Jak nie płacić mandatów z fotoradarów? Resort Infrastruktury zdradza sposoby

Mandaty z fotoradarów to tylko straszaki. Resort Infrastruktury przyznaje, że przepisy są pełne luk, a urzędnicy wprost opisują rozwiązania działające jak legalna ściągawka na unikanie kar nakładanych przez Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym.
- Jak nie płacić mandatów z fotoradarów – oficjalny dokument jest niczym poradnik dla piratów drogowych.
- Resort Infrastruktury sam wskazuje, dlaczego tysiące wykroczeń kończy się bez kary.
- Projekt ustawy ma to zmienić, ale termin wciąż pozostaje niepewny.
To nie żart ani teoria z internetu. W trakcie prac nad ustawą fotoradarową powstał dokument, w którym urzędnicy sami pokazali, jak obecne przepisy pozwalają unikać mandatów. Nowych regulacji wciąż nie ma, a system nadal działa na korzyść kierowców.
Efekt? Oficjalna lista luk, które dziś skutecznie chronią przed karą z fotoradaru.
Fotoradary i kamery – blisko połowa kierowców unika kary
Rządowe dane pokazują, że sam błysk fotoradaru bardzo często nie kończy się mandatem. W uzasadnieniu projektu nowelizacji Prawa o ruchu drogowym wskazano, że w 2023 r. urządzenia rejestrujące obsługiwane przez Główny Inspektorat Transportu Drogowego (GITD) wykryły ponad 985 tys. naruszeń przepisów. Odpowiedzialności uniknęli jednak sprawcy niemal 440 tys. z nich, czyli 44,6% przypadków.
Ponad 330 tys. spraw uległo przedawnieniu. Kolejne 108 tys. zakończyło się bezskutecznie, ponieważ dotyczyły pojazdów zarejestrowanych za granicą. Te dwie przyczyny sprawiają, że niemal co drugie wykroczenie zarejestrowane przez fotoradar nie prowadzi do nałożenia kary.
Problem może się pogłębić. Do połowy roku zakończy się montaż kolejnych 128 fotoradarów i kamer. Więcej urządzeń oznacza więcej zdjęć. Bez zmian w przepisach nie musi to jednak oznaczać więcej ukaranych kierowców. Część nowych rejestracji również może trafić do archiwum zamiast do systemu mandatowego.
Inspekcja bez prawa do oskarżania piratów drogowych
Ministerstwo Infrastruktury wskazuje na istotną lukę w przepisach dotyczących egzekwowania kar z fotoradarów. Problem pojawia się już na etapie czynności wyjaśniających i dotyczy uprawnień GITD. Obowiązujące regulacje nie przyznają inspektorom wprost statusu oskarżyciela publicznego w sprawach o wykroczenie z art. 96 § 3 Kodeksu wykroczeń, czyli za niewskazanie osoby, której powierzono pojazd do kierowania lub używania.
Ta niejednoznaczność powoduje, że część sądów odmawia wszczęcia postępowań albo umarza je na wczesnym etapie. Argument pozostaje prosty. Skoro GITD nie ma jasno określonych uprawnień oskarżycielskich, nie może skutecznie doprowadzić do ukarania właściciela pojazdu.
W praktyce często wystarcza brak odpowiedzi na wezwanie. Inspekcja może wtedy skierować sprawę do sądu. Ten jednak, zgodnie z przyjmowaną linią orzeczniczą, często odmawia jej rozpoznania. Efekt bywa ten sam – zdjęcie trafia do archiwum, a kierowca nie ponosi konsekwencji.
Jak nie płacić mandatów z fotoradarów – ratuje przedawnienie
Kolejną luką pozostaje sposób sformułowania przepisów dotyczących wskazania osoby korzystającej z pojazdu. Prawo wymaga od właściciela nie wskazania kierującego, lecz osoby, której pojazd powierzono. W praktyce odpowiedzialność łatwo się rozmywa. Wystarczy oświadczyć, że nie pamięta się, komu przekazano samochód, albo wskazać kolejną osobę, która miała auto „dalej pożyczyć”. Taki łańcuch wskazań nie ma ustawowego limitu.
