Dealerzy nie wierzą w tę markę. Była synonimem luksusu, a teraz?

Odważna transformacja Jaguara w luksusową markę samochodów na prąd mierzy się z burzliwym początkiem. Opóźnienia premiery, sceptycyzm dealerów i radykalna strategia leasingowa rzucają cień na przyszłość tej brytyjskiej ikony.
- Nowa strategia Jaguara zakłada jedynie leasing luksusowych modeli i produkcję zaledwie 10 tys. aut rocznie.
- Pierwsze w pełni elektryczne auto Jaguara ma opóźnienie.
- Według przedstawicieli handlowych i samego Jaguara, większość jego obecnych klientów nie wróci do odnowionej, elektrycznej marki.
Historia Jaguara ma już ponad 100 lat. Początkowo firma nazywała się Swallow Sidecar Company i tworzyła wózki motocyklowe. Po drugiej wojnie światowej zaczęła produkować samochody luksusowe i sportowe. Wtedy zmieniła nazwę na Jaguar.
Marka zyskała sławę, dzięki modelom takim jak E-Type i przez dekady była jedną z pereł w koronie brytyjskiej motoryzacji. Nie wszystko jednak szło dobrze i 1989 roku nastąpiło przejęcie przez koncern Ford Motor Company. Potem Jaguar w 2008 roku został sprzedany indyjskiemu koncernowi Tata Motors wraz z Land Roverem.
Pod zarządem hinduskiego właściciela firma została doprowadzona do punktu, w którym podjęto decyzję o jednej z najbardziej radykalnych przemian w historii motoryzacji.
Wątpliwości i wyzwania dla nowej ery
Owa transformacja dotyczy zarówno strategii marketingowej, jak i technologicznej. Firma zakończyła produkcję aut z dotychczasowej gamy i właśnie przechodzi metamorfozę w kierunku luksusowej, w pełni elektrycznej przyszłości. Czy to się uda? Dealerzy mają poważne wątpliwości.
Początki rewolucji nie przebiegają bez przeszkód. Niedawno świat obiegły także informacje, że Gerry McGovern – legendarny projektant odpowiedzialny za Range Rovera, nowego Defendera i cały wizerunek grupy – został nagle zwolniony. Ostatecznie Jaguar zdementował tę informację, ale mimo to chmury zbierające się nad nowym początkiem są coraz ciemniejsze.
Poza tym premiera pierwszego auta nowej ery została opóźniona z końca 2025 roku na późniejszy okres. To wszystko źle wpływa na zaufanie do marki ze strony dealerów.
Dealerzy mają wątpliwości
Informacje na ten temat pochodzą od niemieckiego dziennika Automobilwoche, który cytuje anonimowego przedstawiciela z Niemiec.
„Szczerze mówiąc, obecnie nie ma uzasadnienia biznesowego dla tej marki. Podpisaliśmy deklarację, że chcemy kontynuować współpracę z Jaguarem w przyszłości. Jednak to, czy dojdzie to do skutku, okaże się dopiero, gdy poznamy przyszłą strategię Jaguara. Wtedy będziemy mogli zdecydować, czy nam odpowiada, czy nie”.
Innego zdania jest Andreas Everschneider, prezes Stowarzyszenia Niemieckich Dealerów Jaguara i Land Rover. Jego podejście jest znacznie bardziej optymistyczne: „Nowy początek to szansa. Nie wiemy jednak, czego się spodziewać, jak duży jest rynek ani którzy klienci kupią ten pojazd” – mówi.
Leasing zamiast sprzedaży
Poza tym Everschneider powiedział Automobilwoche, że Jaguar nie będzie sprzedawał swoich nowych samochodów. Zamiast tego będzie je leasingował.
Decyzja o przyjęciu strategii opartej wyłącznie na tej formie handlu wynika podobno z chęci kontrolowania rynku samochodów używanych.
Jaguar chce mieć panowanie nad wartością rezydualną pojazdu i nad jego odsprzedażą. Firma tym samym na rynku wtórnym ma zamiar zapobiec zjawisku podaży, które bardzo mocno odbiło się na wartości innych modeli elektrycznych. Doskonałym przykładem może być tutaj rynek Tesli Cybertruck.
Pułapka niemieckiego premium
Everschneider zwraca również uwagę na to, że Jaguar nie może wpaść w pułapkę, która polega na produkcji zbyt wielu samochodów. Wpadli w nią niemieccy producenci: Mercedes, BMW czy Audi. Wprowadzili oni bowiem do oferty kompaktowe oraz miejskie modele wolumenowe i w oczach Jaguara nadszarpnęli swój status jako producentów z wyższej półki.
Według doniesień, nowa strategia Jaguara zakłada produkcję zaledwie 10 000 aut rocznie. To drastyczne ograniczenie w porównaniu do 2018 roku, kiedy marka sprzedała 181 500 pojazdów. Teraz Brytyjczycy celują bezpośrednio m.in. w Bentleya, który w 2024 roku dostarczył 10 643 samochodów.
Marka liczy, że radykalnie nowy projekt, który przypomina samochód koncepcyjny, przyciągnie nowych klientów. Ma on oferować moc około 1000 KM i zasięg przekraczający 640 km.