Czarne chmury nad zachodnimi producentami. Większość z nich zostanie wyparta z Chin do 2030 roku

Krzysztof Kaźmierczak

Europejski przemysł motoryzacyjny jednocześnie mierzy się z wojną celną w USA oraz gwałtowną utratą pozycji na rynku chińskim. Zgodnie z najnowszymi doniesieniami do 2030 roku może nie przetrwać tam większość wytwórców ze Starego Kontynentu.
- Europejskie koncerny motoryzacyjne tracą pozycję na kluczowym rynku chińskim na rzecz lokalnych producentów.
- Rosnąca konkurencja, wojna cenowa i zmiana preferencji konsumentów zmuszają do zamykania fabryk oraz restrukturyzacji.
- W połączeniu z nową wojną celną z USA sytuacja europejskiego przemysłu staje się wyjątkowo trudna.
Nie jest tajemnicą, że siła europejskiego przemysłu motoryzacyjnego w znacznej mierze opiera się na działalności poza rodzimym kontynentem. Największymi rynkami są aktualnie Chiny oraz Stany Zjednoczone. Oba te kierunki ostatnio stają się problematyczne.
W temacie Stanów Zjednoczonych kłopoty pojawiły się wraz z rozpoczęciem drugiej kadencji prezydentury Donalda Trumpa. Mimo to ubiegły rok dla europejskich marek nadal był bardzo dobry, a w przypadku Porsche wręcz rekordowy.

Niestety rok 2026 zaczyna się od zaogniającej się wojny celnej wywołanej sytuacją związaną z Grenlandią. Jeżeli wizja ceł karnych dla największych krajów Europy stanie się faktem, to boleśnie odbije się to na eksporcie produktów motoryzacyjnych do USA.
Schyłek dominacji w Chinach
Jeszcze gorzej zapowiada się sytuacja w Chinach. Tamtejsze władze dekady temu zaprosiły zagraniczne koncerny na swój rynek. W ten sposób powstały spółki joint venture pomiędzy koncernami z Zachodu a partnerami chińskimi i szybko zdominowały sprzedaż.
Przykładowo Volkswagen był numerem jeden na chińskim rynku motoryzacyjnym od 1991 aż do 2022 roku, kiedy to został zdetronizowany przez BYD-a. Łącznie panował tam przez 31 lat, co pozwoliło mu m.in. na spokojne funkcjonowanie oraz rozwój w Europie

Xiao Feng, rozmówca Wall Street Journal, przyznaje, że zagraniczni producenci samochodów zostaną w większości wyparci z chińskiego rynku motoryzacyjnego do 2030 roku. Poza kilkoma dużymi graczami, takimi jak Tesla, Toyota i Volkswagen, importerom trudno będzie konkurować z lokalnymi markami.
Nowa rzeczywistość
Proces ten ma już miejsce w praktyce. W 2025 roku Mitsubishi zniknęło z chińskiego rynku, decydując się na całkowite zaprzestanie produkcji i sprzedaży. Również JLR znacząco ograniczył swoją ofertę produktową, co ma związek z globalną strategią dla marki Jaguar.
Z kolei Grupa Volkswagen podjęła decyzję o zaprzestaniu produkcji w swojej fabryce w Nankinie. Spółka joint-venture SAIC-VW zdecydowała się ją zamknąć w 2025 roku z powodu trudnej sytuacji rynkowej i rosnącej presji konkurencji.

Poważnego ciosu nie uniknęła nawet Tesla, której Chiny pozwoliły na samodzielny rozwój. Mimo to marka odnotowała 5-procentowy spadek zainteresowania, tracąc jednocześnie tytuł najlepiej sprzedającego się pojazdu elektrycznego na świecie na rzecz BYD-a.
Jednak nie wszyscy mają zamiar się poddać. Chiny są największym rynkiem zbytu i wiele firm decyduje się na głęboką restrukturyzację. Taką strategię ma na przykład Toyota, która buduje nową fabrykę Lexusa w Szanghaju. Z kolei Volkswagen pracuje nad wprowadzeniem całej gamy modeli zaprojektowanych specjalnie na rynek chiński.
Dlaczego Chińczycy wolą swoje samochody?
Mając kontakt z tamtejszą motoryzacją na co dzień, wypada odpowiedzieć pytaniem: a dlaczego nie? Przyczyn, dla których importowane auta tracą na popularności, jest wiele. To przede wszystkim rosnąca przewaga technologiczna nad resztą świata, czy też zdolność do adaptacji, modernizacji i skalowania produkcji.

Chłonność rynku chińskiego jest ogromna, ale od jakiegoś czasu wykazuje on wyraźne oznaki nasycenia. Poza tym lokalni producenci wyniszczają się nawzajem w trwającej od 2023 roku wojnie cenowej.
Tyle że Pekin już zapowiedział chęć jej ukrócenia, co ma przywrócić producentów z Państwa Środka na ścieżkę rentowności i pozwolić na inwestowanie w nowe technologie.

Motoryzacja jest w moim sercu, odkąd tylko pamiętam. Jako dziecko pochłaniałem ją w każdej ilości, niczym zepsuty silnik olej. W latach 90. oznaczało to spędzanie wielu godzin na czytaniu magazynów, katalogów i oglądaniu telewizji. Już wtedy marzyłem, żeby być jedną z osób, które je tworzą. Dziś zmieniły się środki, bowiem klasyczne media przekształciły się w szeroko pojmowany Internet, ale cel pozostał ten sam: być dziennikarzem motoryzacyjnym. I być w tym najlepszym.
Otomoto.pl News to najnowsze informacje i aktualności motoryzacyjne oraz baza wiedzy na temat modeli, marek i danych technicznych. Chcesz być na bieżąco? Obserwuj nas w Google News.
Obserwuj nas na Google NewsDodaj do źródeł GoogleCzytaj również

Elektryczne hulajnogi pod lupą: liczby szokują. Rewolucja w przepisach już wiosną?

Chcesz lepiej widzieć w nocy? Zapomnij o nielegalnych LED-ach – oto co naprawdę działa

Znaki poziome z opisem – rodzaje, znaczenie i zasady na drodze

„Elektryki” na czarnej liście. Wielka sieć sklepów zamyka dla nich parkingi

Bunt samorządów przeciw piratom drogowym. Warszawa rusza z ofensywą fotoradarową

BMW wyszło z Rosji. Teraz dostało pozew na ponad miliard złotych
Ostatnie artykuły
- Elektryczne hulajnogi pod lupą: liczby szokują. Rewolucja w przepisach już wiosną?
- Chcesz lepiej widzieć w nocy? Zapomnij o nielegalnych LED-ach – oto co naprawdę działa
- Znaki poziome z opisem – rodzaje, znaczenie i zasady na drodze
- „Elektryki” na czarnej liście. Wielka sieć sklepów zamyka dla nich parkingi
- Bunt samorządów przeciw piratom drogowym. Warszawa rusza z ofensywą fotoradarową
- BMW wyszło z Rosji. Teraz dostało pozew na ponad miliard złotych
- Widziałem Dacię Striker na żywo. To nowy pomysł na samochód
- Depozyt gwarancyjny w leasingu – czym jest i czy się go zwraca?
- Stawką jest życie, a potem cały majątek. OC może nie wystarczyć po zderzeniu z pociągiem
- Nowy Mercedes-AMG CLE przyspieszy do 100 km/h zanim wymówisz jego nazwę