Rozmawialiśmy z prezesem Seata i Cupry. Padły bardzo ważne deklaracje
Mikołaj Adamczuk

Cupra rośnie, a Seat stoi przed jedną z najważniejszych decyzji w swojej historii. Podczas Paris Motor Show rozmawialiśmy z Markusem Hauptem, prezesem obu marek, o przyszłych modelach, elektryfikacji i tym, co może wydarzyć się po 2030 roku.
- Seat może zostać stopniowo wygaszony po 2030 roku, jeśli dalsze inwestowanie w osobną gamę przestanie mieć ekonomiczny sens.
- Polska znalazła się wśród krajów, które zdaniem prezesa Seata i Cupry nadal pozostają w tyle pod względem elektryfikacji.
- Markus Haupt potwierdził nam, że Cupra Tindaya ma w przyszłości trafić do seryjnej gamy marki.
Markus Haupt kieruje Seatem i Cuprą od października 2025 roku. To ważny moment dla obu marek, bo choć formalnie nadal funkcjonują pod jednym dachem, ich sytuacja zaczyna wyglądać zupełnie inaczej. Cupra rośnie, coraz mocniej opiera ofertę na samochodach elektrycznych i przygotowuje następne modele. W przypadku Seata coraz częściej pytanie brzmi nie „co będzie następne?”, ale „czy następne modele w ogóle powstaną?”.
Podczas Paris Motor Show mieliśmy okazję uczestniczyć w zamkniętym spotkaniu z Hauptem. Prezes odpowiadał bez prezentacji i przygotowanych wcześniej komunikatów, dlatego rozmowa szybko zeszła z bieżących premier na to, co dla obu marek wydarzy się za kilka lat.
Haupt powiedział nam wprost: chcemy zobaczyć Tindayę na ulicach

Zapytaliśmy prezesa o pojawiające się informacje, według których Cupra mogłaby wejść wyżej w gamie z dużym SUV-em opartym na koncepcie Tindaya. Haupt szybko sprostował, że trudno już mówić o samej plotce.
– Powiedziałbym, że to nawet nie jest plotka. Kiedy pokazaliśmy Tindayę podczas IAA w 2025 roku, samochód miał dwa główne zadania. Pierwszym było pokazanie klientom i wam, mediom, jak może wyglądać przyszły język stylistyczny Cupry. Drugim było to, że chcemy zobaczyć Tindayę na ulicach – powiedział nam Markus Haupt.
Najważniejsze padło chwilę później.
– Nie mogę podać daty, ale jest to samochód, który planujemy mieć w przyszłości w naszym portfolio – dodał.
To już znacznie więcej niż standardowa deklaracja, że koncept „pokazuje kierunek”. Tindaya ma mieć kontynuację w postaci modelu seryjnego, choć na razie Haupt nie chciał zdradzić ani terminu premiery, ani technologii, na której powstanie samochód.

Sam koncept jest dużym autem – mierzy około 4,7 m długości – i sugeruje model stojący powyżej obecnych Formentora, Terramara i Tavascana. Jeśli zachowa podobne pozycjonowanie, byłaby to największa Cupra w historii marki i jednocześnie kolejny krok w kierunku droższych segmentów.
Z Cuprą plan jest dość jasny. Z Seatem – nie
Rozmowa zrobiła się jeszcze ciekawsza, gdy zeszła na drugą markę należącą do tej samej firmy. Haupt nie próbował udawać, że przyszłość Seata została już rozpisana na kolejną dekadę.
– Najważniejsze jest to, że nie podjęliśmy jeszcze decyzji dotyczącej przyszłego planu Seata. Pracujemy nad różnymi scenariuszami i istnieje wiele czynników, które ostatecznie zdecydują o przyszłości marki – powiedział.

Jednym z nich są unijne regulacje dotyczące CO2. Drugim – zachowanie klientów. Haupt otwarcie zastanawiał się, czy w 2031 roku nadal będzie wystarczająco wielu kupujących chcących samochodów spalinowych.
To właśnie tutaj pojawia się problem Seata. Marka działa w niższym segmencie cenowym niż Cupra, a stworzenie osobnej gamy elektrycznej wymagałoby dużych inwestycji. Według Haupta przy obecnej różnicy kosztów między samochodem spalinowym i elektrycznym taki projekt nie miałby wystarczającego uzasadnienia biznesowego.
– Z dzisiejszej perspektywy elektryczny Seat nie miałby sensu biznesowego. Ale są to rzeczy, które w przyszłości mogą się bardzo mocno zmienić. Dlatego pozostawiamy wszystkie możliwości otwarte – tłumaczył.
Wygaszenie Seata naprawdę jest jednym ze scenariuszy
Haupt poszedł jeszcze dalej. Zapytany o wpływ przyszłości marki na pracowników firmy, sam użył scenariusza jej potencjalnego wygaszenia.
– Ludzie czasami mieszają markę Seat z koncernem SEAT. SEAT jest przedsiębiorstwem, które ma dwie marki komercyjne, a jedną z nich jest Seat. Nawet jeżeli w przyszłości doszłoby do możliwego wygaszenia marki – a jest to jeden ze scenariuszy leżących na stole – nie oznacza to zagrożenia dla naszej działalności przemysłowej w Martorell – mówił Haupt.

