Suzuki Swift wielu młodym kierowcom z moich okolic służy dziś do nauki jazdy. Sprawdziłem wersję z manualną skrzynią, żeby przekonać się, czego tak naprawdę można się w niej nauczyć. Zauważyłem też, czym ten model się wyróżnia.

  • Swift ma 3,86 m długości i 81 KM z wolnossącego, benzynowego silnika 1.2
  • Nie imponuje osiągami ani wyciszeniem, ale jest lekki, zwrotny i daje sporo frajdy w mieście
  • Kosztuje od 82 100 zł, a w aktualnej promocji od 69 900 zł

Polska to nie Indie – i Suzuki jest u nas zaledwie rynkowym średniakiem. W ubiegłorocznym zestawieniu 30 najpopularniejszych marek nowych aut, japońska firma uplasowała się dokładnie w połowie, na 15. miejscu.

Swift jest – jak na tę markę – dość popularny, trudno go jednak nazwać bestsellerem. Mimo tego, codziennie widuję po kilkadziesiąt egzemplarzy najnowszej generacji tego modelu. Bywa, że stoję na skrzyżowaniu za sześcioma Swiftami ustawionymi jeden za drugim. Czasami, gdy przede mną jedzie jeden, trzy inne nadjeżdżają z przeciwka, a dwa kolejne usiłują zaparkować tuż obok.

Wcale nie cieszę się na ich widok

Choć Swift jest całkiem urodziwy, wcale nie budzi na mojej twarzy uśmiechu. Wszystko dlatego, że w moim rejonie Suzuki prowadzą kierowcy… bez prawa jazdy.

suzuki swift
Urodziwy samochód, ale jego widok wcale mnie nie cieszy. | Zdjęcie: Mikołaj Adamczuk

Mieszkam bardzo blisko jednego z warszawskich WORD-ów – a aktualne Suzuki Swift jest w stolicy oficjalnym samochodem egzaminacyjnym – i w związku z tym wykorzystują go właściwie wszystkie szkoły jazdy i uczą kursantów jeździć po trasach w okolicy mojego domu.

Widok Swiftów nikogo więc nie cieszy. Niektórzy zmieniają gwałtownie pasy, byle tylko nie jechać za „L-ką”. Inni trąbią, gdy adeptowi jazdy nie wychodzi odpowiednie operowanie sprzęgłem i samochód gaśnie. Oczywiście, to niczego nie przyspiesza, a jedynie stresuje i pogarsza sytuację – i każdy powinien pamiętać, że sam też kiedyś się uczył.

Swift jest więc pierwszym samochodem w życiu wielu młodych kierowców

Nie każdy uczył się jeździć wcześniej, z ojcem czy bratem na pustych placach i leśnych drogach – jest to zresztą nielegalne. Dla ogromnej części osób przychodzących na kurs, pierwszy kontakt z kierownicą ma miejsce w aucie szkoły jazdy – czyli w przypadku Warszawy, ze Swiftem. Co pomyślą o tym aucie i o motoryzacji w ogóle? Czy przypadkiem się nie zniechęcą? Czego Swift może ich nauczyć?

suzuki swift
Pierwszy samochód, jaki się prowadziło, długo się potem wspomina. | Zdjęcie: Mikołaj Adamczuk

Z takimi pytaniami odbierałem testowy egzemplarz. Specjalnie czekałem na niego dłużej, bo koniecznie chciałem, by miał manualną skrzynię biegów. Owszem, coraz więcej osób robi prawo jazdy tylko na automat: ale wciąż wersja z ręczną przekładnią wygrywa.

Swift jest klasycznym autem miejskim

Mierzy 386 cm, co jak na dzisiejsze czasy jest wynikiem skromnym. Ma to swoje zalety. Gdy inni producenci bez końca powiększają swoje auta miejskie i sprawiają, że przerastają już kompakty sprzed kilkunastu lat, Suzuki jako jedyne zdaje się dostrzegać, że miejsca parkingowe stają się coraz mniejsze. Po co komu auto miejskie, którym trudno się parkuje? Kursanci też by narzekali.

