100 km za 10 zł. Te używane elektryki to potrafią i kosztują już od 35 tys. zł

Krzysztof Kaźmierczak

Samochód elektryczny może być znacznie tańszy w eksploatacji od benzynowego. Sprawdzamy, ile kosztuje pokonanie 100 km, jak wypada ładowanie w taryfie G12 i jakie używane elektryki kupimy do 50 tys. zł.
- Ile naprawdę kosztuje przejechanie 100 km elektrykiem?
- Taryfa G12 może mocno obniżyć rachunki za ładowanie.
- Sprawdzamy używane elektryki do 50 tys. zł.
Po zakończeniu programu CPN kierowcy szybko przekonali się, że tankowanie znów będzie kosztować więcej. Na początku września litr Pb95 kosztuje grubo ponad 7 zł, a oleju napędowego 8 zł zł. Jedynie LPG pozostaje znacznie tańsze, bo litr tego paliwa kosztuje niewiele ponad 3 zł.
W takich warunkach coraz bardziej naturalne staje się szukanie sposobów na ograniczenie kosztów jazdy. Możliwości jest kilka. Hybryda może być bardzo oszczędna, szczególnie podczas jazdy po mieście, także instalacja LPG pozwala znacząco obniżyć rachunki za paliwo. W obu przypadkach przy odpowiednio oszczędnym samochodzie można zejść z kosztem przejechania 100 km do około 30 zł.

Jest jednak jeszcze tańsze rozwiązanie. Samochód elektryczny może pokonać 100 km za kilkanaście złotych, a koszt ten można dodatkowo obniżyć, korzystając z tańszej energii w domu. W taryfie G12 cena kilowatogodziny w nocnej strefie wynosi w 2026 roku około 0,59–0,62 zł brutto, zależnie od operatora. Na potrzeby naszych wyliczeń przyjmujemy więc 0,60 zł/kWh. Trzeba przy tym pamiętać, że jest to koszt samej energii, do rachunku dochodzą jeszcze opłaty dystrybucyjne i stałe.
Średnie zużycie
Jeżeli przyjmiemy samochód elektryczny zużywający około 16,6 kWh/100 km, sama energia potrzebna do pokonania dystansu 100 km kosztuje około 10 zł. To nadal zdecydowanie mniej niż w przypadku samochodu benzynowego. Dla porównania, przy obecnej cenie Pb95 na poziomie 7,73 zł/l oszczędne, spalające 4,9 l/100 km auto będzie wymagało około 38 zł inwestycji w paliwo na każde 100 km.

Przy samochodzie elektrycznym ogromne znaczenie ma nie tylko pojemność akumulatora czy deklarowany zasięg, ale również sposób ładowania. Domowa ładowarka i korzystanie z tańszej taryfy G12 pozwalają znacząco ograniczyć koszty.
Publiczne ładowarki, szczególnie szybkie stacje DC, mogą natomiast sprawić, że przewaga elektryka nad samochodem spalinowym będzie znacznie mniejsza.
Tanie elektryki są już na rynku wtórnym
Zakup samochodu elektrycznego wcale nie musi oznaczać wydania setek tysięcy złotych. Na rynku wtórnym można znaleźć sporo znacznie tańszych propozycji, a część z nich kosztuje mniej niż niejeden nowy samochód spalinowy. Postanowiliśmy więc sprawdzić, co można znaleźć w budżecie od 30 do 50 tys. zł.
Dzięki możliwościom wyszukiwania w portalu OTOMOTO bardzo łatwo można zawęzić wyniki tylko do samochodów elektrycznych. Obecnie w serwisie znajduje się blisko 4 tys. ofert takich aut. Około 1,5 tys. z nich to samochody nowe, natomiast pozostała większość to pojazdy używane.

Na potrzeby naszego zestawienia przyjęliśmy przedział cenowy od 30 do 50 tys. zł. Dodatkowo zawęziliśmy wyszukiwanie do samochodów zarejestrowanych w Polsce i bezwypadkowych. W ten sposób otrzymaliśmy kilkadziesiąt ofert. Wybraliśmy spośród nich kilka przykładowych propozycji modeli, których zakup warto rozważyć.
Nissan Leaf pierwszej generacji – 34 500 zł
Za 34 500 zł można kupić Nissana Leafa pierwszej generacji z 2017 roku. Ten model jest bardzo poszukiwany na rynku tanich elektryków. Prezentowany egzemplarz ma 130 250 km przebiegu i silnik elektryczny o mocy 109 KM. Ten model to jeden z pionierów współczesnej elektromobilności – pierwsza generacja Leafa trafiła na rynek jeszcze w 2010 roku.

