Xpeng właśnie pokazał w Polsce ponad pięciometrową limuzynę pod nazwą P7+. Jak wygląda na żywo i za co można ją zapamiętać?

  • Nowy Xpeng P7+ to rozwinięcie znanego wcześniej modelu P7
  • Wyróżnia się przede wszystkim szybkim ładowaniem
  • W środku wykonano go naprawdę starannie

„Bardzo mi miło, że ten samochód nie jest SUV-em” – usłyszałem ze sceny od prezesa marki na Polkę podczas prezentacji najnowszego Xpenga. Dalej padły słowa o tym, że segment SUV oczywiście szanujemy, a klienci go uwielbiają – ale jednak obecność czegoś, co nie ma podniesionego zawieszenia, jest na rynku przyjemnym powiewem świeżości. Nie da się z tym nie zgodzić.

Xpeng P7+ to teoretycznie sedan

Czysta linia nadwozia i interesujący wzór felg.

Teoretycznie, bo tak naprawdę tylna klapa otwiera się tu razem z szybą – czyli mówimy o liftbacku. To wielki samochód – ma 5,1 metra długości i równe 3 metry rozstawu osi. Jeśli więc ktoś szuka „wymiarowego” punktu odniesienia, musi zerkać wysoko: aż na modele w rodzaju BMW 7 czy Mercedesa S. Szczerze mówiąc, za sprawą niskiego, opływowego nadwozia (współczynnik oporu powietrza: zaledwie 0,21) Xpeng P7+ wydaje się jeszcze dłuższy.

Co oznacza plus w nazwie? Mówimy o rozwinięciu modelu P7, ale nie jest to typowy lifting: „zwykłe” P7 jest bowiem autem nieco krótszym. Poza tym, odmiana „z plusem” korzysta z architektury 800V, a nie 400V i… ogólnie ma być lepszą, dojrzalszą konstrukcją.

Z kim konkuruje Xpeng P7+?

Można mieć skojarzenia z Teslą, ale nie są bardzo silne.

Kiedyś naturalnym rywalem byłaby podobnie duża Tesla Model S, ale wycofano ją już z rynku. Można więc założyć, że część klientów, która lubiła ten samochód, teraz spojrzy na chińskiego rywala. Poza tym, Xpeng może pokrzyżować plany np. BMW i5, Audi A6 e-tron czy Volkswagena ID.7 (choć ze względu na doskonałą cenę tego ostatniego, ma on mocną broń w zanadrzu).

Xpeng pozycjonuje się na markę premium wśród firm z Chin, co ma przejawiać się w parametrach, wykończeniu czy technologii. P7+ rzeczywiście prezentuje się tak, że nie zdziwiłoby mnie, gdyby za tym samochodem oglądali się przechodnie na ulicy.

Z tyłu Xpeng prezentuje się naprawdę dobrze.

Po wejściu do środka czar nie pryska

Nie ma się tu co prawda sensu spodziewać nadzwyczajnie pomysłowej stylizacji kokpitu (ot, dzisiejsza klasyka – wielki ekran na środku, mniejszy za kierownicą i wygodna półka do ładowania telefonu). Trochę szkoda, że zupełnie nie ma fizycznych przycisków – ani pokrętła do głośności, którym mógłby operować pasażer, ani przełączników do klimatyzacji czy trybów jazdy. Obsługa wszystkiego z poziomu ekranu nie jest tak wygodna.

Trzeba jednak przyznać, że kokpit Xpenga został świetnie wykonany. Materiały są estetyczne, miękkie i robią wrażenie doskonale spasowanych. Jasna kolorystyka dodaje luksusowego klimatu. Da się też wybrać ciemny środek. Zapewne jest praktyczniejszy, ale nie wygląda tak „premium”.

Xpeng P7+ to ogromny samochód także w środku

Z ciemnym wnętrzem całość wygląda bardziej prosto.

Długie limuzyny czasami rozczarowują przestrzenią wewnątrz, ale to nie jest ten przypadek. Nie ma kompletnie znaczenia to, ile mierzy kierowca. Nawet za kimś bardzo wysokim może rozsiąść się koszykarz i nie powinien narzekać na miejsce na nogi. Na głowę też – mimo mocno opadającej linii dachu – nie jest źle, choć akurat piszący te słowa w NBA nie grał i ma „tylko” 1,86 m wzrostu. Słowem: auto jest przestronne. Oparcie tylnej kanapy można regulować, a fotele z przodu mają funkcję masażu. Po prawej stronie z tyłu przewidziano nawet rozkładany stoliczek. Można na nim zjeść obiad… o ile znajdziemy na to czas. Co nie będzie takie proste.