Oczywiście, jak zwykle w życiu, coś za coś. Trudno oczekiwać, że samochód o takich wymiarach będzie niezwykle przestronny w środku (chyba że mówimy o japońskim kei-carze, z maksymalnie wykorzystaną przestrzenią – ale one się w Europie jakoś nie przyjęły, chociaż Suzuki próbowało je tu sprzedawać). Z tyłu jest ciasnawo, a połączenie „wysoki kierowca i wysoki pasażer” uda się tylko na krótkim odcinku. 

Swift jest mały. I bardzo dobrze! | Zdjęcie: Mikołaj Adamczuk

Trudno mi sobie wyobrazić (również za sprawą 265-litrowego, czyli niezbyt wielkiego, kufra) sytuację, w której Swift pełni rolę jedynego samochodu dla całej rodziny. Ale może po prostu dzisiejsze czasy mnie rozpieściły? Dawniej jakoś dało się spakować do miejskiego samochodu…

Jak wygląda Swift? 

Suzuki od przeszło dwóch dekad trzyma się swojego pomysłu na stylistykę tego modelu – z dość charakterystycznymi kształtami i łatwą do rozpoznania linią. Widać, że to Swift: i dobrze. Aktualna odsłona wygląda… po japońsku, co należy uznać za zaletę. Jest w pewien sposób oszczędna w wyrazie i minimalistyczna, ale miła dla oka. Sytuację ożywia dwukolorowe nadwozie. Wymaga dopłaty, ale rozsądnej (3990 zł, podczas gdy „zwykły” lakier metalizowany to 2990 zł).

Dwukolorowe nadwozie dodaje uroku. | Zdjęcie: Mikołaj Adamczuk

Jak jeździ Swift?

Gdybym dopiero uczył się jeździć, na pewno doceniłbym łatwą do wyczucia pracę sprzęgła. Ręczna skrzynia biegów pracuje precyzyjnie – kursant, który miałby akurat porównanie, mógłby przytaknąć, że „po japońsku”. Drogi prowadzenia lewarka są krótkie, a przełożenia wchodzą z przyjemnym, lekkim kliknięciem

Szkoda tylko, że w testowym egzemplarzu wbicie dwójki przy nieco dynamiczniejszej jeździe (i absolutnie nie mam na myśli szaleństw) często wiązało się z głośnym zgrzytem. Wierzę, że to nie jest cecha wszystkich takich Swiftów, a problem tej sztuki – ale dość słabo świadczy to o przydatności Suzuki do pracy w ciężkich warunkach, na przykład w nauce jazdy.

Ten widok może stresować – za chwilę egzamin... | Zdjęcie: Mikołaj Adamczuk

Czy Suzuki może sprawić, że młody kierowca polubi motoryzację?

To nie jest szybki samochód. Moc 81 KM z pojemności 1.2 i trzech cylindrów, bez turbo, w dzisiejszych czasach plasuje Swifta raczej w kategorii „auta powolne”. „Setka” pojawia się na liczniku w 12,5 s od startu. Moment obrotowy wynosi 112 Nm, a prędkość maksymalna to 165 km/h. 

Większość nowych aut na drogach jest znacznie szybsza – ale zależy też, czy mówimy o warunkach miejskich (bo tam Swift do 50-60 km/h jest żwawy i zrywny), czy o trasie.

Proszę wskazać gdzie sprawdza się poziom płynu chłodniczego... | Zdjęcie: Mikołaj Adamczuk

Ale prędkość to nie wszystko

Uznajmy, że w przypadku młodego kierowcy zbyt duża moc mogłaby być niebezpieczna. 81 KM do jazdy miejskiej wystarczy. O wiele ważniejsze jest to, jak Swift się prowadzi, a to spodoba się każdemu. Prawo jazdy zdawałem już kilkanaście lat temu, jeździłem masą droższych, mocniejszych i bardziej sportowych samochodów, ale z małego Suzuki wysiadłem z szerokim uśmiechem.

