Tegoroczny paryski salon samochodowy obfitował w premiery – i to nie tylko te z Chin. Marki ze Starego Kontynentu chyba w końcu zrozumiały, w czym górują nad chińskimi i nie boją się walczyć tą bronią. Co nie znaczy, że wygrają.

  • Europejskie marki prezentują nowości w stylu retro, takie jak nowy Citroen 2CV.
  • Chińczycy nie mają takiej historii i w tej kwestii tracą do producentów z naszej części świata.
  • Tyle że Europa działa... potwornie wolno..

„Chińskie targi”, „chińska inwazja”, „Chińczycy zdominowali”, „Europa w defensywie”. Oto nagłówki, jakie pasowały do większości dużych imprez samochodowych, które odbyły się w ciągu ostatnich trzech lat.

Producenci z Państwa Środka rzeczywiście prezentowali dziesiątki, jeśli nie setki nowości, zasypując nimi rynek i dominując targowe relacje. Wykupywali największe stoiska, wymyślali najhuczniejsze atrakcje i zatrudniali pierwszoligowe gwiazdy. Z jednej strony, tchnęli sporo świeżego powietrza w podupadającą po pandemii branżę różnych „motor shows”. Z drugiej, po prostu przerażali Europejczyków swoją skalą, budżetami i tempem.

Jak było w tym roku w Paryżu?

Piszę te słowa, siedząc w samolocie wracającym ze stolicy Francji. Dzień prasowy tamtejszego Mondial de l’Auto przeszedł wczoraj do historii, a od dziś impreza jest już dostępna dla wszystkich zwiedzających. Wbrew pogłoskom o „końcu ery targów” (premiery miały rzekomo przenosić się już wyłącznie do internetu), hale pękają w szwach, a odwiedzający z najdalszych zakątków świata ustawiają się w kolejkach, by wsiąść do najświeższych aut, zrobić zdjęcia i nagrać filmy.

Europa nieco się przebudziła

Być może odzywa się u mnie myślenie życzeniowe i jestem zbyt dużym optymistą. Zauważyłem jednak w Paryżu oznaki wybudzania się europejskich marek z letargu i podjęcia rękawicy w walce z Chinami.

Nowy model BYD Atto 8 to jedna z wielu chińskich premier. Zdjęcie: Mikołaj Adamczuk

To nie tak, że chińskich firm na targach nie było. Było ich mnóstwo. Geely miało olbrzymie stoisko, na którym pokazało m.in. nowy model Monjaro EM-i. Pojawił się BYD, były Xpeng i Changan, nie zabrakło Chery, nowości (m.in. model 5 po liftingu i model 4) przywiozła Omoda, publiczność po raz pierwszy mogła także ujrzeć nowinki nieco mniej znanych marek, takich jak Li Auto czy 212 produkującej samochody terenowe, nieco przypominające Jeepy.

Stoiska producentów z Państwa Środka bywały ogromne, czasami aż wręcz zbyt wielkie, jak na liczbę wystawianych tam aut. Premiery zorganizowano hucznie, a odwiedzający przepychali się, by zobaczyć, jak z kolejnych aut opada płachta. Pokazano – co też jest znakiem pewnej zmiany – nie tylko tanie SUV-y i auta miejskie, ale i modele mające kilkuset konne silniki i rywalizujące z markami premium.

Mam jednak wrażenie, że Chińczycy stanowili jednak w Paryżu tło dla premier europejskich. Co w ostatnich latach praktycznie nigdy im się nie zdarzało. Paryż pozostał bastionem „starej Europy”.

Europa wyciągnęła najgroźniejszą broń

Chińczycy mogą zbudować samochody niezwykle nowoczesne, szybkie, z wielkimi zasięgami, a przy tym tanie, atrakcyjnie stylizowane i świetnie wyposażone. To oni najszybciej prezentują nowe technologie w kwestii m.in. oprogramowania, baterii czy zarządzania energią. Trudno im dorównać i trudno ich dogonić, bo działają błyskawicznie, szybko uczą się na błędach i na bieżąco się doskonalą.

