Jeep bez 4×4 to profanacja? Sprawdziłem nowego Compassa i już wiem

Mateusz Zardzewiały

Nowy Jeep Compass jest większy, przestronniejszy i znacznie bardziej dopracowany niż poprzednik. Ma też 20 cm prześwitu i terenowe geny widoczne niemal na każdym kroku. Problem w tym, że większość wersji nie ma napędu 4×4. Czy to źle?
- Nowy Compass wyraźnie urósł i oferuje jedną z największych kabin w swojej klasie.
- Bazowy wariant Hybrid 145 KM jest oszczędny i tani – w obecnej promocji można go kupić już za 129 900 zł.
- 20 cm prześwitu i terenowy wygląd robią wrażenie. Niestety – to by było na tyle z ich zalet.
Jeep Compass nigdy nie miał łatwego zadania. Gdy pierwsza generacja pojawiła się w 2006 r., wielu klientów oczekiwało od tej marki terenowych właściwości. Tymczasem Compass od początku był przede wszystkim kompaktowym SUV-em. I choć oferowano go również w wariancie 4x4, to bezdroża nie były jego środowiskiem naturalnym.
Dzisiaj jego zadanie jest znacznie prostsze. SUV-y całkowicie zdominowały rynek, a klienci już dawno przestali pytać o ich terenowe kompetencje. Teraz liczą się przede wszystkim przestronne wnętrze, rodzinna wygoda i dobre wyposażenie.
A tak się składa, że nowy Compass idealnie wpisuje się w te wymagania.

Wygląda jak Jeep, a jeździ jak…
Tego amerykańskiego SUV-a zbudowano na platformie STLA Medium, którą wykorzystują również inne modele koncernu Stellantis. To architektura multimnergetyczna, co oznacza, że Jeep może oferować kilka rodzajów napędu: miękką hybrydę, hybrydę typu plug-in oraz warianty czysto elektryczne.
Przy okazji – napęd 4x4 oferowany jest tylko w topowym, 375-konnym elektryku. Testowany wariant to Compass z drugiej strony cennika, a więc najtańsza odmiana o mocy systemowej 145 KM.
Jednak zanim przejdziemy do kwestii technicznych, rzut oka na nadwozie. Nowy Jeep Compass otrzymał masywną i muskularną karoserię, która sprawia świetne wrażenie. Nie tylko swoją „przygodową” stylizacją, ale też jakością wykonania – spasowanie elementów jest solidne, a szczeliny równe.

Najważniejsza zmiana jest jednak inna i można ją dostrzec gołym okiem. Otóż Compass wyraźnie urósł. Ma 455,2 cm długości, 192,8 cm szerokości i aż 279,5 cm rozstawu osi. Dla porównania poprzednik miał nieco ponad 440 cm długości, a jego rozstaw osi wynosił 263,6 cm. To ogromna różnica.
Do tego nowy Compass skutecznie odwołuje siędę dziedzictwa marki. Siedmioszczelinowy grill, trapezoidalne nadkola, terenowe osłony i liczne drobne nawiązania do klasycznego Willysa sprawiają, że ten SUV wygląda jak samochód gotowy ruszyć w teren.
Tyle że testowana wersja nie jest do tego specjalnie przygotowana.
20 cm prześwitu, ale bez napędu 4x4
Na papierze parametry offroadowe nowego Compassa mogą zawstydzić większość konkurentów. Prześwit wynosi 20 cm, kąt natarcia to 20 stopni, rampowy – 15 stopni, a zejścia – 26 stopni. Samochód może brodzić w wodzie sięgającej 40,8 cm (dane dla testowanego wariantu)

