11 maja 2026

Ten samochód jest świeży, a nie ma ekranu na środku kokpitu. Co na to klienci?

Audi TT bez ekranu

Przy konstruowaniu tego auta projektanci stwierdzili, że zrezygnują z ekranu centralnego. Co się potem stało z opisywanym modelem? Dokładnie to, czego można się było spodziewać.

  • Historia ekranów w autach sięga 1986 roku (Buick Riviera), a dziś niektóre modele mają nawet 5–6 ekranów w desce rozdzielczej.
  • Ten model to rzadki przykład samochodu bez centralnego ekranu – wszystkie funkcje z niego przeniesiono.
  • Producenci wciąż eksperymentują z tym, czy ekran jest w ogóle potrzebny.

Centralny ekran w desce rozdzielczej jest centrum dowodzenia samochodu. To interfejs, przez który pojazd komunikuje się z pasażerami, a jego rozmiar i działanie determinują „nowoczesność” danego modelu.

To tam istnieje możliwość ustawiania wielu funkcji (czasem zbyt wielu). Ekran służy do wszystkiego – od nawigowania do pomocy przy parkowaniu. Generalnie można z pewną dozą dystansu pokusić się o stwierdzenie, że jeżeli czegoś nie robi się, kręcąc kierownicą lub wciskając pedały, to z pewnością da się to zrobić przez ekran centralny.

Ekrany kiedyś i dziś

Historia ekranów dotykowych jest bardzo długa, a pionierem był Buick Riviera z 1986 roku. Samochód wyposażono w monochromatyczny, ale dotykowy wyświetlacz. Oparty na technologii CRT był wówczas jedynie drogą nowinką. Zaledwie trzy lata później Oldsmobile Toronado Trofeo wprowadził pierwszy kolorowy wyświetlacz. Już wtedy panele te – podobnie jak dziś – służyły do obsługi radia czy klimatyzacji.

Przez lata popularność ekranów szła ramię w ramię z szeroko pojętą cyfryzacją i rozprzestrzeniała się w coraz bardziej elektronicznej motoryzacji. Praktycznie każdy model zaczął dostawać ekran, a później większy, a potem kolejny w miejscu zegarów. I tak w przyrodzie pojawiły się samochody, które mają nawet po 5 lub 6 ekranów w desce rozdzielczej.

Wyjątek od reguły

Wśród nich był jednak pewien wyjątek. Chodzi o model, który od 2006 roku miał w konsoli środkowej kolorowy dotykowy ekran (choć jeszcze wtedy opcjonalny). Następnie przy prezentowaniu kolejnej generacji w 2014 roku model ten stracił go na dobre i nie odzyskał aż do dziś.

Jaki to model? 

Nie jest to żaden egzotyk, a model Grupy Volkswagena, a konkretnie Audi TT. Choć sportowe TT przez cały okres swojego istnienia dzieliło większość podzespołów mechanicznych z takimi autami jak A3 czy VW Golf, projektanci z Ingolstadt od początku traktowali jego stylistykę jako przedmiot do eksperymentów.

Pierwsza generacja wyglądała wyjątkowo i zjawiskowo, ale potem zrobiło się spokojniej. Druga była dojrzałym rozwinięciem jedynki. Przy trzeciej projektanci musieli ponownie czymś zaskoczyć. Nie zdecydowali się na rewolucję z zewnątrz, ale postanowili spróbować zaprojektować auto bez ekranu centralnego.

Zegary zamiast centralnego wyświetlacza

Na początku ubiegłej dekady losy ekranów były już przesądzone. W samej Grupie Volkswagena modele marek wolumenowych miały już pokaźne tafle. Projektanci Audi w tym czasie mieli ręce pełne roboty, projektując model e-tron, gdzie nawet lusterka były cyfrowe, a także serię modeli A6 i A7, gdzie konsola centralna miała mieć nie jeden, ale aż dwa ekrany.

Jednocześnie Audi, idąc pod prąd, postanowiło oddać w ręce klientów model całkowicie pozbawiony tego elementu. Idea była taka, żeby skupić wszystkie potrzebne do przekazywania informacje w cyfrowych zegarach.

Tak o swoim pomyśle na kokpit pisało Audi w 2014 roku:

W nowym TT analogowe zegary i monitor MMI zastąpiono Audi virtual cockpit – cyfrowym zestawem wskaźników i ekranów informacyjnych. Kierowca może przełączać między dwoma wersjami wyglądu 12,3-calowego cyfrowego wyświetlacza. W trybie widoku klasycznego na pierwszym planie znajduje się prędkościomierz i obrotomierz. W trybie „Infotainment” na pierwszy plan wysuwa się mapa nawigacji, a wskaźniki są pomniejszone. W modelu TTS dostępna jest jeszcze jedna wersja ekranu, zapożyczona ze sportów motorowych. W centrum znajduje się tu obrotomierz. Cała koncepcja obsługi, stworzona całkowicie od nowa, koncentruje się wyłącznie na kierowcy.

Czy to dlatego nie ma już TT?

Doszliśmy do miejsca w tekście, gdzie powinna pojawić się wiadomość o tym, że trzecia generacja Audi TT była ostatnią próbą odejścia od ekranu centralnego. Oraz, że była to próba bardzo odważna, ponieważ została wprowadzona do seryjnej produkcji. 

Następnie można by zadać pytanie, czy to właśnie ta cecha ostatecznie pogrążyła model TT i sprawiła, że nie doczekał się on następcy?

Concept C i powrót spornego elementu

To wszystko byłoby zasadne, gdyby nie fakt, że Audi niedawno pokazało model Concept C. Auto, które wygląda jak naturalny następca TT-ki, a przy tym jest duchowym spadkobiercą najbardziej śmiałych konceptów marki sprzed lat. Z kolei samo Audi mówi o nim, że wyznacza kierunek dla designu marki. Czy ten model ma ekran centralny?

W tym miejscu powinna paść odpowiedź TAK lub NIE, ale sprawa jest o bardziej skomplikowana. Podczas pierwszych zapowiedzi Concept C wyglądał jakby go nie miał. Mogło się wręcz wydawać, że Audi nadal próbuje swoich sił w forsowaniu designu pozbawionego tego elementu.

Finalnie ekran centralny jest, ale chowany w desce rozdzielczej. Sam panel LCD wyłania się majestatycznie z głębi kokpitu na zawołanie. Ale skoro można czerpać pełną radość z jazdy gdy jest schowany, to może jego obecność rzeczywiście jest zbędna…