To ważne rozróżnienie. Zniknięcie znaczka Seat z nowych samochodów nie oznaczałoby likwidacji firmy, która produkuje również Cupry, odpowiada za część projektów Grupy Volkswagen i prowadzi ogromny zakład w Martorell.
Haupt zapewniał, że przy obecnych planach produkcyjnych przyszłość fabryki i zatrudnienia jest zabezpieczona. Jednocześnie przyznał, że Seat i Cupra zabiegają o przydzielenie Martorell kolejnej architektury samochodów Grupy Volkswagen.
Martorell z kolejną platformą Volkswagena?
Hiszpański zakład ma już ważną rolę w elektrycznej strategii koncernu. Powstają tam Cupra Raval i Volkswagen ID. Polo, a Seat i Cupra odpowiadają również za produkcję rodziny małych elektryków Grupy Volkswagen.
Kolejnym krokiem mogłaby być produkcja samochodów na przyszłej architekturze SSP. Haupt przyznał, że z punktu widzenia Grupy byłoby to logiczne.

– Martorell jest bardzo atrakcyjnym miejscem do produkcji samochodów w Europie i ma dobrą strukturę kosztową. W interesie Grupy jest więc sprowadzenie tam kolejnej platformy. Oczywiście jest to również w naszym interesie – mówił.
Nic nie jest jednak zagwarantowane. Zakłady Volkswagena konkurują między sobą o kolejne projekty, a decyzja dotycząca Martorell może zapaść w ciągu najbliższych dwóch lat.
Polska według Haupta nadal ma problem z elektryfikacją
W rozmowie pojawił się też wątek szczególnie interesujący z polskiego punktu widzenia. Haupt mówił o dużych różnicach w tempie przechodzenia na samochody elektryczne między poszczególnymi państwami Europy.
W Holandii czy krajach nordyckich udział elektryków jest już bardzo wysoki, a kolejne duże rynki szybko nadrabiają dystans. Prezes Seata i Cupry wymienił jednak Polskę jako jeden z krajów, które nadal pozostają w tyle.
– Największym wyzwaniem są państwa, które wciąż nie znajdują się na tym samym poziomie elektryfikacji co pozostałe. Polska jest jednym z krajów, w których nadal nie zaszliśmy pod tym względem wystarczająco daleko. Podobnie jest z Hiszpanią, naszym rodzimym rynkiem – powiedział Haupt.

Jego zdaniem nie da się tego sprowadzić wyłącznie do cen samych samochodów. Wymienił trzy główne bariery: infrastrukturę ładowania, cenę energii oraz sposób komunikowania klientom korzyści wynikających z jazdy elektrykiem.
Zwrócił też uwagę na całkowity koszt użytkowania. Tam, gdzie użytkowanie elektryka staje się wyraźnie tańsze od samochodu spalinowego, klienci przechodzą na BEV znacznie szybciej.
Kto raz kupił elektryka, rzadko wraca do spalinowego
Cupra ma już przy tym własne dane dotyczące klientów, którzy kupili jeden samochód elektryczny, a później wracają po następny. Według Haupta ponad 90% takich osób ponownie wybiera samochód elektryczny.
– Kiedy już przechodzisz na elektryka, prawdopodobieństwo powrotu do auta spalinowego jest niewielkie. Widzimy tę tendencję na wielu rynkach – powiedział.
Dla Cupry to ważna informacja, bo udział BEV w zamówieniach szybko rośnie. Marka nie zamierza jednak wyznaczać konkretnej daty, po której całkowicie porzuci silniki spalinowe.
Spalinowe Cupry nie znikną
Haupt został zapytany również o to, czy istnieje już moment, w którym Cupra definitywnie zakończy sprzedaż samochodów z silnikami spalinowymi. Odpowiedź była jednoznaczna: nie.
– Nie ma konkretnego punktu w czasie, w którym zakończymy sprzedaż samochodów spalinowych. Ostatecznie zdecydują o tym regulacje – mówił.

