Japońska marka to czarna owca branży. Nadal stawia na silniki spalinowe
Mikołaj Adamczuk

Mazda nie zamierza jeszcze żegnać benzyny i diesla. Japończycy otwarcie przyznają, że lubią być „czarną owcą” branży, a silniki spalinowe pozostają ważną częścią ich planów. Najlepszym dowodem jest zupełnie nowy Skyactiv-Z, który zadebiutuje w 2027 roku.
- Mazda uważa, że nie istnieje jeden napęd odpowiedni dla wszystkich rynków i klientów
- Nowy benzynowy Skyactiv-Z będzie współpracował z opracowaną przez Mazdę hybrydą
- Jednocześnie marka rozwija samochody elektryczne – zarówno samodzielnie, jak i wspólnie z chińskim Changanem
Gdy kilka lat temu kolejni producenci ogłaszali daty całkowitego przejścia na samochody elektryczne, Mazda zachowywała większy dystans. Nie oznaczało to odrzucenia elektryków, ale Japończycy nie chcieli stawiać wszystkiego na jedną technologię. Ta filozofia się nie zmieniła.
Moritz Oswald, odpowiedzialny w europejskiej części Mazdy za planowanie produktu i jego rozwój, określa firmę jako „buntownika, który ma ku temu powód” (nawiązanie do słynnego filmu z Jamesem Deanem jest oczywiste). Jak przyznaje, jednym z założeń marki jest oferowanie „właściwego napędu właściwemu klientowi”.
– Nie zabijemy jutro silnika spalinowego – stwierdził Oswald.
Według Mazdy jednostki spalinowe są globalnie nadal „niezwykle istotne”. Europa szybko zwiększa udział elektryków, ale nie wszędzie transformacja przebiega w takim samym tempie. Inaczej wygląda rynek w Stanach Zjednoczonych, inaczej w Japonii, a jeszcze inaczej w krajach, gdzie publiczna infrastruktura ładowania dopiero powstaje. Mazda nie chce więc projektować całej gamy z myślą o jednym scenariuszu.
Mazda od dawna lubi robić rzeczy inaczej

Nie jest to specjalnie zaskakujące, jeśli spojrzeć na ostatnie kilkanaście lat. Gdy większość producentów zmniejszała silniki i montowała turbosprężarki, Mazda rozwijała duże wolnossące jednostki Skyactiv-G. Później stworzyła Skyactiv-X, czyli nietypowy silnik benzynowy wykorzystujący zapłon samoczynny mieszanki w części zakresu pracy.
Firma długo nie chciała też porzucić silnika Wankla. Ostatecznie jednostka rotacyjna wróciła w MX-30 R-EV, choć nie napędza bezpośrednio kół, lecz pracuje jako generator energii.
Do tego dochodzą sześciocylindrowe silniki montowane w większych modelach. W czasach, gdy cztery cylindry stały się standardem nawet w drogich SUV-ach, Mazda wprowadziła na rynek CX-60 i CX-80 z rzędowymi jednostkami sześciocylindrowymi - i to wysokoprężnymi. Świetnie brzmią, mało palą i przypominają o klimacie dawnych lat w motoryzacji.
Teraz kolejnym rozdziałem będzie Skyactiv-Z
Mazda opracowuje zupełnie nowy benzynowy silnik 2.5 R4. Skyactiv-Z ma zastąpić w przyszłości zarówno rodzinę Skyactiv-G, jak i bardziej skomplikowane jednostki Skyactiv-X.
Silnik pozostanie wolnossący i zostanie połączony z nowym układem hybrydowym opracowanym przez samą Mazdę. Pierwszym modelem korzystającym z takiego zestawu będzie CX-5, a premiera napędu planowana jest na 2027 rok.

Producent przekonuje, że Skyactiv-Z ma osiągać wysoką sprawność w znacznie szerszym zakresie pracy niż obecne jednostki. Musi też spełnić europejską normę Euro 7 oraz nowe regulacje obowiązujące w Ameryce Północnej.
Co istotne, Mazda nie traktuje go jako ostatniego silnika stworzonego przed nadejściem ery elektrycznej. Firma nazywa Skyactiv-Z wręcz podstawową jednostką swojej gamy na „erę elektryfikacji”. Brzmi to jak sprzeczność tylko pozornie. Mazda chce używać silnika razem z napędem elektrycznym, zamiast traktować hybrydę i jednostkę spalinową jako dwie konkurencyjne technologie.
Rozwiązania opracowane przy Skyactiv-Z mają później trafić także do rzędowych silników sześciocylindrowych, a część wiedzy zostanie wykorzystana przy dalszym rozwoju jednostek rotacyjnych.
Elektryków Mazda też nie ignoruje
Firma dobrze zdaje sobie przy tym sprawę, że zbyt długie trzymanie się własnej drogi może skończyć się pozostaniem w tyle. Oswald sam przyznał, że granica pomiędzy byciem „buntownikiem z powodem” a straceniem konkurencji z oczu jest cienka.