Tradycja. Oto europejski kapitał. Zdjęcie: Mikołaj Adamczuk

Ale jednego nie mają i mieć nie będą. Tradycji. Podczas gdy starsze chińskie firmy mają mniej więcej po 50 lat, a wiele z tych najpopularniejszych powstało zaledwie kilka lub kilkanaście lat temu, firmy europejskie często działały jeszcze w XIX wieku albo na początku XX. Po drodze produkowały samochody, którymi jeździli nasi dziadkowie, albo o których marzyły pokolenia naszych rodziców. Ich kształty znamy ze wspomnień, starych zdjęć, filmów i teledysków, z czymś nam się kojarzą, budzą emocje i wywołują nostalgię. To niezwykle cenny kapitał i skuteczna broń.

I dlatego Europa sięga do przeszłości

Największą gwiazdą targów z całą pewnością był nowy Citroen 2CV. Budził ogromne zainteresowanie, non stop był przy nim tłok – na tyle, że próbowałem kilka razy zrobić mu względnie dobre zdjęcia, bez osób wchodzących mi tuż przed obiektyw, i udało mi się to dopiero tuż przed zamknięciem targów. 

Najbardziej oblegany model na targach: nowy Citroen 2CV. Zdjęcie: Mikołaj Adamczuk

Nowy 2CV wygląda naprawdę podobnie do tego z końca lat 40. – czyli do samochodu, który zmotoryzował Francję. Ma zbliżony kształt i charakter. Jest bardzo francuski w swoim duchu. Od razu budzi ciąg przyjemnych skojarzeń z krajem nad Sekwaną. Bagietka, sery, Edith Piaf, Paryż… i tak dalej. 

Prototyp jest jeszcze dość „szalony” – wnętrze też utrzymano w stylu retro, ale np. kanapa jest pozbawiona zagłówków, co przybliża nowe 2CV do starego, ale w wersji produkcyjnej jest wykluczone. Obok ustawiono co najmniej równie uroczą (a może nawet ciekawszą?) wersję dostawczą.

Wersja dostawcza ma co najmniej tyle samo uroku. Zdjęcie: Mikołaj Adamczuk

Ale to nie była jedyna premiera w stylu retro

Na stoisku Renault niemal równie duży tłok panował przy prototypie E-Space, czyli nowoczesnej interpretacji legendarnego minivana. W erze SUV-ów powrót do kształtu, który kiedyś kochały rodziny, cieszy podwójnie i stanowi przyjemną odmianę. Na żywo Renault wygląda po prostu wyśmienicie.

Renault E-Space: powrót minivanów? Zdjęcie: Mikołaj Adamczuk

To nie koniec klimatów retro na tym stoisku: pojawiła się m.in. wizja nowej wersji modelu 4 E-Tech (który przecież też wygląda jak sprzed lat), było 5 Turbo (wspaniałe!), pojawiło się nowe Gordini (przepiękne). Renault sięga do archiwum, mocno się tym inspiruje i świetnie na tym wychodzi – również patrząc na statystyki sprzedaży.

Takiego Renault 4 jeszcze nie było... Zdjęcie: Mikołaj Adamczuk

Zauważył to także Peugeot, pokazujący prototyp, który zapowiadał stylistykę nowego 208. Wygląda naprawdę podobnie do 205 (przepiękny, historyczny egzemplarz w wersji GTI ustawiono zresztą tuż obok). Uśmiechałem się na sam widok.

Styl retro aż kipi. Zdjęcie: Mikołaj Adamczuk

W przeszłość patrzą nie tylko marki francuskie

Opel nie od dziś puszcza oko do sentymentalnych klientów – przody nowych modeli kojarzą się przecież z dawną Mantą. Na targach firma wystawiła prototyp nowego kombi. To też pewien ukłon w stronę klasyki – kombi, a nie SUV, w tych czasach? Opel mówi „owszem”.

Opel wymyśla kombi na nowo. Zdjęcie: Mikołaj Adamczuk

Fiat pokazał m.in. modele Grizzly i Grizzly Fastback, które kontynuują znany z Grande Pandy pomysł na stylistykę czerpiącą „na całego” z Pandy z lat 80. Ozdobą stoiska tej firmy był futurystyczny (ale też kanciasty) koncept Multiplay. Czyli też patrzymy w przeszłość i nawiązujemy do kontrowersyjnej, ale „jakiejś” i łatwej do zapamiętania Multipli.

Dawna Multipla budziła jeszcze więcej emocji. Zdjęcie: Mikołaj Adamczuk

Alfa Romeo wróciła do prezentowania urodziwych aut sportowych z prototypem Curorerosso. Jest niezwykle klasyczny. I klasycznie piękny.

