Trzy największe europejskie koncerny motoryzacyjne postanowiły połączyć siły w walce z chińską konkurencją. Volkswagen, Stellantis i Renault domagają się zmian w unijnych przepisach, które mają uratować europejski przemysł samochodowy przed kryzysem.

  • Chińskie marki zdobyły już 10% europejskiego rynku.
  • Dlaczego Volkswagen, Stellantis i Renault postanowiły połączyć siły?
  • BMW i Mercedes nie popierają wszystkich pomysłów „Wielkiej Trójki”.

Sytuacja na europejskim rynku motoryzacyjnym jest bezprecedensowa. Na przestrzeni dekad mieliśmy już do czynienia z ekspansją azjatyckich producentów. Najpierw z Japonii, a później z Korei Południowej. Nigdy jednak nie wywołały one takiej paniki jak obecna ofensywa chińskich koncernów.

Do tej pory, nawet jeśli azjatyccy producenci odbierali europejskim markom kolejne punkty procentowe udziału w rynku Starego Kontynentu, „nasi” odwdzięczali się tym samym w Azji, a konkretnie w Chinach. Ten niezwykle chłonny rynek został w ostatnich dziesięcioleciach zmotoryzowany w dużej mierze przez europejskie koncerny, co oczywiście wiązało się z potężnymi zastrzykami kapitału.

Miecz obusieczny

Tym razem jest jednak inaczej, ponieważ ofensywa z Państwa Środka ma charakter dwustronny. Z jednej strony chińscy producenci wchodzą do Europy i odbierają rodzimym koncernom klientów oraz zyski na ich własnym podwórku. Z drugiej strony przejmują swój rynek krajowy, na którym europejskie marki tracą coraz więcej.

MG ZS
Chińczycy mają swoje marki, ale także reaktywują różne europejskie. | Zdjęcie: MG

Co w tej sytuacji ma począć Europa? Problem jest na tyle poważny, że wymaga zjednoczenia nawet największych konkurentów. I właśnie taki ruch ogłosiły grupy Volkswagen, Stellantis oraz Renault.

Powstaje europejska „Wielka Trójka”

Trzy największe europejskie koncerny produkujące samochody popularnych marek postanowiły wspólnie zabiegać o zmiany w polityce Unii Europejskiej. Ich porozumienie już teraz określa się mianem europejskiej „Wielkiej Trójki”, nawiązując do amerykańskich gigantów motoryzacyjnych z Detroit.

Oliver Blume
Szef Grupy Volkswagen przewodzi zjednoczeniu. | Zdjęcie: VW

Skala tego sojuszu jest ogromna. Jak podkreślił Oliver Blume, prezes Grupy Volkswagen, podczas szczytu branżowego zorganizowanego 13 października przy okazji salonu samochodowego w Paryżu, trzy koncerny odpowiadają za ponad 60% europejskiej produkcji samochodów. Ich wspólnym przeciwnikiem są przede wszystkim producenci z Chin, których udział w europejskim rynku w okresie od stycznia do sierpnia 2026 roku podwoił się, osiągając 10%.

Volkswagen może zamknąć cztery fabryki i zwolnić 100 tys. pracowników

Najlepszym przykładem skali problemów jest sytuacja Grupy Volkswagen. Niemiecki koncern przygotowuje restrukturyzację, która może oznaczać zamknięcie czterech europejskich fabryk oraz redukcję zatrudnienia o 100 tys. osób na całym świecie. Przyczyną jest między innymi nadmiar mocy produkcyjnych, którego nie da się utrzymywać bez ponoszenia ogromnych kosztów.

Zdaniem Blume Europa potrzebuje silnego sektora samochodów popularnych, ponieważ cały przemysł motoryzacyjny nie może opierać się wyłącznie na markach luksusowych. Dlatego trzy koncerny chcą przekonać Komisję Europejską do wprowadzenia przepisów, które zwiększą konkurencyjność lokalnej produkcji i ograniczą przewagę chińskich producentów. Stawką są dziesiątki miliardów euro planowanych inwestycji oraz potencjalne wielomiliardowe kary za niespełnienie norm emisji CO2.

Europejskie samochody mają otrzymać specjalne przywileje

Jednym z najważniejszych postulatów „Wielkiej Trójki” jest wprowadzenie zasad dotyczących lokalnego pochodzenia samochodów i ich komponentów. Chodzi o przygotowywany przez Unię Europejską Industrial Accelerator Act, który ma powiązać dostęp do publicznych zachęt finansowych oraz ulg podatkowych dla samochodów firmowych z produkcją pojazdów elektrycznych w Europie i wykorzystaniem lokalnych komponentów.

Problem polega jednak na tym, jak zdefiniować europejskie pochodzenie samochodu. Czy za europejskie należy uznawać wyłącznie pojazdy produkowane w państwach Unii Europejskiej? A może również te powstające w Wielkiej Brytanii, Turcji czy Maroku?