Dlatego równolegle rozwijane są auta elektryczne. W Europie oferowane są 6e i CX-6e. Oba modele są efektem współpracy z chińskim koncernem Changan. Mazda nie ukrywa tego kierunku – kooperacja pozwala stosunkowo niewielkiemu producentowi szybko wejść do segmentów, w których opracowanie całego samochodu od podstaw wymagałoby ogromnych nakładów.
To jednak dopiero część planu. Mazda pracuje również nad własną platformą przeznaczoną dla samochodów elektrycznych. Pierwszy model wykorzystujący tę architekturę jest planowany na 2027 rok.
Trochę Toyota, trochę BMW, ale przede wszystkim Mazda
Pod tym względem strategia Mazdy przypomina dziś podejście Toyoty czy BMW. Żadna z tych firm nie neguje znaczenia samochodów elektrycznych, ale żadna nie chce również uzależniać całej swojej przyszłości od jednego rodzaju napędu.
To wyraźnie inna filozofia niż jeszcze kilka lat temu, gdy w branży modne było podawanie konkretnego roku, po którym producent miał sprzedawać wyłącznie auta elektryczne. Część takich deklaracji została później złagodzona. Mazda nie musiała więc wykonywać równie spektakularnego odwrotu, bo nigdy nie pobiegła tak daleko w jednym kierunku.

Ryzyko oczywiście istnieje. Japończycy są stosunkowo małym producentem i nie dysponują budżetami Volkswagena, Toyoty czy grup chińskich. Rozwijanie jednocześnie nowych silników spalinowych, hybryd, własnej platformy elektrycznej i samochodów tworzonych z partnerami wymaga rozsądnego dzielenia pieniędzy.
Z drugiej strony właśnie z takich ograniczeń przez lata brały się najbardziej charakterystyczne pomysły Mazdy. To marka uparta, trochę ekscentryczna i wyraźnie mniej skłonna niż konkurenci do podążania za każdym branżowym trendem. I chyba dobrze. Rynek, na którym wszyscy producenci robią dokładnie to samo, szybko staje się nudny. A różnorodność napędów, konstrukcji i pomysłów to jedna z tych rzeczy, które w motoryzacji lubimy najbardziej.
Redaktor prowadzący OTOMOTO News. Wcześniej pracował jako zastępca redaktora naczelnego i wydawca w portalu Autoblog.pl, współpracował także z wieloma innymi mediami motoryzacyjnymi i nie tylko: zarówno internetowymi, jak i drukowanymi. Specjalizuje się w testach i premierach samochodów, ale nie stroni też od klasyków, historii i ciekawostek z najbardziej egzotycznych rynków. Prywatnie miłośnik aut z gwiazdą lub… wieloma gwiazdami na masce.
Otomoto.pl News to najnowsze informacje i aktualności motoryzacyjne oraz baza wiedzy na temat modeli, marek i danych technicznych. Chcesz być na bieżąco? Dodaj Otomoto.pl News do źródeł Google.
Dodaj do źródeł GoogleCzytaj również

Elektryki w tym kraju przyspieszają. W trzy lata od niszy do masowego rynku

Leasing uproszczony – na czym polega i kto może z niego skorzystać?

Dacia się przyznała. Samochód za 50 tys. zł coraz bliżej

Popularny SUV już za 119 900 zł. Cupra tanieje nawet o 45 tys. zł

Chcesz dojeździć stare zimówki? Czasem lepiej zostać na letnich

Używany Seat Exeo – stare, ale… nowsze Audi A4 B7. Czy to ma sens?
Ostatnie artykuły
- Japońska marka to czarna owca branży. Nadal stawia na silniki spalinowe
- Elektryki w tym kraju przyspieszają. W trzy lata od niszy do masowego rynku
- Leasing uproszczony – na czym polega i kto może z niego skorzystać?
- Dacia się przyznała. Samochód za 50 tys. zł coraz bliżej
- Popularny SUV już za 119 900 zł. Cupra tanieje nawet o 45 tys. zł
- Chcesz dojeździć stare zimówki? Czasem lepiej zostać na letnich
- Używany Seat Exeo – stare, ale… nowsze Audi A4 B7. Czy to ma sens?
- Renault wskrzesiło legendę. Ma tylny napęd i 270 KM, ale jest jeden problem
- Polacy kupują auta inaczej. AI już pomaga, ale salony wcale nie odchodzą
- Ulubiony samochód Polaków ma kuzyna. Hybrydowy SUV z Korei za 145 500 zł