Po wykonaniu zdjęcia przez fotoradar zaczyna się gra z urzędnikami. Kierowcy nie wskazują sprawcy, zasłaniają się niepamięcią albo liczą na przedawnienie. Oficjalne dane pokazują jednak, że ten opór kończy się w jednym, bardzo konkretnym momencie.

  • Obecne przepisy pozostawiają kilka dróg ucieczki przed odpowiedzialnością.
  • Mandaty z fotoradarów opłaca niemal każdy, kto ostatecznie je otrzyma.
  • Zwlekanie z wpłatą może oznaczać dłuższą obecność punktów na koncie.

Przez cały 2025 r. CANARD wysłał do właścicieli pojazdów ponad 1,3 mln wezwań. Mniej więcej połowa zakończyła się wystawieniem mandatu za wykroczenie zarejestrowane przez fotoradar lub kamerę. Dane pokazują, że po zakończeniu postępowania zdecydowana większość kierowców nie próbowała już dalej odwlekać sprawy.

Mandaty z fotoradarów nie zawsze trafiają do sprawców

System automatycznego nadzoru nadal przypomina ser szwajcarski. Przepisy pozostawiają kilka luk, dzięki którym zdjęcie z fotoradaru nie musi skończyć się ukaraniem kierowcy. Co istotne, część takich metod nie narusza prawa.

Właściciel auta może zasłonić się niepamięcią, wskazać kolejną osobę, której miał powierzyć pojazd, albo przekazać dane trudne do zweryfikowania. Problem pojawia się także wtedy, gdy osoba ignoruje korespondencję. Sam brak odpowiedzi nie pozwala automatycznie wystawić mandatu za wykroczenie zarejestrowane przez urządzenie. CANARD powinno wtedy skierować sprawę do sądu. W praktyce dzieje się to rzadko. W 2025 r. inspekcja złożyła zaledwie 11 325 wniosków o ukaranie. To niewiele w zestawieniu z różnicą między liczbą wysłanych wezwań a wystawionych mandatów.

zdjęcie z fotoradaru
Zdjęcie z fotoradaru to dopiero początek. Mandat trafia tylko do części kierowców, ale wystawione kary są opłacane niemal w 100%. Zdjęcie: CANARD

Mandaty z fotoradarów są opłacane niemal od razu

Jak się okazuje, kreatywność kierowców kończy się, gdy CANARD doprowadzi postępowanie do finału. W 2025 r. nałożono 685 022 mandaty karne na łączną kwotę 248 298 300 zł. Kierowcy opłacili 680 517 z nich.

Na rachunki państwa wpłynęło dokładnie 237 989 281 zł. Oznacza to, że uregulowano ponad 99% wystawionych kar. Nieopłaconych pozostało niewiele ponad 4,5 tys. mandatów.

Tu pojawia się paradoks. Najsłabszym ogniwem systemu nie jest ściągalność kar, lecz wcześniejsze ustalenie sprawcy i doprowadzenie postępowania do końca.

Nieopłacony mandat wydłuża życie punktów karnych

Tak wysoki odsetek opłaconych mandatów nie wynika wyłącznie z obawy przed egzekucją należności. Duże znaczenie mają też zasady usuwania punktów karnych. Roczny termin nie biegnie od dnia wykroczenia ani przyjęcia mandatu. Zaczyna się dopiero po pełnym uregulowaniu grzywny. Im później kierowca zapłaci, tym dłużej punkty pozostają na jego koncie. Brak wpłaty nie sprawi, że sprawa sama wygaśnie. Należność może trafić do egzekucji, a punkty karne pozostać aktywne nawet przez około cztery lata.

Wizja przekroczenia limitu tłumaczy również popularność mandatów za niewskazanie kierowcy. W 2025 r. wystawiono ich 72 981. Właściciel pojazdu płaci wtedy wyższą grzywnę, ale nie otrzymuje punktów za wykroczenie popełnione przez niewskazaną osobę.

Z praktycznego punktu widzenia kierowcy mają więc silną motywację do szybkiej zapłaty albo wyboru droższej kary bez punktów. Zwlekanie zwiększa ryzyko przekroczenia limitu i utraty prawa jazdy.

wypisywanie mandatów
Mandat z fotoradaru często opłacany jest od razu. To właśnie wtedy zaczyna biec termin przedawnienia punktów karnych. | Zdjęcie: GettyImages

Nowa ustawa ma zakończyć ignorowanie korespondencji

Statystyki CANARD pokazują, że nieuchronność konsekwencji skutecznie motywuje do zapłaty. Kierowcy korzystają z luk, dopóki przepisy pozostawiają im pole manewru. Gdy mandat zostanie wystawiony, niemal wszyscy regulują należność, obawiając się realnych problemów.

Ten mechanizm ma wykorzystać przygotowywana ustawa fotoradarowa. Projekt przewiduje utworzenie wykazu pojazdów powiązanych z wykroczeniami, których nie udało się wyjaśnić lub zakończyć ukaraniem sprawcy. Podczas kontroli samochodu zarejestrowanego w Polsce służby będą mogły zatrzymać dowód rejestracyjny. Auto na zagranicznych tablicach będzie mogło zostać odholowane na koszt właściciela, chyba że wcześniej wpłaci on kaucję odpowiadającą grożącej grzywnie.

Nowe przepisy mają sprawić, że ignorowanie korespondencji uderzy we właściciela pojazdu podczas kontroli drogowej. Na razie to jednak projekt, dlatego jego ostateczny kształt i termin wejścia w życie mogą się jeszcze zmienić..

Sebastian Sulowski

Motoryzacja interesuje mnie przede wszystkim od strony praktycznej. Skupiam się na tym, co realnie dotyka kierowców: od mandatów i zmian w przepisach, po niejasności wokół przeglądów technicznych i problemy z ubezpieczycielami.

Otomoto.pl News to najnowsze informacje i aktualności motoryzacyjne oraz baza wiedzy na temat modeli, marek i danych technicznych. Chcesz być na bieżąco? Obserwuj nas w Google News.

Obserwuj nas na Google NewsDodaj do źródeł Google

Czytaj również