Ten samochód nigdy nie miał sensu. Bez dachu jest jeszcze lepszy
Mikołaj Adamczuk

Mercedes pokazał nowe zdjęcia modelu AMG G 63 Cabriolet. Kamuflaż niewiele ukrywa. Najbardziej bezsensowna – a przez to najfajniejsza – odmiana wraca.
- Kabriolet wróci w 2027 roku jako pełnowymiarowy Mercedes-AMG G 63.
- Poprzednia Klasa G Cabriolet miała krótszy rozstaw osi i tylko jedną parę drzwi.
- Pod maską spodziewane jest 4.0 V8 biturbo o mocy 585 KM.
Mercedes klasy G jest samochodem trudnym do racjonalnego uzasadnienia. Waży 2640 kg, ma aerodynamikę dużego domu, w środku podczas szybszej jazdy mocno słychać szumy, a zdecydowana większość egzemplarzy nigdy nie zobaczy terenu poważniejszego niż wysoki krawężnik pod drogą restauracją.
Właśnie na tym polega jego siła. Klient na klasę G może pokazać całemu światu, że stać go na to, by jeździć czymś niepraktycznym, ale za to świetnie podkreślającym status. Takich osób jest coraz więcej, bo „Gelenda” sprzedaje się lepiej niż kiedykolwiek. W 2025 roku Mercedes dostarczył klientom 49 700 egzemplarzy, ustanawiając tym samym nowy rekord. W planach jest także wprowadzenie mniejszego, utrzymanego w podobnym stylu modelu.
Teraz powraca pewna wersja
Klasa G Cabriolet zniknęła z rynku w 2017 roku. Bazowała na poprzedniej generacji modelu, miała krótki rozstaw osi, silnik V8, tylko jedną parę drzwi i miękki dach odsuwający się nad głowami kierowcy i pasażerów z tyłu. Przednia szyba i drzwi pozostawały bez zmian nawet w letniej konfiguracji.

Taki samochód miał jeszcze mniej sensu od wersji tradycyjnej (mniej miejsca w środku, jeszcze głośniej, jeszcze drożej), a przez to niektórych kusił o wiele mocniej. Dziś ceny używanych, zadbanych egzemplarzy wędrują w stratosferę. Ale Mercedes szykuje coś dla tych, którzy chcą poczuć w klasie G wiatr we włosach
Możemy obejrzeć zdjęcia prototypu prawie bez maskowania
Mercedes opublikował co prawda zdjęcia zamaskowanego prototypu, ale trudno powiedzieć, co kamuflaż miałby jeszcze ukryć. Sylwetkę Klasy G da się rozpoznać nawet po ciemku, a najważniejsza zmiana jest doskonale widoczna.

Sztywny dach został zastąpiony elektrycznie składanym poszyciem materiałowym. Na zdjęciach nie widać kierowcy, gdy dach składa się za tylnymi siedzeniami, co sugeruje w pełni automatyczną obsługę. W poprzedniku najpierw trzeba było ręcznie odpiąć dwa zaczepy przy górnej krawędzi przedniej szyby, a dopiero później uruchomić mechanizm przyciskiem.
Nie wiadomo jeszcze, czy dach będzie można otwierać podczas jazdy. Jeśli Mercedes na to pozwoli, zapewne tylko przy niewielkiej prędkości. Koło zapasowe pozostało na tylnych drzwiach, a na jego obudowie umieszczono trzecie światło stopu. W zwykłej Klasie G znajduje się ono wyżej, tam gdzie teraz musi zmieścić się złożony dach.
Po bokach widać charakterystyczne końcówki układu wydechowego AMG. To najważniejsze potwierdzenie, że Mercedes nie testuje tylko „spokojniejszego” G 500 Cabriolet, ale i pełnoprawne AMG G 63 bez dachu.
Tym razem kabriolet ma więcej drzwi

