Choć posiadacz auta ma prawo odmówić wskazania kierującego, Inspekcja Transportu Drogowego wciąż oczekuje takiej informacji. Ministerstwo Sprawiedliwości zapowiada uporządkowanie całej procedury i pracuje nad zmianami. Kierowcy nie powinni jednak liczyć na ulgę, bo mandat i tak trafi do osoby, na którą zarejestrowano pojazd – niezależnie od tego, kto siedział za kierownicą.

  • Brak wskazania sprawcy znów wraca do debaty publicznej.
  • RPO domaga się zmian, a Ministerstwo analizuje propozycję.
  • Nowy system i tak skieruje mandat automatycznie do właściciela auta.

Konstytucyjne prawo do obrony daje właścicielowi auta możliwość odmowy wskazania kierowcy, który popełnił wykroczenie. Prawo chroni przed samooskarżeniem i pozwala nie obciążać osób najbliższych. Trybunał Konstytucyjny wielokrotnie podkreślał, że ta zasada obowiązuje również w przypadku wykroczeń drogowych. W praktyce kierowcy mają ogromny problem z jej realizacją. Inspekcja Transportu Drogowego (ITD) traktuje odmowę jako uchylanie się od obowiązku, a sądy odwoławcze często nakładają grzywny. To tworzy realny konflikt między prawem do obrony a codzienną praktyką organów.

Brak wskazania sprawcy – interwencja RPO

Rzecznik Praw Obywatelskich (RPO) od dawna alarmuje, że system wymusza samooskarżanie. Właściciel auta często staje przed wyborem: wskazać siebie albo wskazać bliskiego. Zdaniem RPO ta sytuacja przeczy zasadzie domniemania niewinności i narusza konstytucję. Rzecznik zaproponował więc jasną zmianę – dodanie przepisu, który wyłącza karę dla osoby odmawiającej wskazania kierującego, jeśli naraziłaby siebie na odpowiedzialność. Do RPO trafiają liczne prośby kierowców, którzy czują presję, by wskazać siebie, mimo że mają prawo milczeć.

CANARD
Brak wskazania sprawcy – kierowcy mają do tego prawo, ale w praktyce nikt go nie respektuje. W przypadku zdjęcia z fotoradaru, właściciel pojazdu musi poinformować, kto prowadził auto.

Brak wskazania sprawcy – będzie zmiana?

Ministerstwo Sprawiedliwości potwierdziło, że problem istnieje i wymaga analizy. W resorcie pojawiły się różne opinie. Część departamentów uważa, że obecne przepisy wystarczają. Inne – w tym Prokuratura Krajowa i eksperci od prawa karnego – popierają stanowisko RPO i chcą jasnego doprecyzowania prawa. Ostatecznie resort skierował propozycję do Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Karnego. Komisja zajmie się całością przepisów o wykroczeniach i może przygotować projekt, który wzmocni prawo do obrony. Ministerstwo podkreśliło, że traktuje propozycję poważnie i bierze zmianę pod uwagę.

Kierowcy i tak zapłacą mandat

Zmiana przepisów dotyczących obowiązku wskazywania kierowcy nie rozwiąże problemu. Powód? Wykroczenia rejestrowane przez fotoradary i tak przejdą na kary administracyjne. Rząd pracuje już nad odpowiednimi zmianami, nazywanymi „ustawą fotoradarową”. W takim modelu kara trafi bezpośrednio do osoby, na którą zarejestrowano pojazd. Inspekcja podejmie decyzję administracyjną na podstawie zdjęcia oraz danych z Centralnej Ewidencji Pojazdów. Użytkownik auta uniknie grzywny tylko wtedy, gdy przekaże do Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym (CANARD) podpisaną zgodę faktycznego sprawcy na przyjęcie mandatu.

Jeśli kierowca, który rzeczywiście przekroczył prędkość, nie podpisze oświadczenia, grzywna i tak obciąży właściciela pojazdu. System administracyjny działa automatycznie i nie wymaga wskazywania kierującego. To oznacza, że nawet pełne korzystanie z konstytucyjnego prawa do milczenia nie zatrzyma mandatu. Nowy model ograniczy więc prawo do obrony jeszcze mocniej niż obecne przepisy o wykroczeniach.

Otomoto.pl News to najnowsze informacje i aktualności motoryzacyjne oraz baza wiedzy na temat modeli, marek i danych technicznych. Chcesz być na bieżąco? Obserwuj nas w Google News.

Obserwuj nas na Google News

Czytaj również