Czy to miss Paryża? Zdjęcie: Mikołaj Adamczuk

Niemcy też zerkają wstecz

Volkswagen ID.Polo wygląda jak „stary, dobry Volkswagen” i może wyświetlać obraz przypominający zegary z Golfa sprzed 50 lat. Audi A2 e-tron przywodzi na myśl model sprzed „zaledwie” ćwierć wieku, ale też budzi miłe wspomnienia. Na żywo wygląda naprawdę dobrze.

Audi A2: w stylu lat 2000. Zdjęcie: Mikołaj Adamczuk

Ford nie zaprezentował w Paryżu żadnej gorącej nowości, więc – by utrzymać się w klimacie – przywiózł na swoje stoisko m.in. stare rajdówki. Mercedes w tym roku świętuje 140-lecie (!), co oczywiście na targach też podkreślono.

Złote czasy rajdów zawsze miło jest sobie przypomnieć. Zdjęcie: Mikołaj Adamczuk

Z kolei koreański Hyundai pokazał nowego Tucsona. W jego kanciastej stylistyce też widzę echa dawnych lat. Nie jest to oczywiście producent europejski, na potrzeby tego tekstu zaliczam go jednak już do „starej gwardii” (kto by kiedyś pomyślał!).

Hyundai też jest trochę w starym stylu. Zdjęcie: Mikołaj Adamczuk

Nie wszystkie auta były retro

Dacia nie ma może aż tak bogatej historii i nie nawiązuje do „rumuńskiej ery”, więc pokazała po prostu zwykłego, nowoczesnego Strikera i nowego Springa. Podobnie było w przypadku stoiska Kii (najświeższe elektryki) czy Cupry (m.in. nowy Raval z pakietem stylistycznym ABT).

Striker jest po prostu nowoczesną Dacią. Zdjęcie: Mikołaj Adamczuk

Chińczycy trochę próbowali

Smart jest obecnie chiński (należy do koncernu Geely) i można uznać, że model #2, czyli następca Fortwo (czyli „klasycznego” Smarta) też wpisuje się w filozofię zerkania w przeszłość. Ale Chińczycy ewidentnie korzystają tu z tego, czego dokonali Europejczycy, wymyślający ćwierć wieku temu auto miejskie trochę na nowo.

Wygląda... jak Smart. I dobrze! Zdjęcie: Mikołaj Adamczuk

Jest jeden problem

Europa broni się, jak może i z chińską techniką i cenami walczy tradycją. Uważam, że to bardzo dobry pomysł i skuteczna taktyka, przynajmniej na klientów z naszej części świata. 

Tyle że wiele spośród opisanych wyżej samochodów to dopiero prototypy. Nie wszystkie trafią w takiej formie do produkcji. A największa gwiazda targów – czyli 2CV – wejdzie na rynek dopiero za dwa lata (i to w optymistycznym wariancie). Dwa lata to dziś cała epoka!

paris motor show
Na dobre trzeba poczekać? Chińczycy nie uznają tej maksymy. Zdjęcie: Mikołaj Adamczuk

Chińczycy są o wiele szybsi w działaniu. Citroenowi będzie trudno podtrzymywać zainteresowanie nieoferowanym autem przez tak długi czas. Poza tym, jest pewna różnica między „retro” a „przestarzały”. A taki ten samochód może się w międzyczasie stać, przy obecnym tempie, w jakim branża pędzi.

Da się gonić Chińczyków, pokazują to projekty niczym wyjęte z dawnego świata. Ale nie da się ich pokonać, działając w tempie z tamtych czasów. Jeden z najważniejszych wniosków z Paryża jest następujący: Europa po prostu musi przyspieszyć.

Mikołaj Adamczuk

Redaktor prowadzący OTOMOTO News. Wcześniej pracował jako zastępca redaktora naczelnego i wydawca w portalu Autoblog.pl, współpracował także z wieloma innymi mediami motoryzacyjnymi i nie tylko: zarówno internetowymi, jak i drukowanymi. Specjalizuje się w testach i premierach samochodów, ale nie stroni też od klasyków, historii i ciekawostek z najbardziej egzotycznych rynków. Prywatnie miłośnik aut z gwiazdą lub… wieloma gwiazdami na masce.

Otomoto.pl News to najnowsze informacje i aktualności motoryzacyjne oraz baza wiedzy na temat modeli, marek i danych technicznych. Chcesz być na bieżąco? Dodaj Otomoto.pl News do źródeł Google.

Dodaj do źródeł Google

Czytaj również