BMW na słowackich tablicach skrywa wielką tajemnicę Volkswagena. Możesz je kupić
Mikołaj Adamczuk

Z zewnątrz wygląda jak „zwykłe” BMW M5 E39. Pod maską nie ma jednak fabrycznego V8, a eksperymentalny, wolnossący silnik Volkswagena W10 o mocy 480 KM. Jedyny taki egzemplarz trafi na aukcję.
- Pod maską pracuje 5-litrowe W10 Volkswagena rozwijające 480 KM i 592 Nm
- Według szefowej projektu powstały tylko trzy takie silniki, a tylko jeden trafił do samochodu
- BMW zostanie wystawione 9 października z wyceną 250–350 tys. euro, czyli około 1,1–1,5 mln zł
BMW M5 E39 na przełomie wieków było naprawdę niezwykłym samochodem (i jest nim zresztą do dziś). Doskonale pasowało do niego określenie „wilk w owczej skórze”. To jeszcze nie były czasy sportowych wersji z nadmuchanymi błotnikami, poszerzeniami i rozbudowanymi, agresywnymi zderzakami i wlotami powietrza. E39 M5 było naprawdę dyskretne i wielu mogło nie odróżnić tej wersji od zwykłego diesla. pod maską miała jednak wolnossące V8 4.9 o mocy 400 KM i 500 Nm. Do tego sześciobiegowa ręczna skrzynia, napęd na tył – i osiągi, które pozwalały zawstydzać samochody sportowe.

Ale to były też złote czasy Volkswagena
Volkswagen miał wówczas Ferdinanda Piëcha za sterami – czyli człowieka, któremu nie brakowało fantazji. Samochód zdolny do pokonania bariery 400 km/h, wóz zużywający litr paliwa na sto kilometrów, dwunastocylindrowy VW, dziesięciocylindrowy diesel, a może Passat z ośmioma cylindrami? To tylko niektóre z „szalonych” projektów koncernu z tamtych lat.
Volkswagen zbudował wtedy także… BMW M5. Nie miał wówczas w ofercie niczego, co mogłoby bezpośrednio odpowiedzieć na bawarskiego sedana. Ferdinand Piëch uznał więc, że zamiast budować od podstaw samochód testowy, lepiej wykorzystać sportową limuzynę konkurencji i umieścić w niej własny eksperymentalny silnik.

Bazą zostało BMW M5 E39 wyprodukowane w 1999 roku. Fabryczne S62 V8 wyjęto, a jego miejsce zajął opracowywany przez Volkswagena pięciolitrowy silnik W10. Projekt miał być realizowany poza oficjalnymi strukturami działu badawczo-rozwojowego VW, bez większego rozgłosu i bez planów wprowadzenia auta do produkcji.
Volkswagen W10. Pięć litrów, 480 KM i tylko trzy egzemplarze
W10 było rozwinięciem pomysłu na zwarte silniki w układzie VR, które w latach 90. stały się jedną ze specjalności Volkswagena. Jednostkę wykonano z aluminium, pozostawiono wolnossącą i uzyskano z niej 480 KM oraz 592 Nm. To oznaczało około 80 KM i ponad 90 Nm więcej niż oferowało seryjne M5 E39.

W10 nigdy nie weszło do seryjnej produkcji. Sabine Willeke, która kierowała zespołem odpowiedzialnym za projekt, przekazała domowi aukcyjnemu Broad Arrow, że powstały zaledwie trzy takie silniki. Jeden znajduje się dziś w Niemczech, drugi zachowano jako jednostkę pokazową, a trzeci nadal pracuje pod maską widocznego na zdjęciach BMW.
Serce Volkswagena, reszta z BMW
Silnik Volkswagena połączono z oryginalną, sześciobiegową ręczną skrzynią BMW M5. Reszta elementów jest jednak daleka od seryjnej. W samochodzie wyłączono kontrolę trakcji, układ stabilizacji toru jazdy oraz ABS. W10 pracuje pod kontrolą niezależnego sterownika, a fabryczny zestaw zegarów BMW zastąpiono wyścigowym wyświetlaczem Stack.
Nie ma w nim nawet klasycznego licznika przebiegu, dlatego dziś nie da się wiarygodnie ustalić, ile kilometrów samochód faktycznie przejechał.