Nowy model tym razem powstaje na bazie pełnowymiarowego, długiego nadwozia W465 i zachowuje wszystkie cztery boczne drzwi. Będzie więc łatwiejszy do używania na co dzień i znacznie przestronniejszy od poprzednika. Straci jednak część jego wyjątkowych proporcji. Dawna dwudrzwiowa Klasa G Cabriolet wyglądała jak osobny model, nowa przypomina standardowe G 63, któremu odcięto dach.
V8 zostaje
Pełnych danych technicznych jeszcze nie podano, ale wszystko wskazuje na wykorzystanie napędu ze standardowego AMG G 63. Oznaczałoby to silnik 4.0 V8 biturbo rozwijający 585 KM i 850 Nm, wspomagany 48-woltowym układem mild hybrid dodającym chwilowo 20 KM.
Zwykły G 63 przyspiesza od 0 do 100 km/h w 4,4 s. Kabriolet będzie cięższy ze względu na konieczność wzmocnienia karoserii i zamontowania mechanizmu dachu, dlatego może być odrobinę wolniejszy. Zachowa natomiast dziewięciobiegową skrzynię AMG Speedshift, stały napęd na cztery koła oraz trzy blokady mechanizmów różnicowych.

Nadal będzie więc prawdziwym samochodem terenowym. Pozostaje tylko pytanie, ilu właścicieli zdecyduje się złożyć jasny materiałowy dach, a następnie przejechać przez błoto albo zanurzyć auto w wodzie...
Co z pozostałymi wersjami?
Mercedes nie potwierdził, czy później pojawią się „łagodniejsze” odmiany, takie jak benzynowy G 500 albo diesel G 450 d. Możliwa jest również wersja elektryczna wykorzystująca napęd G 580 z technologią EQ, ale na razie jedynym wyraźnie zapowiedzianym wariantem jest G 63.
Pełna prezentacja ma nastąpić w najbliższych tygodniach, a produkcją ponownie zajmie się Magna Steyr w austriackim Grazu. Tam Klasa G powstaje od 1979 roku.

G 63 Cabriolet będzie mniej funkcjonalny niż zamknięta Klasa G, prawdopodobnie głośniejszy i jeszcze droższy. Ale to właśnie ten model najlepiej pasuje do charakteru współczesnej Gelendy. Skoro samochód od dawna kupuje się przede wszystkim dla wyglądu, dźwięku i atmosfery, brak dachu może być jego najbardziej logicznym… nielogicznym dodatkiem.
Otomoto.pl News to najnowsze informacje i aktualności motoryzacyjne oraz baza wiedzy na temat modeli, marek i danych technicznych. Chcesz być na bieżąco? Obserwuj nas w Google News.
Obserwuj nas na Google NewsCzytaj również

Ceny aut elektrycznych mocno spadły. Tak zmieniły się w ciągu 5 lat

Porsche zwolni 5000 pracowników. Dzięki temu legenda zostanie uratowana

Pułapka na kierowców. CBD jest legalne, ale policyjny test może wykazać narkotyk
Ostatnie artykuły
- Ten samochód nigdy nie miał sensu. Bez dachu jest jeszcze lepszy
- Ceny aut elektrycznych mocno spadły. Tak zmieniły się w ciągu 5 lat
- Porsche zwolni 5000 pracowników. Dzięki temu legenda zostanie uratowana
- Pułapka na kierowców. CBD jest legalne, ale policyjny test może wykazać narkotyk
- Kupno używanego auta przed wakacjami. Co sprawdzić, zanim wyruszysz w długą trasę?
- BYD pokazał limuzynę wielkości Mercedesa klasy S. Wszystko wskazuje na to, że trafi do Europy
- Płacą podwójnie, by chronić prawo jazdy. Tak robi co dziesiąty ukarany
- Niemcy tracą Chiny. Ich fabryki będą pracować na pół gwizdka. Padła szokująca prognoza
- SCT w Polsce to fikcja? Sprawdziliśmy oficjalny bilans mandatów
- Czy to największy problem samochodów elektrycznych? Wyniki nowych badań zaskakują