oka na karoserię rozwiewa wątpliwości. Xpeng GX bardzo przypomina Range Rovera. Za bardzo.

Xpeng GX to rywal tego auta

GX ma aż 5,2 metra długości i rozstaw osi przekraczający 3,1 metra. Waży od niemal 2700 do prawie 2900 kg. Czy jest elektryczny? Może taki być – wtedy osiąga 362 lub 577 KM (mocniejsza wersja ma napęd AWD, słabsza: na tył). Dostępna jest także wersja ze spalinowym generatorem zasięgu, którego rolę pełni wtedy silnik 1.5 turbo. Nawet w takiej odmianie, akumulator ma pojemność 63,3 kWh, a zasięg w trybie EV sięga 320 km (łączny: 1000 km). W wersjach elektrycznych (akumulator: 92 lub 110 kWh), zasięg to nawet 750 km.

Jeszcze większe wrażenie robią możliwości w kwestii ładowania – architektura 800V i system Kunpeng Super Electric obsługują ładowanie 5C. Czas uzupełniania energii od 10% do 80 proc. wynosi 12 minut (przy odpowiedniej infrastrukturze).

Poza tym, Xpeng GX to wyjątkowo skomputeryzowany model. Cztery układy Turing AI zapewniają łączną moc obliczeniową przekraczającą 3000 TOPS. Samochód przygotowany jest do autonomii poziomu L4. Zastosowano system steer-by-wire bez mechanicznego połączenia kierownicy z kołami. Systemy wspomagania kierowcy opierają się wyłącznie na kamerach i algorytmach AI – nie ma czujnika LiDAR. Słowem – technologiczny szczyt na skalę światową. Tyle że cena w Chinach startuje od kwoty mniejszej niż równowartość 250 tys. zł.

Na żywo auto robi doskonałe wrażenie

Sześć foteli, masa przestrzeni, świetnej jakości materiały wykończeniowe, a do tego efektowna kolorystyka i gadżety rozpieszczające nie tylko kierowcę, ale przede wszystkim pasażerów – Xpeng GX jest samochodem z bardzo wysokiej półki. W środku można poczuć się dobrze… a po całym dniu chodzenia po ogromnych halach w Pekinie wcale nie miałem ochoty wysiadać z obszernego, tylnego fotela.

Nie da się też ukryć, że z zewnątrz Xpeng GX też wygląda ładnie, proporcjonalnie i luksusowo. Tyle że za mocno przypomina Range Rovera i jego stylistyczny sukces jest w dużej mierze zasługą pracy designerów, ale brytyjskich. Debiut GX-a w Europie póki co najprawdopodobniej nie jest planowany… co niczego nie zmienia.

To nie uchodzi

Moje zdanie na ten temat jest następujące: era, w której Chiny kopiowały design innych producentów (lub mocno się nim inspirowała) powinna już minąć. Im bardziej firma chce budować wizerunek w Europie, tym mocniej powinna unikać podpatrywania. Oferowanie „zbyt podobnego” auta szkodzi, a im droższy i bardziej zaawansowany technologicznie jest taki model, tym gorzej.

Wiemy po innych produktach firmy, że designerzy Xpenga potrafią robić urodziwe auta bez podpatrywania pomysłów innych. Szkoda, że tym razem być może spędzili trochę za dużo czasu w Wielkiej Brytanii. Co nie zmienia faktu, że chińscy klienci mogą być zachwyceni.