Jaguar poszedł za daleko? 50 tys. osób chce zobaczyć, co z tego wyjdzie
Mikołaj Adamczuk

Jaguar skasował dotychczasową gamę, zerwał z dawnym wizerunkiem i postawił wyłącznie na drogie samochody elektryczne. Ryzyko jest ogromne, ale pierwsze liczby pokazują coś ciekawego: nowy Jaguar przyciąga przede wszystkim ludzi, którzy wcześniej w ogóle nie interesowali się tą marką.
- Ponad 50 tys. osób na świecie zapisało się do programu informacyjnego dotyczącego nowej generacji Jaguarów.
- Około 80% zainteresowanych nigdy wcześniej nie miało samochodu tej marki.
- Jaguar nie zamierza wracać do silników spalinowych ani hybryd plug-in i chce rywalizować raczej z Bentleyem niż BMW, Audi czy Mercedesem.
Jeszcze niedawno Jaguar sprzedawał sedany XE i XF, dużego XJ, SUV-y oraz elektrycznego I-Pace'a. Dziś po tej gamie nie ma śladu. Brytyjska marka zdecydowała się na jeden z najbardziej radykalnych restartów we współczesnej motoryzacji: zakończyła produkcję dotychczasowych modeli, zmieniła identyfikację wizualną i zapowiedziała powrót jako producent znacznie droższych samochodów elektrycznych.
Strategia od początku budziła ogromne emocje, a pokazanie pierwszych wizualizacji nowych aut tylko je podgrzała. Po prezentacji nowego Type 01 sięgnęły zenitu. Tymczasem Jaguar podał pierwszą liczbę, która może sugerować, że całe zamieszanie rzeczywiście przyciągnęło nową grupę klientów. Ponad 50 tys. osób na świecie zgłosiło zainteresowanie nową generacją samochodów marki.

80% zainteresowanych nigdy wcześniej nie miało Jaguara
Rawdon Glover, dyrektor zarządzający Jaguara, powiedział australijskiemu magazynowi „Drive”, że ponad 50 tys. osób zapisało się do programu określanego przez firmę jako KMI, czyli „keep me informed”. Są to potencjalni klienci, którzy chcą regularnie otrzymywać informacje o nowych modelach.
Sama liczba nie oznacza oczywiście 50 tys. zamówień. Nie trzeba wpłacać zaliczki ani podpisywać umowy, a od kliknięcia „chcę wiedzieć więcej” do zakupu bardzo drogiego samochodu jest jeszcze daleka droga. Znacznie ciekawsza jest jednak struktura tej grupy.
– Mamy ponad 50 tys. osób, które powiedziały nam: „jestem naprawdę zainteresowany tym, co robicie”. Co interesujące, około 80% z nich to osoby nowe dla marki – powiedział Glover.
To mniej więcej 40 tys. potencjalnych klientów, którzy wcześniej Jaguara nie posiadali. I właśnie o to chodziło w całej transformacji.

Jaguar wiedział, że straci większość dotychczasowych klientów
Marka nie próbuje bowiem przekonać właścicieli dotychczasowych XF-ów czy F-Pace'ów, żeby następnym razem kupili elektryczny odpowiednik swojego samochodu.
Już wcześniej Glover przyznawał, że nawet 85% dotychczasowych klientów może nie wrócić po nowego Jaguara. Z punktu widzenia tradycyjnej marki samochodowej brzmi to jak katastrofa, ale Brytyjczycy wkalkulowali taką sytuację w swój plan.
Nowy Jaguar ma być droższy, produkowany w mniejszej liczbie egzemplarzy i adresowany do znacznie zamożniejszego klienta. Marka chce przestać bezpośrednio konkurować z BMW, Mercedesem czy Audi i przesunąć się bliżej segmentu zajmowanego przez Bentleya.
Dlatego utrzymanie dawnej grupy klientów nie jest głównym celem. Jaguar szuka ludzi młodszych, zamożniejszych i bardziej zainteresowanych wzornictwem, technologią oraz możliwością wyróżnienia się niż tradycyjnym rozumieniem brytyjskiego luksusu.