Sądy często uznają też, że niewskazanie kierowcy stanowi wykroczenie tylko wtedy, gdy właściciel działał umyślnie. Organ musi więc udowodnić, że właściciel znał tożsamość kierującego i celowo ją ukrywał.
W praktyce to bardzo trudne. Postępowania ciągną się miesiącami. Jeśli w ciągu roku nie uda się skutecznie ustalić sprawcy, wykroczenie ulega przedawnieniu. Właśnie dlatego wiele zdjęć z fotoradarów nigdy nie kończy się mandatem.
Jak nie płacić mandatów z fotoradarów – wystarczy podać nazwisko
Część sądów przyjmuje, że właściciel pojazdu spełnia obowiązek wynikający z przepisów już wtedy, gdy poda imię i nazwisko wskazanej osoby. Nie wymaga się adresu, numeru PESEL ani innych danych pozwalających na jednoznaczną identyfikację.
W takiej sytuacji organ traci możliwość dalszego działania. Formalnie obowiązek został wykonany. Brak precyzyjnych przepisów sprawia, że postępowanie często utknie w martwym punkcie. GITD, a dokładnie Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym (CANARD) nie ma narzędzi, by samodzielnie ustalić, kto faktycznie kierował pojazdem. Efekt bywa przewidywalny.
Wielomiesięczna korespondencja, a na końcu ryzyko przedawnienia i brak mandatu, mimo że fotoradar jednoznacznie zarejestrował wykroczenie.
Jak nie płacić mandatów z fotoradarów – wskazanie obcokrajowca
Resort infrastruktury przyznaje, że system ma poważny problem z wykroczeniami popełnianymi przez osoby przebywające w Polsce czasowo lub bez stałego adresu. Dotyczy to zwłaszcza kierowców spoza Unii Europejskiej. Brakuje skutecznych narzędzi do szybkiej weryfikacji ich danych i egzekwowania odpowiedzialności.
Tę lukę część kierowców wykorzystuje w tzw. metodzie na Ukraińca. Polega ona na wskazaniu jako kierującego cudzoziemca, często osoby, która nigdy nie prowadziła danego pojazdu albo nie przebywa w Polsce.
Organy mają ograniczone możliwości sprawdzenia takich informacji. Współpraca z państwami spoza UE bywa nieskuteczna. W praktyce wiele takich spraw kończy się umorzeniem. Trzeba jednak jasno podkreślić, że podawanie nieprawdziwych danych lub składanie fałszywych oświadczeń stanowi przestępstwo zagrożone karą do 3 lat pozbawienia wolności.
Ustawa fotoradarowa – kiedy koniec unikania kar?
Przygotowywana tzw. ustawa fotoradarowa ma zamknąć luki, które dziś pozwalają unikać mandatów. Założenie pozostaje proste. Jeśli urządzenie zarejestruje wykroczenie, kara ma stać się regułą.
Projekt przewiduje obowiązek wskazania pełnych danych kierującego. Wskazana osoba potwierdzi fakt jazdy i zdecyduje o przyjęciu mandatu. Brak skutecznego zakończenia sprawy może oznaczać wpis pojazdu na specjalny wykaz. To z kolei może skutkować zatrzymaniem dowodu rejestracyjnego albo odholowaniem auta zarejestrowanego za granicą.
Ustawa ma też wzmocnić pozycję Inspekcji Transportu Drogowego jako oskarżyciela publicznego oraz wprowadzić kary porządkowe za ignorowanie korespondencji. Projekt przewiduje także niższą grzywnę dla kierowców, którzy szybko przyznają się do wykroczenia i zapłacą mandat.
Problem pozostaje jeden. Projekt miał być gotowy pod koniec roku 2025 r., ale wciąż go nie ma. To oznacza, że prace parlamentarne przypadną więc na 2027 r., czyli rok wyborczy. Pytanie, czy politycy zdecydują się na zmiany, które mogą dotknąć miliony kierowców, czy znów odłożą temat na później.