25 sierpnia 2025

Największy problem elektryków wkrótce zostanie rozwiązany?

za ciężkie elektryki

Samochody na prąd są zdecydowanie cięższe niż spalinowe. A to powoduje wiele problemów – zarówno ich kierowców, infrastruktury, jak i innych użytkowników dróg. Rozwiązanie tego problemu jest już jednak na horyzoncie.

  • Samochody elektryczne nie emitują spalin i przyczyniają się do redukcji hałasu w miastach.
  • Jednak wraz z rozwojem elektromobilności pojawia się nowy problem: wysoka masa własna aut na prąd.
  • Ma to swoje konsekwencje nie tylko dla kierowców, lecz także dla pieszych, rowerzystów i… dróg, po których się poruszają.

Silnik spalinowy i pełny bak paliwa to w większości samochodów masa rzędu 100-200 kg. Tymczasem akumulatory trakcyjne w autach elektrycznych ważą znacznie więcej. To nawet powyżej pół tony – informuje portal elektromobilni.pl.

Przykład mówi sam za siebie. Klasyczny Cadillac Escalade z silnikiem V8, postawiony na wadze, pokaże około 2,6-2,8 t. Wersja elektryczna tego auta, czyli IQ – więcej niż 9 000 funtów, czyli ponad 4 t.

W praktyce ten luksusowy SUV na prąd waży więc tyle, co ciężarowy pick-up, a czasem nawet więcej – wylicza serwis usatoday.com.

Za ciężkie elektryki: zagrożenie dla innych

Amerykański Instytut Ubezpieczeniowy ds. Bezpieczeństwa Drogowego (IIHS) ostrzega, że ta dodatkowa masa „elektryków” działa jak tarcza ochronna dla ich kierowcy i pasażerów. Tyle że w starciu z nimi lżejszy pojazd praktycznie nie ma szans.

Do tego dochodzą jeszcze piesi i rowerzyści. A kiedy mamy do czynienia z tak gigantyczną masą (3-4 t), połączoną z niebotycznym momentem obrotowym i błyskawicznym przyspieszeniem, oznacza to, że wypadki z udziałem ciężkich elektryków mogą być wyjątkowo groźne dla niechronionych uczestników ruchu.

Problemem jest też droga hamowania. Im cięższe auto, tym dłużej zatrzymuje się w nagłej sytuacji. O tym powinni pamiętać właśnie kierowcy elektryków – przestrzegają eksperci.

TUTAJ przeczytasz o zaskakującym wyniku testu akumulatora trakcyjnego Tesli Model 3.

Czy elektryki niszczą infrastrukturę?

Znaki ograniczające wjazd pojazdów o masie własnej powyżej 3 t do tej pory dotyczyły głównie ciężarówek. Ale wkrótce także niektóre samochody osobowe na prąd mogą zbliżać się do tego limitu, szczególnie amerykańskie.

Większy nacisk na asfalt oznacza szybsze niszczenie nawierzchni, przede wszystkim na drogach lokalnych. Eksperci uspokajają, że największym problemem wciąż są ciężarówki, i to te przeładowane. Trend coraz cięższych aut osobowych nie pozostaje jednak bez znaczenia – informuje amerykański dziennik.

O ile w USA temat ciężkich elektryków podnosi się głównie w kontekście bezpieczeństwa i stanu dróg, w Polsce pojawił się jeszcze jeden praktyczny problem – przepisy. Do niedawna posiadacze prawa jazdy kategorii B mogli prowadzić auta o maksymalnej dopuszczalnej masie całkowitej 3,5 tony.

Tymczasem niektóre modele, jak BMW i7 czy Tesla Model S z największym pakietem baterii, zaczęły się niebezpiecznie zbliżać do tego limitu.

TUTAJ poznasz wyniki wielkiego testu samochodów na prąd.

Za ciężkie elektryki: problem z dopuszczalną masą

W ubiegłym roku polskie media szeroko opisywały sprawę, alarmując, że właściciel luksusowego elektryka mógłby – paradoksalnie – otrzymać mandat za prowadzenie swojego auta. Kara wynosiłaby 1500 zł i wiązała się z zakazem prowadzenia pojazdu.

To właśnie dlatego ustawodawca zdecydował się zmienić przepisy. I dziś, kierowcy „elektryków” mogą legalnie prowadzić auta do 4,25 tony, co ma rozwiązać problem nadwagi baterii.

Przypomnijmy, pod koniec czerwca 2021 r. Polskie Stowarzyszenie Paliw Alternatywnych (aktualnie PSNM) wystosowało list otwarty. Apelowało w nim o rozszerzenie uprawnień posiadaczy prawa jazdy kategorii B o pojazdy elektryczne o dopuszczalnej masie całkowitej do 4,25 t.

Pod listem podpisały się również firmy wchodzące w skład Komitetu ds. Logistyki i Transportu oraz inni członkowie PSPA.

TUTAJ poznasz wyniki zimowego testu zasięgu autostradowego.

Rozwiązanie na horyzoncie

Tu dochodzimy do sedna sprawy, o którym pisał m.in. serwis scigacz.pl. Samochody elektryczne przekraczają dopuszczalną normę wagową zazwyczaj o kilkaset kilogramów. Problem ten szczególnie widoczny jest w miastach, gdzie przepisy ograniczają możliwość parkowania na chodnikach dla pojazdów cięższych niż 2,5 tony.

Jak poinformował Przemysław Piwecki, rzecznik Straży Miejskiej w Poznaniu, w ostatnich miesiącach wyraźnie wzrosła liczba mandatów wystawianych kierowcom elektryków. Od początku roku ukarano już 145 właścicieli, w 12 przypadkach skończyło się na pouczeniu, a dwie sprawy trafiły do sądu. Każdy mandat to koszt 100 zł oraz dodatkowy punkt karny.

Na horyzoncie widać już technologie, które mogą odchudzić elektryki. Największe nadzieje budzą baterie solid-state. Są one lżejsze, bardziej wydajne i umożliwiają szybsze ładowanie. Toyota, BMW czy Volkswagen prowadzą testy prototypów, jednak droga do masowej produkcji jest jeszcze długa i kosztowna.