Widziałem przyszłość Audi. Niemcy wrócą do klasyki

W czasach, gdy pojęcie „rozwój” odmienia się przez wszystkie przypadki, Audi postanowiło zastosować taktyczny odwrót i zreinterpretować kilka zarzuconych rozwiązań. Widać to po modelu Concept C, który odwiedził Warszawę, by zapowiedzieć powrót starych znajomych.
- Audi Concpet C to wizja przyszłości tej niemieckiej marki.
- Dwuosobowy roadster rozwija cechy kultowych sportowych modeli.
- Zrezygnowano w nim z wszechobecnych ekranów czy przenoszenia całej obsługi na wyświetlacz.
Audi Concpet C to oczko w głowie firmy z Ingolstadt. Do tej pory ten pojazd tylko dwa razy opuścił pilnie strzeżoną siedzibę niemieckiego producenta. Z trzecią wizytą wpadł do Warszawy, dzięki czemu mogłem osobiście przekonać się, jak będą wyglądały nadchodzące modele Audi.
I choć przedstawiciele tej marki twierdzą, że prezentowany w stolicy pojazd zapowiada nowy początek, to trudno nie odnieść wrażenia, że w kliku kwestiach jest zapatrzony w przeszłość.
Nie można się temu dziwić. W końcu najlepiej lubimy te melodie, które już znamy. Dlatego Concept C odwołuje się do tak ikonicznych modeli jak pierwsze generacje Audi TT oraz R8 czy najbardziej kultowej spośród wszystkich „RS-szóstek” – napędzanej legendarną jednostką V10 typoszeregu C6.
Czy to oznacza odwrót ku silnikom spalinowym?
Rzut oka na Audi Concept C
Cytując klasyka – „nie no, aż tak to nie”. Concept C to w pełni elektryczny roadster, który ma wyglądać niczym wykuty z jednego kawałka metalu. Zastosowano w nim m.in. zupełnie nowy pas przedni, w którym obecny od początku lat 2000 duży grill zastąpiono skalowanym prostokątnym elementem.
Koncepcyjny model Audi został też zaopatrzony w wąskie i długie lampy – zarówno z przodu, jak i z tyłu. Brak tu jednak tak modnych dziś pasów świetlnych łączących ze sobą reflektory. Jak powiedział mi Kamil Łabanowicz, polski projektant w Audi Design, to celowy zabieg mający odróżnić markę z czterema pierścieniami od bardziej „pospolitych” członków Grupy Volkswagen.
Mimo postawienia na elitarny charakter, Concept C nie sili się na ostentację. Ba, jest nawet wyjątkowo konserwatywny jak na studium przyszłości.
Uwagę zwracają choćby lusterka boczne, które w elektrycznych modelach Audi ustępują już miejsca kamerom. Tu zachowano klasyczne zwierciadła, co z zewnątrz zapowiada ważne zmiany w kabinie.
Przyszłość Audi – co powróci?
Wsiadając do Conceptu C uwagę przykuwa bowiem przede wszystkim… deficyt ekranów. O ile modele stojące obecnie w salonach Audi (z małymi wyjątkami typu A3) mają deski rozdzielcze zdominowane przez wyświetlacze, o tyle ten pojazd przyszłości zachowuje w ich kwestii dużą powściągliwość.
Jasne, za kierownicą znalazł się ekran cyfrowych zegarów, jednak to by było na tyle. Wyświetlacz centralny – choć oczywiście również obecny – przez większość czasu pozostaje w ukryciu. Audi zastosowało bowiem chowany panel, który „wyjeżdża” na powierzchnię dopiero wtedy, gdy jest potrzebny.
Takie rozwiązanie było już obecne w niektórych samochodach tej marki z początku XXI wieku. Jednak wówczas ekran wysuwał się ze szczytu deski rozdzielczej. Czyżby klienci kupujący drogie auta segmentu premium zaczynali mieć dość wszechobecnej „ekranozy”? Cóż, cytując klasyka – „nie wiem, choć się domyślam”.
Wiem za to, że z całą pewnością, iż kupującym nie przypadł do gustu trend usuwania fizycznych przycisków. Dlatego Concept C nie rezygnuje z tradycyjnych elementów obsługi. Co więcej, niemal na pewno pojawią się one na szerszą skalę również w przyszłych seryjnych modelach Audi. Przedstawiciele producenta z Ingolstadt zdradzili bowiem, że „klienci tęsknią za dźwiękiem przycisków”.
Wszystko to sprawia, że przyszłość zapowiadana przez Concept C w kilku kluczowych punktach odwołuje się do przeszłości, za którą tęskni wielu fanów motoryzacji. Pozostaje więc już tylko niecierpliwie czekać na przeniesienie tych rozwiązań do produkcyjnych modeli Audi.