Smart Forfour – 34 700 zł
Drugim prawie najtańszym samochodem w naszym zestawieniu jest Smart Forfour z 2017 roku. Za ten egzemplarz trzeba zapłacić 34 700 zł, a jego przebieg wynosi 34 281 km. To niewielki elektryk, który powstał jako kuzyn Renault Twingo. Oba modele zostały opracowane w ramach współpracy Renault ze Smartem.

Smart ma akumulator o pojemności 17,6 kWh i silnik o mocy 82 KM. Deklarowany zasięg wynosił 155 km według starszego cyklu NEDC. Przy zużyciu około 13 kWh/100 km i ładowaniu w nocnej strefie G12 przejechanie 100 km kosztowałoby około 7,80 zł. Realny zasięg tego auta to ok. 100 km. Teoretycznie to niewiele, ale wielu osobom to wystarczy przy codziennym ładowaniu.
Nissan Leaf drugiej generacji – 40 000 zł
W budżecie do 50 tys. zł mieści się również znacznie nowszy Leaf. Ten egzemplarz pochodzi z 2020 roku i reprezentuje drugą generację modelu. Co więcej, mamy do czynienia z wersją e+ wyposażoną w akumulator o pojemności 62 kWh oraz silnik o mocy 217 KM. Cena wynosi 40 tys. zł.

Według ogłoszenia samochód zużywa średnio 15 kWh/100 km, nocne ładowanie w taryfie G12 oznacza, że 100 km przejedziemy za ok. 9 zł. Oficjalny zasięg wersji e+ wynosi około 385 km WLTP, choć realnie będzie on zapewne niższy.
Volkswagen up! – 42 000 zł
Volkswagen up! e-up Max z 2020 roku kosztuje 42 000 zł i ma zaledwie 31 251 km przebiegu. To samochód po liftingu, który otrzymał przy okazji modernizacji znacznie większy akumulator niż wcześniejszy e-up!. Jego pojemność wzrosła do 32,3 kWh, dzięki czemu mały Volkswagen stał się znacznie bardziej uniwersalnym samochodem.

Silnik rozwija 83 KM, a według danych z ogłoszenia zużycie wynosi 14,4 kWh/100 km. Oznacza to, że przy nocnym ładowaniu w taryfie G12 sama energia na 100 km kosztowałaby około 8,60 zł. Oficjalny zasięg tego wariantu wynosi 258 km WLTP.
Fiat 500e – 49 000 zł
Fiat 500e to zdecydowanie jeden z najładniejszych samochodów w tym zestawieniu. Ten elektryczny maluch z 2022 roku kosztuje 49 000 zł i ma przebieg 46 528 km. Jego stylizacja sprawia, że może być szczególnie interesującą propozycją dla kobiet szukających niewielkiego, efektownego samochodu do miasta, choć trudno odmówić mu uroku niezależnie od płci kierowcy.

Samochód ma silnik o mocy 95 KM i akumulator o pojemności 23,8 kWh. Według danych podanych w ogłoszeniu zużycie wynosi 13 kWh/100 km. Przy ładowaniu w nocnej strefie G12 oznacza to około 7,80 zł za 100 km. Oficjalny zasięg wersji z akumulatorem 24 kWh wynosi około 190 km WLTP.
Renault Zoe – 46 900 zł
Renault Zoe to jedna z ciekawszych propozycji dla osób, które chcą niewielkiego elektryka, ale nie chcą ograniczać się wyłącznie do krótkich tras. Egzemplarz z 2018 roku kosztuje 46 900 zł i ma 53 tys. km przebiegu.

Zoe R110 Z.E.40 ma silnik o mocy 109 KM i akumulator o pojemności 41 kWh. Oficjalny zasięg tej wersji wynosi około 300 km WLTP. Jeśli przyjmiemy zużycie na poziomie około 17 kWh/100 km, nocne ładowanie w G12 kosztuje około 10,20 zł za 100 km.
Volkswagen e-Golf – 48 900 zł
Na granicy naszego budżetu znalazł się Volkswagen e-Golf z 2018 roku. Kosztuje 48 900 zł, a jego przebieg wynosi 116 488 km. To propozycja dla osób, które niekoniecznie chcą, aby ich samochód od razu wyglądał jak typowy elektryk. e-Golf zachowuje bowiem wygląd zwykłego Golfa, a różnice kryją się przede wszystkim pod karoserią.