Z zewnątrz trudno natomiast podejrzewać, z czym mamy do czynienia. Nadwozie pomalowano w Carbon Black Metallic, wnętrze wykończono czarną skórą, a samochód zachował wygląd seryjnego M5.
Piëch sam miał nim jeździć
Według Broad Arrow Ferdinand Piëch korzystał z M5 podczas rozwoju W10 i jeździł nim po drogach na tymczasowych tablicach rejestracyjnych. Katalog aukcyjny mówi o osobistym użytkowaniu samochodu podczas testów.
Sam projekt również nie należał do tanich. Według obecnego właściciela prace miały pochłonąć niemal 2 mln euro.

To dobrze pasuje do sposobu działania Piëcha, który słynął z projektów uzasadnianych bardziej ambicją techniczną niż prostą kalkulacją ekonomiczną. A jednak to dziś koncern zmaga się z problemami…
Prototyp nadal jeździ po drogach
Po zakończeniu projektu BMW nie trafiło do muzeum Volkswagena. Obecny właściciel miał kupić je około dekady temu dzięki kontaktom w środowisku inżynierskim. M5 zostało zarejestrowane na Słowacji i nadal jest używane.

Nie jest to jednak samochód, który nowy właściciel bez problemu zarejestruje w każdym kraju. Daleko idące modyfikacje oznaczają, że auto nie ma standardowego europejskiego świadectwa zgodności.
Cena jak za osiem sztuk M5 E39
BMW M5 Volkswagen W10 Prototype zostanie wystawione 9 października podczas aukcji Broad Arrow przy Zoute Concours w Knokke-Heist w Belgii. Dom aukcyjny szacuje jego wartość na 250–350 tys. euro, czyli około 1,1–1,5 mln zł. To mniej więcej tyle, za ile dałoby się kupić osiem zadbanych, zwykłych M5.
Dużo jak na M5 E39… ale tutaj nie chodzi o zwykłe BMW. To działający prototyp z eksperymentalnym W10, zbudowany w epoce, gdy Ferdinand Piëch pozwalał inżynierom Volkswagena realizować projekty, które dziś trudno byłoby sobie wyobrazić. Z drugiej strony, fani BMW zapewne mogą narzekać: w końcu bawarskie V8 też jest świetne, więc po co je wymieniać? A dziesięć cylindrów w M5 i tak się pojawiło: tyle że w następnej generacji.
Redaktor prowadzący OTOMOTO News. Wcześniej pracował jako zastępca redaktora naczelnego i wydawca w portalu Autoblog.pl, współpracował także z wieloma innymi mediami motoryzacyjnymi i nie tylko: zarówno internetowymi, jak i drukowanymi. Specjalizuje się w testach i premierach samochodów, ale nie stroni też od klasyków, historii i ciekawostek z najbardziej egzotycznych rynków. Prywatnie miłośnik aut z gwiazdą lub… wieloma gwiazdami na masce.
Otomoto.pl News to najnowsze informacje i aktualności motoryzacyjne oraz baza wiedzy na temat modeli, marek i danych technicznych. Chcesz być na bieżąco? Dodaj Otomoto.pl News do źródeł Google.
Dodaj do źródeł GoogleCzytaj również

Nadjeżdża nowy Volkswagen Tiguan. Będzie miał inną nazwę

Płaca minimalna rośnie. Kierowcy muszą głębiej sięgnąć do kieszeni

Najlepsze motocykle 2026 – ranking

150 tys. km i więcej? Elektryki lepsze od benzynowych na przeglądach

Silniki benzynowe do LPG – te jednostki dobrze znoszą gaz. Oto nasz TOP 5

Nowe kolumny na sygnale na polskich drogach. Kierowcy będą musieli ustąpić
Ostatnie artykuły
- Nadjeżdża nowy Volkswagen Tiguan. Będzie miał inną nazwę
- BMW na słowackich tablicach skrywa wielką tajemnicę Volkswagena. Możesz je kupić
- Płaca minimalna rośnie. Kierowcy muszą głębiej sięgnąć do kieszeni
- Najlepsze motocykle 2026 – ranking
- 150 tys. km i więcej? Elektryki lepsze od benzynowych na przeglądach
- Silniki benzynowe do LPG – te jednostki dobrze znoszą gaz. Oto nasz TOP 5
- Nowe kolumny na sygnale na polskich drogach. Kierowcy będą musieli ustąpić
- Najtańsze samochody dostawcze 2026. Ile kosztują auta użytkowe w Polsce?
- Zbyt ciężka i bez ogranicznika. Dlaczego policja nie może ukarać za nielegalną e-hulajnogę?
- Nowe BMW może być piękne. Wszystko dzięki Włochom