Dacia Striker
Dacia to rumuńska marka, ale nowy Striker powstaje w Turcji. | Zdjęcie: Krzysztof Kaźmierczak

To szczególnie istotne dla Renault i Stellantisa, które produkują setki tysięcy samochodów poza granicami Unii, a następnie eksportują je na europejski rynek. Dlatego w czerwcu Volkswagen, Stellantis i Renault skierowały do Komisji Europejskiej wspólny list zawierający propozycję kompromisu.

Zakłada ona, że jeśli 70% samochodów danego producenta wytwarzanych w Unii Europejskiej spełniałoby wymagania dotyczące lokalnego pochodzenia, wszystkie pojazdy tej firmy sprzedawane w Europie kwalifikowałyby się do przewidzianych zachęt. W ten sposób koncerny chcą jednocześnie wspierać europejską produkcję i zachować dotychczasowe relacje handlowe z krajami spoza Unii.

BMW i Mercedes mają inne zdanie

Co ciekawe, do wspólnego frontu nie dołączyli dwaj inni europejscy giganci, czyli BMW i Mercedes-Benz. Oba koncerny nadal prowadzą znaczącą działalność w Chinach, mimo że wojna cenowa na tamtejszym rynku mocno odbiła się na ich wynikach sprzedaży.

Dlatego podchodzą znacznie ostrożniej do pomysłów, które mogłyby zostać odebrane przez Pekin jako działania protekcjonistyczne. Już w lutym prezes Mercedesa Ola Källenius ostrzegał, że Unia Europejska powinna zachować szczególną ostrożność przy wprowadzaniu przepisów promujących lokalną produkcję. Mogłyby one bowiem wywołać niezamierzone konsekwencje, w tym działania odwetowe ze strony Chin.

Mini
Elektryczne Mini ma chińskie podzespoły. | Zdjęcie: Mini

Podobne stanowisko przedstawił w marcu prezes BMW Milan Nedeljković, który uznał propozycje „Made in Europe” za niekorzystne. Podkreślił, że model biznesowy BMW opiera się na globalnym wolnym handlu, a Europa musi uważać, żeby nie stracić swojej pozycji w międzynarodowej gospodarce.

Co jeszcze?

Współpraca Volkswagena, Stellantisa i Renault nie ogranicza się jednak do ochrony europejskiej produkcji przed konkurencją z Chin. Koncerny domagają się również zmian w przepisach dotyczących elektryfikacji oraz emisji CO2.

François Provost z Renault także chce zmian w przepisach. | Zdjęcie: Renault

Producenci chcą specjalnych mechanizmów wspierających sprzedaż małych i przystępnych cenowo samochodów. Prezes Renault François Provost zaproponował między innymi zamrożenie przepisów dotyczących małych aut na 10 lat. Dzięki temu konstruktorzy mogliby skoncentrować się na obniżaniu kosztów produkcji i zwiększaniu dostępności takich pojazdów. Z kolei Oliver Blume postuluje dodatkowe korzyści dla producentów wykorzystujących akumulatory wytwarzane na terenie Unii Europejskiej.

Jak uratować przemysł motoryzacyjny?

Na razie nie wiadomo, czy wspólne działania trzech koncernów przyniosą oczekiwane rezultaty. Pewnym powodem do optymizmu jest jednak zbliżenie stanowisk Francji i Niemiec w sprawie najważniejszych elementów przygotowywanych regulacji.

Oliver Blume pochwalił wypracowywany kompromis francusko-niemiecki. Ujawnił również, że rozmawiał na ten temat z kanclerzem Niemiec Friedrichem Merzem oraz prezydentem Francji Emmanuelem Macronem.

Warto przy tym zauważyć, że Volkswagen, Stellantis i Renault nie zawsze mówiły jednym głosem. Teraz jednak skala zagrożenia sprawiła, że konkurenci postanowili odłożyć część sporów na bok. Powstanie europejskiej „Wielkiej Trójki” jest więc nie tylko próbą wywarcia presji na Brukselę, ale również wyraźnym sygnałem, jak poważnie największe koncerny traktują chińską ofensywę.

Krzysztof Kaźmierczak

Motoryzacja jest w moim sercu, odkąd tylko pamiętam. Jako dziecko pochłaniałem ją w każdej ilości, niczym zepsuty silnik olej. W latach 90. oznaczało to spędzanie wielu godzin na czytaniu magazynów, katalogów i oglądaniu telewizji. Już wtedy marzyłem, żeby być jedną z osób, które je tworzą. Dziś zmieniły się środki, bowiem klasyczne media przekształciły się w szeroko pojmowany Internet, ale cel pozostał ten sam: być dziennikarzem motoryzacyjnym. I być w tym najlepszym.

Otomoto.pl News to najnowsze informacje i aktualności motoryzacyjne oraz baza wiedzy na temat modeli, marek i danych technicznych. Chcesz być na bieżąco? Dodaj Otomoto.pl News do źródeł Google.

Dodaj do źródeł Google

Czytaj również