Samochód ma silnik o mocy 136 KM i akumulator o pojemności 35,8 kWh. Oficjalny zasięg tej wersji wynosi około 230 km WLTP. Przy zużyciu 16,6 kWh/100 km nocne ładowanie w G12 oznaczałoby około 10 zł za 100 km samej energii. W komplecie znajduje się również oryginalna ładowarka do gniazdka domowego.
Elektryk może być naprawdę tani
Przedstawione przykłady pokazują, że koszt zakupu używanego samochodu elektrycznego nie musi być zaporowy. Za 35–50 tys. zł można znaleźć zarówno niewielkiego Smarta czy Fiata 500e, jak i większego Leafa, a nawet e-Golfa.
Jeszcze ciekawiej wygląda późniejsza eksploatacja, jeśli samochód możemy ładować w domu. Przy cenie 0,60 zł/kWh i zużyciu od około 13 do 17 kWh/100 km koszt samej energii wynosi mniej więcej 8–10 zł na każde 100 km. To wciąż tylko orientacyjna kalkulacja, ale nawet po uwzględnieniu pozostałych kosztów elektryk może okazać się zdecydowanie tańszy w codziennym użytkowaniu od samochodu spalinowego.
Oferty
Trzeba jednak pamiętać, że nie każdy używany elektryk będzie równie dobrym wyborem. Przy samochodach z drugiej ręki kluczowe znaczenie ma stan akumulatora, rzeczywisty zasięg oraz możliwość ładowania w domu. Sama niska cena zakupu nie wystarczy. Jeśli jednak znajdziemy zadbany egzemplarz i mamy dostęp do taniej energii, rachunek za każde 100 km może wyglądać naprawdę atrakcyjnie.

Motoryzacja jest w moim sercu, odkąd tylko pamiętam. Jako dziecko pochłaniałem ją w każdej ilości, niczym zepsuty silnik olej. W latach 90. oznaczało to spędzanie wielu godzin na czytaniu magazynów, katalogów i oglądaniu telewizji. Już wtedy marzyłem, żeby być jedną z osób, które je tworzą. Dziś zmieniły się środki, bowiem klasyczne media przekształciły się w szeroko pojmowany Internet, ale cel pozostał ten sam: być dziennikarzem motoryzacyjnym. I być w tym najlepszym.
Otomoto.pl News to najnowsze informacje i aktualności motoryzacyjne oraz baza wiedzy na temat modeli, marek i danych technicznych. Chcesz być na bieżąco? Obserwuj nas w Google News.
Obserwuj nas na Google NewsDodaj do źródeł GoogleCzytaj również

Znaki drogowe dodatkowe – rodzaje, symbole i znaczenie

Silnik BMW B48 – to nie można było tak od razu?

To nim wielu kierowców zaczyna przygodę z motoryzacją. Sprawdziłem, czy Suzuki Swift daje frajdę

Chiny pokonały Europę na jej własnym podwórku. Są najnowsze wyniki testów Euro NCAP

Zero promili i widmo utraty prawa jazdy. Kogo nie obejmuje okres próbny?

Trzęsienie ziemi w Grupie Volkswagen. Połowa modeli zniknie z oferty, nie obędzie się bez zwolnień
Ostatnie artykuły
- 100 km za 10 zł. Te używane elektryki to potrafią i kosztują już od 35 tys. zł
- Znaki drogowe dodatkowe – rodzaje, symbole i znaczenie
- Silnik BMW B48 – to nie można było tak od razu?
- To nim wielu kierowców zaczyna przygodę z motoryzacją. Sprawdziłem, czy Suzuki Swift daje frajdę
- Chiny pokonały Europę na jej własnym podwórku. Są najnowsze wyniki testów Euro NCAP
- Zero promili i widmo utraty prawa jazdy. Kogo nie obejmuje okres próbny?
- Trzęsienie ziemi w Grupie Volkswagen. Połowa modeli zniknie z oferty, nie obędzie się bez zwolnień
- Golf chce wrócić na tron. Pełna hybryda za 122 890 zł ma odbić klientów Corolli
- Opłata za wezwanie do zapłaty leasingu a odliczenie VAT
- DS łączy się z Citroenem? Ustaliliśmy, co tak naprawdę się zmienia