Prezes odniósł się przy tym do unijnej polityki po 2035 roku i pozostawienia pewnej przestrzeni dla innych napędów. Jego zdaniem właśnie samochody o wysokich osiągach są jednym z najbardziej logicznych miejsc, w których silniki spalinowe mogą przetrwać najdłużej.
Czyli: elektryfikacja Cupry nie musi przebiegać według schematu „od konkretnego dnia tylko napędy na prąd”. Marka chce zachować elastyczność tak długo, jak pozwolą na to regulacje i popyt klientów.
Haupt do chińskich marek: produkujcie w Europie
Duża część rozmowy dotyczyła również chińskiej konkurencji. Haupt nie ukrywał, że same cła czy systemy limitów nie są jego zdaniem docelowym rozwiązaniem problemu nierównych warunków konkurencji.
– Ostatecznie jedynym właściwym rozwiązaniem jest przyciągnięcie chińskich producentów do produkcji w Europie. Kiedy to osiągniemy, będziemy konkurować na bardziej równych zasadach – powiedział.
Według niego samochody sprowadzane bezpośrednio z Chin korzystają z niższych kosztów produkcji i wsparcia tamtejszego przemysłu, którego europejscy producenci nie mają w takim samym zakresie.
Dlatego Seat i Cupra popierają rozwiązania promujące lokalną produkcję i podejście „made in Europe”, zamiast długotrwałego opierania rynku wyłącznie na barierach importowych.

To ciekawa deklaracja również w kontekście coraz większej liczby chińskich inwestycji w Europie. BYD buduje zakład na Węgrzech, Chery rozwija produkcję w Hiszpanii, a kolejne firmy szukają sposobu na przeniesienie przynajmniej części montażu na teren Unii.
O baterie firma na razie się nie martwi
Haupt został też zapytany, czy szybki wzrost sprzedaży elektryków powoduje już problemy z dostępnością akumulatorów. Na razie odpowiedź brzmi: nie.
Seat i Cupra otrzymują ogniwa i kompletne rozwiązania bateryjne poprzez PowerCo, należące do Grupy Volkswagen. Haupt podkreślił, że obecnie dostawy są zabezpieczone, choć przy planowanym zwiększaniu produkcji BEV zapewnienie odpowiedniej liczby baterii będzie miało coraz większe znaczenie.
Wskazał również na potrzebę rozwijania produkcji akumulatorów w Europie. Dla Grupy Volkswagen jest to jeden z elementów ograniczania zależności od azjatyckich dostawców, szczególnie przy coraz większej liczbie modeli elektrycznych.
Podsumowanie
Koncern ma już konkretny plan na kolejne lata – z nowymi modelami, rosnącym udziałem elektryków i Tindayą, która ma trafić do seryjnej gamy. Znacznie więcej znaków zapytania dotyczy Seata, którego dalsza przyszłość po 2030 roku nadal zależy od regulacji, kosztów elektryfikacji i zachowania klientów.
Redaktor prowadzący OTOMOTO News. Wcześniej pracował jako zastępca redaktora naczelnego i wydawca w portalu Autoblog.pl, współpracował także z wieloma innymi mediami motoryzacyjnymi i nie tylko: zarówno internetowymi, jak i drukowanymi. Specjalizuje się w testach i premierach samochodów, ale nie stroni też od klasyków, historii i ciekawostek z najbardziej egzotycznych rynków. Prywatnie miłośnik aut z gwiazdą lub… wieloma gwiazdami na masce.
Otomoto.pl News to najnowsze informacje i aktualności motoryzacyjne oraz baza wiedzy na temat modeli, marek i danych technicznych. Chcesz być na bieżąco? Dodaj Otomoto.pl News do źródeł Google.
Dodaj do źródeł GoogleCzytaj również

Tak jeździ nowy, chiński SUV za 76 900 zł. Dacia może się bać

Miał być hitem, ale to go pogrążyło. Volkswagen wyciąga wnioski

Popularny Jeep doczeka się następcy. Marka wraca do korzeni

Inspektorzy UOKiK ruszą na zakupy pod przykrywką. Prześwietlą sprzedawców aut i części

Kia ma nową wersję. Rzuca wyzwanie Toyocie Corolli

Nowa chińska marka już w Europie. Celuje w Maybacha i Rolls-Royce’a
Ostatnie artykuły
- Tak jeździ nowy, chiński SUV za 76 900 zł. Dacia może się bać
- Miał być hitem, ale to go pogrążyło. Volkswagen wyciąga wnioski
- Rozmawialiśmy z prezesem Seata i Cupry. Padły bardzo ważne deklaracje
- Popularny Jeep doczeka się następcy. Marka wraca do korzeni
- Inspektorzy UOKiK ruszą na zakupy pod przykrywką. Prześwietlą sprzedawców aut i części
- Kia ma nową wersję. Rzuca wyzwanie Toyocie Corolli
- Nowa chińska marka już w Europie. Celuje w Maybacha i Rolls-Royce’a
- Formuła 1 wraca do tego rejonu świata. Tor powstanie od zera
- Nowe zasady złomowania aut miały ułatwić życie. Zamiast tego sypią się wezwania z UFG
- Byłem na salonie w Paryżu. Europa się broni i wyciąga asy z rękawa