Do tego seryjnie dostajemy system Selec-Terrain, który obsługujemy efektownym przyciskiem na tunelu centralnym. Jest tylko jeden problem – jego użycie realnie niewiele zmienia. Auto ma napęd wyłącznie na przednią oś, więc jego zdolności terenowe kończą się na sprawnym przejeździe po dziurawej, nieutwardzonej drodze.
Czy zatem Compass jest terenowym Jeepem? Nie. I nie ma sensu udawać, że nim jest. Ale czy brak 4x4 jest problemem dla typowego użytkownika? Tu odpowiedź jest już zupełnie inna.
Większość właścicieli kompaktowych SUV-ów zdecydowanie częściej będzie korzystać z przestronnej kabiny, dużego bagażnika i wysokiej pozycji za kierownicą niż z możliwości pokonywania błota czy stromych podjazdów.
A tak się składa, że w tej roli nowy Compass wypada bardzo dobrze.
Jeep Compass to świetny wybór dla rodzin
Słuszne wymiary amerykańskiego SUV-a przekładają się na przestronność kabiny. Miejsca jest tu naprawdę sporo – zarówno na kolana, jak i na stopy. Compass bez większego problemu może pełnić funkcję rodzinnego samochodu na długie wyjazdy. To ogromny krok naprzód względem poprzednika.
Oferty
Sam kokpit ma swój charakter, choć jednocześnie widać, że Jeep korzysta z technologii dostępnych w innych modelach Stellantisa. Centralny, 16-calowy ekran jest bardzo duży i ma nietypowe proporcje, które jednak świetnie sprawdzają się w praktyce.
Sam system multimedialny nie należy do przesadnie rozbudowanych, jednak działa płynnie i spełnia swoje zadanie. W efekcie trudno się nim zachwycać, ale równie trudno go za coś skrytykować. Przed kierowcą znajdują się cyfrowe zegary – ot, współczesny standard.

Jakość wykonania jest nierówna. W górnej części deski znajdziemy miękkie materiały i przyjemne elementy wykończenia, natomiast niżej pojawiają się twarde plastiki przeciętnej jakości. Nie oznacza to jednak, że nowy Compass sprawia wrażenie taniego. Spasowanie jest solidne, a całość sprawia naprawdę dobre wrażenie.
Jednak nie ma róży bez kolców. Widoczność z miejsca kierowcy jest przeciętna, a uchwyty do zamykania drzwi zostały tak zabudowane, że trudno chwycić je naprawdę wygodnie.
Za to systemy wspomagające kierowcę działają zaskakująco dobrze. System prowadzenia po pasie ruchu nie wykonuje nerwowych korekt, a adaptacyjny tempomat dobrze sprawdza się podczas dłuższej jazdy. Dzięki temu można im zaufać.
145 KM nie zachwyca, ale robi swoje
Testowana wersja wykorzystuje układ e-Hybrid. W nomenklaturze Jeepa oznacza to rozwiązanie doskonale znane z innych aut koncernu Stellatnis. To hybryda, której podstawą jest 3-cylindrowy silnik benzynowy o mocy 136 KM, współpracujący z 28-konnym silnikiem elektrycznym umieszczonym w obudowie sześciobiegowej przekładni dwusprzęgłowej.
Do tego dochodzi niewielka bateria o pojemności 0,9 kWh. Łączna moc systemowa wynosi 145 KM. Na papierze nie brzmi to szczególnie imponująco. Compass rozpędza się od 0 do 100 km/h w 10 sekund i osiąga 195 km/h.

W codziennej jeździe nie jest jednak ospały – przynajmniej przy miejskich prędkościach. Skrzynia bardzo szybko stara się wrzucić wysoki bieg, przez co przy spokojnym operowaniu gazem samochód może sprawiać wrażenie nieco leniwego. Mocniejsze wciśnięcie pedału przyspieszenia zmienia sytuację – silnik chętnie wchodzi na obroty, a przekładnia sprawnie redukuje.
Największym problemem pozostaje kultura pracy. Ta jest nierówna. Zaledwie 3 cylindry w tak dużym aucie dają o sobie znać wyraźnym warkotem podczas dynamicznego przyspieszania. Gdy Compass osiągnie stałą prędkość, sytuacja wyraźnie się poprawia. Jeszcze lepiej jest w czasie spokojnej jazdy po mieście lub drogach podmiejskich. Wówczas Compass przekonuje do siebie płynym działaniem układu napędowego, a obecność 3-cylindrowego silnika jest niemal niewyczuwalna.
A jak prezentuje się ekonomika tego Jeepa Compassa e-Hybrid? W czasie testu udało mi się uzyskać zużycie na poziomie 7,0 l/100 km w ruchu miejskim, a na ekspresówce spadło ono do 6,4 l/100 km. Na autostradzie ten spory SUV potrzebował zaś 8,2 l na każde 100 km.
Jeep Compass zrobił postęp na asfalcie
Już na początku tego tekstu ustaliliśmy, że Jeep Compass nie jest pogromcą bezdroży. Jednak na asfalcie to bardzo dojrzały samochód. Auto stabilnie zachowuje się przy wyższych prędkościach, dobrze przeciwstawia się bocznym podmuchom, a układ kierowniczy jest precyzyjny.

