Jak nie naładujesz PHEV-a to zostaniesz ukarany. Oto nowy „ekologiczny” pomysł

Jak zmusić kierowców hybryd PHEV do regularnego ładowania? Prezes Niemieckiego Stowarzyszenia Przemysłu Motoryzacyjnego ma pomysł. Nie będziecie zadowoleni.
- Niemiecki Związek Przemysłu Motoryzacyjnego proponuje obowiązkowe, regularne ładowanie hybryd typu plug-in pod rygorem automatycznego ograniczenia mocy silnika.
- Kontrowersyjny pomysł systemu wymuszającego ładowanie wymagałby doprecyzowania wielu parametrów i uregulowania prawego.
- Społeczna akceptacja stoi pod znakiem zapytania.
Konstrukcja hybryd typu PHEV, czyli plug-in, daje kierowcom wybór. Mianowicie energię można dostarczać do nich poprzez wlew paliwa lub przez gniazdo zasilania.
Napęd samochodu dostosowuje się w zależności od zapasu prądu oraz paliwa. Znaczenie ma także wybrany przez kierowcę tryb jazdy. Zwykle dostępne są programy: czysto elektryczny, osobny, nastawiony na maksymalnie ekologiczną jazdę, zbalansowany oraz ostatni oferujący na zawołanie pełną moc systemową. Praktycznie w każdym z wymienionych trybów konieczny jest udział akumulatora trakcyjnego oraz napędu elektrycznego.
Jednak hybrydy typu PHEV charakteryzują się tym, że prądu nie trzeba dostarczać z zewnętrznego źródła. Auto może samodzielnie się ładować – często służą do tego osobne tryby ładowania oraz podtrzymywania energii. To zróżnicowanie sprawia, że nie można ustandaryzować wyników zużycia paliwa oraz prądu. Teoretyczne brzmią one doskonale i wynoszą między 1 a 2 l paliwa na 100 km. Do tego auto prezentuje się wspaniale w kategorii emisji CO2 – często poniżej 50 g/km.
Jednak, żeby osiągnąć deklarowane wyniki, do pojazdu musi być regularnie dostarczany prąd z zewnętrznego źródła. Wielu klientów jednak tego nie robi, co ma drastyczny wpływ na zużycie paliwa oraz emisję. Powstają dwa pytania. Po pierwsze, jak urealnić wyniki spalania oraz emisji? Po drugie, jak sprawić, żeby użytkownicy ładowali swoje pojazdy?
Euro 6e-bis
Na pierwsze z pytań Unia Europejska znalazła odpowiedź przy wprowadzaniu nowej normy Euro 6e-bis. Zasadniczą zmianą jest zmiana długości odcinka pomiaru emisji dwutlenku węgla dla hybryd typu plug-in.
Wcześniej było to 800 km, a według nowej normy wydłużono go do 2200 km. Taki zabieg ma duży wpływ na wyniki osiągane przez hybrydy typu plug-in, szczególnie te z małymi akumulatorami trakcyjnymi.
A jak zmusić kierowców, żeby ładowali swoje auta? Z rozwiązaniem przyszedł prezes Niemieckiego Stowarzyszenia Przemysłu Motoryzacyjnego (Verband der Automobilindustrie). W rozmowie z niemiecką gazetą Frankfurter Allgemeine Sonntagszeitung Holdegard Muller powiedział, że „w przyszłości hybrydy plug-in mogą być zaprojektowane tak, aby regularne ładowanie było obowiązkowe”.
Innymi słowy, kierowcy PHEV-ów mogą być zmuszeni do ładowania po przejechaniu jakiegoś odcinka.
Wymuszanie ładowania przez ograniczenie mocy
W jaki sposób? Prezes ujął to następująco. Jeżeli kierowcy nie naładują auta, to komputer ograniczy jego moc. Takie ograniczenie ma skutecznie zachęcić ich do znalezienia ładowarki, a tym samym zresetowania licznika. Dopiero wtedy będą mogli korzystać z pełnej mocy systemowej.
Szef Niemieckiego Stowarzyszenia Przemysłu Motoryzacyjnego nie podał więcej szczegółów, póki co jest to bardziej pomysł niż konkretna propozycja. Gdyby została wprowadzona, to jej skuteczność w dużej mierze zależałaby od tego, jakie limity zostaną nałożone na kierowców.
Mowa tutaj o dystansie pomiędzy ładowaniami, ale nie tylko. Istotny byłby procent redukcji mocy pojazdu czy procent pojemności baterii konieczny do odblokowania osiągów. Otwartymi pytaniami są także kwestie tego, czy blokada powinna być zerojedynkowa, czy progresywna.
To wszystko i wiele więcej kwestii musiałoby zostać rozwiązanych, a następnie uregulowanych prawnie. Należy się spodziewać, że kontrowersyjny pomysł nie spotka się z przychylnością ze strony kierowców oraz producentów, ale może być doskonałą pożywką dla polityków. Przypominamy, że relacje na linii przemysł motoryzacyjny–politycy są mocno nadwyrężone od czasów afery Dieselgate.