Chcieli kupić prawo jazdy – zamiast dokumentu grozi im 8 lat więzienia

Sebastian Sulowski

Oszust i jego 12 klientów wpadło w ręce policji. Za prawo jazdy mieli zapłacić nawet 4500 zł i je dostać, bez zdawania egzaminu. Zamiast uprawnień do prowadzenia pojazdów mają teraz sprawę w sądzie.
- Zarzuty dla kierowców za próbę kupna prawa jazdy.
- Fałszywe oferty „prawka” krążą w sieci – to pułapka.
- Za udział w procederze grozi 8 lat więzienia.
Nie ma drogi na skróty, a prawa jazdy nie można kupić. Skorzystanie z takiej oferty oznacza kłopoty nie tylko dla organizatora nielegalnego procederu, ale także jego klientów.
Prawa jazdy nie można kupić, ale oferty się pojawiają
Policjanci przez prawie rok zbierali materiał dowodowy w związku z procederem zakupu dokumentów prawa jazdy przez osoby pochodzące z różnych regionów Polski. Funkcjonariusze z Wydziału ds. Przestępczości Gospodarczej Komendy Powiatowej Policji w Mikołowie dzięki pracy operacyjnej uzyskali pierwszą informację o nielegalnym procederze już w 2024 r. Ostatecznie zarzuty w sprawie usłyszał mieszkaniec powiatu mikołowskiego, który oferował pomoc w uzyskaniu tego dokumentu.

Prawa jazdy nie można kupić – policja łapie klientów
Jednak zatrzymanie organizatora przestępczego procederu nie zakończyło śledztwa. Policjanci gromadzili materiał dowodowy także przeciwko tym, którzy korzystali z oferowanych przez mężczyznę usług. We wrześniu tego roku do sądu w Mikołowie wpłynął akt oskarżenia przeciwko 12 „kierowcom". Najmłodszy z nich ma 21 lat, najstarszy – 70. Zdecydowana większość to osoby, które nie zdały egzaminu na prawo jazdy. Byli jednak i tacy, którzy posiadane wcześniej uprawnienia utracili, np. z powodu jazdy pod wpływem alkoholu.
Kwoty za zakup „prawka” wahały się od 2000 do 4500 zł. Zainteresowani ofertą wpłacali pieniądze na konto bankowe mężczyzny, nigdy jednak żadnego dokumentu nie otrzymali. Za popełnione przestępstwo grozi im kara do 8 lat więzienia.
Fałszywe dokumenty – nie da się ukryć
W tym przypadku przedsiębiorczy mieszkaniec Śląska po prostu oszukał łatwowiernych klientów. Żadnemu z nich nie wysłał dokumentu. Jednak nawet gdyby wywiązał się z umowy i przesłał zamówione tzw. kolekcjonerskie prawo jazdy, to i tak szybko wyszłoby to na jaw. Policjant, nawet jeśli zostanie mu okazany dokument, nie korzysta z „papierowej" wersji. Dane osobowe oraz posiadane uprawnienia sprawdza w bazach danych, w tym w Centralnej Ewidencji Kierowców (CEP). Tam zapisane są informacje nie tylko o tym, jaką kategorię posiada dana osoba i od kiedy, ale także o zakazach prowadzenia pojazdów czy tymczasowym zatrzymaniu uprawnień. Do tej bazy mają dostęp nie tylko mundurowi, ale również np. pracodawcy.

Prawa jazdy nie można kupić – system jest szczelny
Zdobycie prawa jazdy „poza systemem” z wpisem do CEP poza tym, że byłoby złamaniem prawa, jest po prostu niemożliwe. Każda osoba starająca się o uprawnienia musi wyrobić Profil Kandydata na Kierowcę, wykonać badania lekarskie, zaliczyć szkolenie, zdać egzamin i odebrać dokument w urzędzie. W praktyce nie ma możliwości, aby uzyskać prawo jazdy bez osobistego dopełnienia formalności i spełnienia określonych wymogów. Cały proces wymaga zaangażowania wielu urzędników, którzy biorąc udział w handlu dokumentami ryzykowaliby długoletnim więzieniem.

Od ponad 20 lat zajmuję się tematyką motoryzacyjną, ze szczególnym uwzględnieniem prawa drogowego. Doświadczenie zdobywałem w ogólnopolskich dziennikach, a następnie przez kilkanaście lat pracowałem w redakcjach „Motor”, „Auto Moto” i magazynauto.pl. Na co dzień analizuję zmiany w przepisach, wyjaśniam ich praktyczne skutki dla kierowców oraz przygotowuję poradniki dotyczące bezpieczeństwa, kosztów eksploatacji i ubezpieczeń komunikacyjnych.
Otomoto.pl News to najnowsze informacje i aktualności motoryzacyjne oraz baza wiedzy na temat modeli, marek i danych technicznych. Chcesz być na bieżąco? Obserwuj nas w Google News.
Obserwuj nas na Google NewsDodaj do źródeł GoogleCzytaj również

Chcesz lepiej widzieć w nocy? Zapomnij o nielegalnych LED-ach – oto co naprawdę działa

Znaki poziome z opisem – rodzaje, znaczenie i zasady na drodze

Bunt samorządów przeciw piratom drogowym. Warszawa rusza z ofensywą fotoradarową

Depozyt gwarancyjny w leasingu – czym jest i czy się go zwraca?

Stawką jest życie, a potem cały majątek. OC może nie wystarczyć po zderzeniu z pociągiem

Przejazd A2 kosztuje już 82 zł. Sprawdziliśmy, czy warto ominąć najdroższą autostradę
Ostatnie artykuły
- Najlepsze samochody 2026. Te modele wybrali portfelami klienci indywidualni
- Elektryczne hulajnogi pod lupą: liczby szokują. Rewolucja w przepisach już wiosną?
- Chcesz lepiej widzieć w nocy? Zapomnij o nielegalnych LED-ach – oto co naprawdę działa
- Znaki poziome z opisem – rodzaje, znaczenie i zasady na drodze
- „Elektryki” na czarnej liście. Wielka sieć sklepów zamyka dla nich parkingi
- Bunt samorządów przeciw piratom drogowym. Warszawa rusza z ofensywą fotoradarową
- BMW wyszło z Rosji. Teraz dostało pozew na ponad miliard złotych
- Widziałem Dacię Striker na żywo. To nowy pomysł na samochód
- Depozyt gwarancyjny w leasingu – czym jest i czy się go zwraca?
- Stawką jest życie, a potem cały majątek. OC może nie wystarczyć po zderzeniu z pociągiem