Ten samochód przypomina, że nie trzeba 300 KM, by czerpać radość z prowadzenia. Ma doskonale zestrojone zawieszenie i bezpośredni układ kierowniczy, więc zakręty to jego żywioł. Nie trzeba jechać aż w góry, wystarczy wjechać nieco odważniej na miejski „ślimak”. Ponieważ mówimy o wozie z silnikiem 1.2, nie trzeba się obawiać o osiąganie zbyt wysokich prędkości i łamanie przepisów. Można nie żałować gazu, a i tak się nie przesadzi. Szkoda, że w gamie nie ma teraz wersji Sport. Dawne Swifty z takim przydomkiem były wyśmienite.

swift wnętrze
Wnętrze: z ekranem, ale jednak nieco w starym stylu. | Zdjęcie: Mikołaj Adamczuk

Swift ma naprawdę „oldschoolowy” charakter


Silnik lubi wysokie obroty i brzmi typowo po japońsku, gdy już się na nie wkręci. Lewarek – jak wspominałem – jest precyzyjny, a samochód uczy szanowania prędkości i pozwala na ćwiczenie nie tylko parkowania w liniach, ale i właściwego toru jazdy na zakrętach.

Zawieszenie pozwala na wiele, a przy tym jest wystarczająco komfortowe. Co najlepsze, nawet przy dynamicznej (jak na 83 KM…) jeździe, wynik spalania na komputerze pokładowym nadal ma szóstkę z przodu. Zero wyrzutów sumienia!

swift tył
Pod maską: prosty benzyniak bez turbo, ale z układem MHEV. | Zdjęcie: Mikołaj Adamczuk

Wnętrze też jest staroświeckie

Zegary mają wskazówki, jak za dawnych lat, a klimatyzację ustawia się osobnymi przełącznikami. Oczywiście, jest też ekran, nie brakuje nawet kamery cofania (również w egzemplarzach do nauki jazdy). Całość jest jednak na tyle analogowa, na ile może być w 2026 roku.

Środek Swifta jest miły dla oka także za sprawą kolorystyki. A że niektóre plastiki są twarde? Taka to klasa auta. Można to wybaczyć.

Klasyczne zegary to już rzadkość. | Zdjęcie: Mikołaj Adamczuk

„Tajne” menu

Swift, mimo analogowego charakteru nie jest jednak wolny od obowiązkowego w 2026 roku wyposażenia. Mowa o systemie ISA, który upomina głośnym pikaniem kierowcę, który przekracza prędkość (i nie zawsze działa zgodnie z prawdą i odpowiednio rozpoznaje ograniczenia). W wielu autach wyłączanie tego układu odbywa się jednym, może dwoma kliknięciami w ekran lub wciśnięciami specjalnego przycisku. Nie tutaj.

Deaktywacja ISY (dodajmy, że po kolejnym uruchomieniu silnika czynności trzeba powtarzać) jest tak ukryta, że musiałem znaleźć film na ten temat na YouTube. Autor pokazał tam, że najpierw trzeba trzymać mocno wciśnięte wystające przełączniki przy zegarach („patyki”, jak za dawnych lat) i to dwa naraz. W ten sposób dostajemy się do „tajnego menu”. Jeszcze tylko kilka kliknięć i przekręceń przełączników i gotowe. Uff! 

Tutaj się ISY nie wyłączy. | Zdjęcie: Mikołaj Adamczuk

Nigdy nie spotkałem auta, w którym byłoby to tak trudne. Czy to ukłon w stronę bezpieczeństwa? Z punktu widzenia młodych kierowców, może i lepiej, by samochód ostrzegał. Z drugiej strony, auta, w których system wyłącza się łatwo, trudno nazwać bardziej niebezpiecznymi…

Swift ma też inne wady

To wóz na miasto i w trasie ani nie zapewnia świetnych osiągów (wyprzedzanie ciężarówek? Lepiej naprawdę dobrze to zaplanować), ani nie jest cichy. Szczerze mówiąc, już powyżej 100 km/h robi się na tyle głośno w środku, że pierwszym odruchem kierowcy zapewne będzie sprawdzenie, czy aby na pewno wszystkie szyby są domknięte. Są – to po prostu skromne wyciszenie Swfita. Poza tym, fotele mają bardzo krótkie siedzisko. Wyżsi kierowcy mogą szybko zacząć narzekać.