Type 01 ma udowodnić, czy cały plan ma sens
Pierwszym sprawdzianem nowej strategii będzie właśnie Jaguar Type 01. To duży, czterodrzwiowy elektryczny GT, którego wersję produkcyjną marka pokazała na początku października.
Samochód bardzo mocno odcina się od wszystkiego, co Jaguar sprzedawał w ostatnich latach. Dotyczy to nie tylko stylistyki, ale także ceny, pozycjonowania i samego podejścia do luksusu.
Jaguar nie ukrywa zresztą, że samochód ma dzielić opinie. Nie chodzi o zaprojektowanie modelu, który spodoba się możliwie szerokiemu gronu odbiorców. Firma chce raczej stworzyć produkt dla znacznie węższej grupy, która będzie gotowa dużo zapłacić właśnie za to, że nie wygląda on jak kolejny klasyczny sedan lub SUV klasy premium.
To duża zmiana w porównaniu z czasami, gdy Jaguar próbował za pomocą XE rywalizować z BMW serii 3, a XF-em z serią 5 czy Mercedesem klasy E. Dodajmy, że raczej z miernym skutkiem, bo wyniki sprzedażowe były dalekie od świetnych.

Nie będzie powrotu do benzyny
W ostatnich miesiącach pojawiały się spekulacje, że przy słabszym tempie rozwoju rynku samochodów elektrycznych Jaguar może jeszcze częściowo wycofać się z planu i ponownie zaoferować silniki spalinowe albo hybrydy plug-in.
Glover takie sugestie odrzuca. Jaguar pozostaje przy planie stworzenia marki wyłącznie elektrycznej. Według firmy przywrócenie jednostek benzynowych czy hybryd plug-in podważyłoby całe nowe pozycjonowanie i sprawiłoby, że transformacja straciłaby sens.
Oznacza to, że w przeciwieństwie do wielu innych producentów Jaguar nie buduje obecnie strategii „multienergetycznej”, w której na jednej platformie oferowane są różne rodzaje napędu. Brytyjczycy idą w przeciwną stronę i uzależniają swoją przyszłość od powodzenia drogich elektryków.

50 tys. zainteresowanych to jeszcze nie sukces
Rawdon Glover uważa, że zainteresowanie ponad 50 tys. osób potwierdza zasadność obranej drogi. Szczególnie ważne jest dla Jaguara to, że około czterech na pięciu zainteresowanych pochodzi spoza dotychczasowej grupy klientów.
Trzeba jednak zachować proporcje. Kliknięcie „informuj mnie” nie jest zamówieniem, rezerwacją ani nawet deklaracją zakupu. Dopiero ceny seryjnych samochodów i pierwsze kontrakty pokażą, czy ludzie, którym podoba się nowy wizerunek Jaguara, będą również gotowi wydać na niego odpowiednio duże pieniądze.
Redaktor prowadzący OTOMOTO News. Wcześniej pracował jako zastępca redaktora naczelnego i wydawca w portalu Autoblog.pl, współpracował także z wieloma innymi mediami motoryzacyjnymi i nie tylko: zarówno internetowymi, jak i drukowanymi. Specjalizuje się w testach i premierach samochodów, ale nie stroni też od klasyków, historii i ciekawostek z najbardziej egzotycznych rynków. Prywatnie miłośnik aut z gwiazdą lub… wieloma gwiazdami na masce.
Otomoto.pl News to najnowsze informacje i aktualności motoryzacyjne oraz baza wiedzy na temat modeli, marek i danych technicznych. Chcesz być na bieżąco? Dodaj Otomoto.pl News do źródeł Google.
Dodaj do źródeł GoogleCzytaj również

Używana Omoda 5 – tak wygląda „chińczyk” po 2 latach i 60 tys. km! Zaskoczeni?

Volkswagen ID. Tiguan wyceniony. SUV na stalówkach za 163 390 zł

Alfa Romeo Giulietta wróci. Będzie inna niż ją zapamiętaliśmy

Volkswagen City Store Warszawa. Rok nowego formatu salonu Grupy Krotoski

Tak jeździ nowy, chiński SUV za 76 900 zł. Dacia może się bać

Miał być hitem, ale to go pogrążyło. Volkswagen wyciąga wnioski
Ostatnie artykuły
- Używana Omoda 5 – tak wygląda „chińczyk” po 2 latach i 60 tys. km! Zaskoczeni?
- Jaguar poszedł za daleko? 50 tys. osób chce zobaczyć, co z tego wyjdzie
- Volkswagen ID. Tiguan wyceniony. SUV na stalówkach za 163 390 zł
- Alfa Romeo Giulietta wróci. Będzie inna niż ją zapamiętaliśmy
- Volkswagen City Store Warszawa. Rok nowego formatu salonu Grupy Krotoski
- Tak jeździ nowy, chiński SUV za 76 900 zł. Dacia może się bać
- Miał być hitem, ale to go pogrążyło. Volkswagen wyciąga wnioski
- Rozmawialiśmy z prezesem Seata i Cupry. Padły bardzo ważne deklaracje
- Popularny Jeep doczeka się następcy. Marka wraca do korzeni
- Inspektorzy UOKiK ruszą na zakupy pod przykrywką. Prześwietlą sprzedawców aut i części