Bagażnik ma 573 litry pojemności.

Czym wyróżnia się Xpeng P7+?

Owszem – to może być szybkie auto (parametry różnych wersji silnikowych podam niżej). Tak naprawdę, Xpeng wyróżnia się jednak prędkością… wcale nie jazdy, a ładowania.

O ile P7 osiągało maksymalnie tylko 175 kW przy ładowarce, o tyle P7+ (m.in. za sprawą zastosowania architektury 800V) może ładować się nawet z mocą 446 kW. Bazowa wersja osiąga 350 kW, a dwie mocniejsze: jeszcze więcej. Oczywiście nie jest łatwo o znalezienie przy trasie odpowiednio mocnej ładowarki – ale jeśli komuś się to już uda, ładowanie od 10 do 80 proc. zajmuje jedynie 12 minut. To za mało, by zdążyć spokojnie zjeść, nawet w fast foodzie. Można dotrzeć na miejsce głodnym i stoliczek na nic się nie przyda.

Kokpit jest minimalistyczny.

Xpeng P7+: wersje silnikowe

Chiński liftback będzie dostępny na rynku w następujących odmianach:

RWD Standard Range Pro

  • moc: 245 KM
  • moment obrotowy: 450 Nm
  • 0–100 km/h: 7,9 s
  • prędkość maksymalna: 200 km/h
  • akumulator (brutto): 61,7 kWh
  • zasięg: 455 km

RWD Long Range Pro

  • moc: 313 KM
  • moment obrotowy: 450 Nm
  • 0–100 km/h: 7,4 s
  • prędkość maksymalna: 200 km/h
  • akumulator (brutto): 74,9 kWh
  • zasięg: 530 km

AWD Performance Pro

  • moc: 503 KM
  • moment obrotowy: 670 Nm
  • 0–100 km/h: 5,1 s
  • prędkość maksymalna: 200 km/h
  • akumulator (brutto): 74,9 kWh
  • zasięg: 500 km

Jak widać, moc może sięgać nawet 503 KM, co w połączeniu z szybkim ładowaniem robi z Xpenga ciekawą maszynę również do użytku autostradowego.

Ile to wszystko kosztuje?

Za Xpengiem z pewnością inni kierowcy będą się odwracać. Wygląda na droższego niż kosztuje.

Produkowany w zakładach Magna Steyr w Austrii Xpeng kosztuje:

  • 197 900 zł (wersja bazowa)
  • 218 900 zł (wersja środkowa)
  • 239 900 zł (wersja Performance)

Gra więc w podobnej lidze, co ID.7 czy Tesla, ale nie Model S, a Model 3 – choć po ostatnich obniżkach obydwa te modele mają nieco lepsze ceny. Jest też tańszy od Audi, Mercedesa czy BMW. Stosunek wielkości i parametrów do ceny wypada… po chińsku, czyli dobrze. Auto robi też wrażenie jakością wnętrza. Jak jeździ? Czekam na testy. Nie można wykluczyć, że pierwsza jazda rozwieje czar, ale póki co, nowy model zapowiada się interesująco. No i rzeczywiście miło, że nie jest SUV-em…

Mikołaj Adamczuk

Redaktor prowadzący OTOMOTO News. Wcześniej pracował jako zastępca redaktora naczelnego i wydawca w portalu Autoblog.pl, współpracował także z wieloma innymi mediami motoryzacyjnymi i nie tylko: zarówno internetowymi, jak i drukowanymi. Specjalizuje się w testach i premierach samochodów, ale nie stroni też od klasyków, historii i ciekawostek z najbardziej egzotycznych rynków. Prywatnie miłośnik aut z gwiazdą lub… wieloma gwiazdami na masce.

Otomoto.pl News to najnowsze informacje i aktualności motoryzacyjne oraz baza wiedzy na temat modeli, marek i danych technicznych. Chcesz być na bieżąco? Obserwuj nas w Google News.

Obserwuj nas na Google NewsDodaj do źródeł Google

Czytaj również