Krótko mówiąc, to samochód rodzinny, który ma zapewnić kierowcy poczucie bezpieczeństwa i przewidywalność. W zakrętach długo zachowuje przyczepność, a reakcje na odjęcie gazu są spokojne. Z kronikarskiego obowiązku dodam, że trudno tu szukać sportowych emocji – jednak któż by się ich spodziewał po Jeepie?
Zawieszenie również zostało zestrojone z myślą o codziennym użytkowaniu. Na równych i lekko pofałdowanych drogach pracuje cicho i skutecznie wygładza drobne nierówności. Gorzej jest, gdy asfalt robi się naprawdę zły. Większe poprzeczne nierówności potrafią wyraźnie wstrząsnąć kabiną.
Compass to świetny SUV, ale jaki Jeep?
I tutaj dochodzimy do największego paradoksu tego samochodu. Nowy Compass jest bardzo dobrym kompaktowym SUV-em. Jest przestronny, wygodny, stabilny i dobrze wyposażony. Ma też charakterystyczny wygląd, dzięki któremu zdecydowanie wyróżnia się na tle technicznie spokrewnionych modeli koncernu Stellantis, jak np. Citroen C5 Aircross czy Opel Grandland.
Ale wciąż nosi na masce logo Jeepa, czyli marki, która przez dekady budowała swoją pozycję na samochodach o ponadprzeciętnych zdolnościach terenowych. Tymczasem Compass nie próbuje nawet udawać, że jest terenówką. I wcale nie musi. Jego naturalnym środowiskiem są miasta, drogi krajowe i autostrady, a nie terenowe tory przeszkód.

Co ważne, przy okazji zmiany generacji Compass nie tylko urósł i dojrzał, ale i potaniał. O ile poprzednie wcielenie w porównywalnej wersji (1.5 MHEV 130 KM) kosztowała pod koniec 2023 roku od 159 400 zł, o tyle cennik nowego Compassa otwiera kwota 151 000 zł, a w obecnej promocji można go kupić 21 100 zł taniej.
W tej cenie Amerykanie oferują m.in. 18-calowe felgi, dostęp bezkluczykowy, dwustrefową klimatyzację automatyczną oraz multimedia z 16-calowym ekranem. Na pokładzie są też adaptacyjny tempomat i bezprzewodowa łączność Apple CarPlay i Android Auto.
To sprawia, że Compass stał się pełnoprawnym konkurentem dla europejskich kompaktowych SUV-ów, a biorąc pod uwagę promocyjną cenę nie zdziwiłbym się, gdyby podgryzł nawet kilka aut z chińskim rodowodem. W końcu bestsellerowe MG HS jest obecnie zaledwie 12 000 zł tańsze...

Z dziennikarstwem motoryzacyjnym jestem związany od 2011 roku, a z samochodami – od zawsze. W autach cenię prostotę i użyteczność, a modele z przełomu tysiącleci darzę największym sentymentem.
Otomoto.pl News to najnowsze informacje i aktualności motoryzacyjne oraz baza wiedzy na temat modeli, marek i danych technicznych. Chcesz być na bieżąco? Dodaj Otomoto.pl News do źródeł Google.
Dodaj do źródeł GoogleCzytaj również

Używany VW Passat B5 – kiedyś to było! Opinie, typowe usterki, jaki silnik wybrać

Używany Ford Explorer EV – jak żyje się z elektrykiem na co dzień? Opinie, koszty, typowe awarie

Używany Seat Exeo – stare, ale… nowsze Audi A4 B7. Czy to ma sens?

Jeździłem najważniejszym Volkswagenem tej dekady. Nie zdołał mnie zdenerwować

Używana Toyota GR Corolla – tylko nie mów do niej… hot

To był szok. Byłem w salonie Lotusa i jeździłem jego 5-metrowym SUV-em Eletre
Ostatnie artykuły
- Niemcy zmieniają zasady zielonych naklejek. Polskich kierowców też to dotyczy
- Kamery są niemal wszędzie. Które oznaczają mandat, a kiedy zainteresują fiskusa?
- Jeep bez 4×4 to profanacja? Sprawdziłem nowego Compassa i już wiem
- OTOMOTO. Wejdź do świata emocji!
- Hyundai ma plany na dwa nowe SUV-y. Dołączą do coraz większej rodziny
- Najlepsze samochody elektryczne 2026 – ranking
- Pojechaliśmy na Nürburgring. Ile kosztuje wizyta w Zielonym Piekle? Czy warto?
- Za te wykroczenia stracisz prawo jazdy z automatu. Zmiany już w listopadzie?
- Rata serwisowa w leasingu a koszty uzyskania przychodu. Jak to poprawnie rozliczyć?
- Najbardziej popularny SUV Volkswagena staje się elektryczny. ID.Tiguan oficjalnie