To nie jest limuzyna. I nie o to w tym aucie chodzi. | Zdjęcie: Mikołaj Adamczuk

Swift może być idealnym autem na debiut w świecie motoryzacji

Ktoś, kto uczy się jeździć Swiftem, jest potem na dobrej drodze do tego, by polubić samochody. Suzuki daje sporo radości z prowadzenia, a przy tym jest w większości kwestii proste i logiczne w obsłudze (zapomnijmy na chwilę o systemie ISA i o „tajnym” menu…). Ma swoje wady, ale w większości wynikają z jego charakteru i wymiarów – które mają też zalety.

W dodatku – jak na dzisiejsze standardy – nie jest to samochód drogi. Kosztuje od 82 100 zł, ale w promocji można go mieć za 69 900 zł. Topowa wersja z CVT kosztuje 99 100 zł (93 900 zł w promocji). Za niemal sto tysięcy da się zapewne znaleźć „poważniejsze” auta (z doskonale wyciszonym, mocniejszym i oferowanym z fabrycznym LPG Renault Clio na czele), ale za okolice 70 tysięcy Swift jest dobrą ofertą.

265 litrów – lepiej wziąć to, co najpotrzebniejsze. | Zdjęcie: Mikołaj Adamczuk.

Poza tym – Swift ma niepowtarzalny, analogowy i mocno japoński klimat. Ktoś, kto stawia w nim pierwsze kroki za kółkiem, będzie potem równie dobrze czuł się w samochodzie nowym, jak i tym sprzed lat. To dziś rzadkie. 

DANE TECHNICZNESuzuki Swift 1.2 mild Hybrid 2WD 5MT
Rodzaj silnikabenzynowy, wolnossący + mild hybrid
Pojemność skokowa1197 cm³
Układ cylindrówR3
Moc maksymalna81 KM przy 5700 obr./min
Maksymalny moment obrotowy108,8 Nm przy 3000 obr./min
Skrzynia biegówmanualna, 5-biegowa
Napędna przednie koła
Długość/szerokość/wysokość (mm)3860 / 1735 / 1495
Rozstaw osi (mm)2450
Masa własna/ładowność919–949 / 416–446 kg
Pojemność bagażnika (min./maks.)265 / 980 l
Pojemność zbiornika paliwa37 l (Pb 95)
Rozmiar opon175/65 R15 lub 185/55 R16
Wynik testu Euro NCAP3 gwiazdki (2024)
OSIĄGI
Prędkość maksymalna165 km/h
Przyspieszenie 0–100 km/h12,5 s
Średnie zużycie benzyny (WLTP)4,4 l/100 km
Emisja CO₂ (WLTP)98–99 g/km
CENAod 82 100 zł / 69 900 zł w promocji
Naprawdę dobry początek przygody z autami. | Zdjęcie: Mikołaj Adamczuk
Mikołaj Adamczuk

Redaktor prowadzący OTOMOTO News. Wcześniej pracował jako zastępca redaktora naczelnego i wydawca w portalu Autoblog.pl, współpracował także z wieloma innymi mediami motoryzacyjnymi i nie tylko: zarówno internetowymi, jak i drukowanymi. Specjalizuje się w testach i premierach samochodów, ale nie stroni też od klasyków, historii i ciekawostek z najbardziej egzotycznych rynków. Prywatnie miłośnik aut z gwiazdą lub… wieloma gwiazdami na masce.

Otomoto.pl News to najnowsze informacje i aktualności motoryzacyjne oraz baza wiedzy na temat modeli, marek i danych technicznych. Chcesz być na bieżąco? Obserwuj nas w Google News.

Obserwuj nas na Google NewsDodaj do źródeł Google

Czytaj również