Kierowcy masowo łamią zakazy jazdy – zobacz, ile osób trafi do więzienia i straci auta

Sebastian Sulowski

W 2025 roku 27 209 osób prowadziło pojazdy mimo sądowych zakazów lub cofniętych uprawnień. Dla większości nie miało to poważnych konsekwencji. To jednak się kończy – od stycznia zaczną obowiązywać znacznie surowsze kary, w tym więzienie i konfiskata samochodów.
- Kierowcy masowo łamią zakazy jazdy – w 2025 roku ujawniono ponad 27 tys. takich przypadków.
- Wielu zatrzymanych ignoruje decyzje sądów i starostów.
- Nowe przepisy oznaczają więzienie oraz konfiskatę samochodu.
Kierowcy masowo łamią zakazy jazdy, choć za ignorowanie decyzji sądu grozi nawet 5 lat więzienia. Wielu nie traktuje tego poważnie. Powód jest prosty – łagodne wyroki. W wielu przypadkach sprawcy otrzymują kolejne zakazy, które następnie również łamią.
To jednak się zmienia. Nowe, bezwzględne przepisy mają uderzyć w kierowców jeżdżących z odebranym prawem jazdy.

Kierowcy masowo łamią zakazy jazdy – każdego dnia 74 bez uprawnień
W 2025 roku kontrole ujawniły 27 209 przypadków łamania zakazów i decyzji administracyjnych. To oznacza, że średnio ponad 74 kierowców dziennie siadało za kierownicą nielegalnie.
Największą grupę stanowili kierowcy, którzy zignorowali sądowy zakaz prowadzenia pojazdów (art. 244 kk). Takich przypadków było 16 724. Kolejna liczna grupa to 10 182 osoby, które prowadziły pojazdy mimo cofnięcia uprawnień decyzją administracyjną (art. 180a kk), np. za przekroczenie limitu punktów karnych lub brak ponownego egzaminu.
Policjanci ujawnili także 275 kierowców, którzy prowadzili pojazdy w trakcie trzymiesięcznego zatrzymania prawa jazdy, najczęściej za przekroczenie prędkości o ponad 50 km/h w obszarze zabudowanym. Dodatkowo 28 osób wpadło podczas jazdy w okresie wydłużonego, sześciomiesięcznego zakazu, nałożonego za recydywę.
Kierowcy masowo łamią zakazy jazdy – większości uchodziło to na sucho
Choć skala zjawiska igorowania sądowego zakazu wsiadania za kierownicę jest ogromna, realne konsekwencje ponosi tylko część zatrzymanych. W praktyce do więzienia trafił jedynie co czwarty kierowca, a kary często kończyły się na kilku miesiącach pozbawienia wolności lub wyrokach w zawieszeniu.
To sprawiało, że wielu skazanych nie traktowało zakazów poważnie i wracało za kierownicę. Warto przypomnieć, że w 2017 roku, maksymalny wymiar więzienia za złamanie zakazu wzrósł do 5 lat, a minimalna kara to 3 miesiące oraz nie mniej niż 3 lata bez prawa jazdy – nie przyniosło oczekiwanego efektu odstraszającego.
Również dość sporadycznie zapadają wyroki bezwględnego więzienia dla osób, które nie przejmują się cofnięciem uprawnień. W teorii grozi za to 2 lata więzienia.
Nie ma się też co dziwić, że kierowcy ignorują też czasowe zatrzymanie prawa jazdy. Obecnie dostają grzywnę od 1500 i zakaz prowadzenia pojazdów od 6 miesięcy do 3 lat. Ci, którzy stracili prawo jazdy za tzw. 50+, ale nadal prowadzą muszą oddać prawo jazdy na pół roku.

Koniec pobłażania za jazdę z zakazem
To ma się zmienić już w styczniu. Nowe regulacje przewidują obowiązkowe kary, bez zawieszenia dla osób łamiących sądowe zakazy prowadzenia pojazdów. Sąd praktycznie nie będzie mógł poprzestać na łagodniejszych środkach.
Kolejną zmianą jest konfiskata samochodu sprawcy lub jego równowartości, a także możliwość orzeczenia dożywotniego zakazu prowadzenia pojazdów. Dodatkowo kierowcy muszą liczyć się z grzywną w wysokości co najmniej 10 tys. zł.
Surowsze konsekwencje obejmą także kierowców z czasowo zatrzymanym prawem jazdy, np. za przekroczenie prędkości o ponad 50 km/h. Co istotne, sankcja ta będzie stosowana nie tylko w obszarze zabudowanym. Od 3 marca jazda mimo zatrzymania prawa jazdy oznaczać będzie utratę uprawnień na pięć lat.
Kierowcy masowo łamią zakazy jazdy – ilu trafi do więzienia?
Gdyby nowe przepisy obowiązywały już w 2025 roku, zdecydowana większość z 27 tys. ujawnionych kierowców musiałoby liczyć się nie tylko z dożywotnim utratą prawa jazdy, ale także z realną karą więzienia i utratą auta. To radykalna zmiana, która ma wreszcie przerwać proceder masowego ignorowania zakazów.
Oczywiście, sąd będzie miał nadal furtkę jeśli „zachodzi wyjątkowy wypadek, uzasadniony szczególnymi okolicznościami". Tu jednak czas pokaże, na ile będzie stosowana.

Od ponad 20 lat zajmuję się tematyką motoryzacyjną, ze szczególnym uwzględnieniem prawa drogowego. Doświadczenie zdobywałem w ogólnopolskich dziennikach, a następnie przez kilkanaście lat pracowałem w redakcjach „Motor”, „Auto Moto” i magazynauto.pl. Na co dzień analizuję zmiany w przepisach, wyjaśniam ich praktyczne skutki dla kierowców oraz przygotowuję poradniki dotyczące bezpieczeństwa, kosztów eksploatacji i ubezpieczeń komunikacyjnych.
Otomoto.pl News to najnowsze informacje i aktualności motoryzacyjne oraz baza wiedzy na temat modeli, marek i danych technicznych. Chcesz być na bieżąco? Obserwuj nas w Google News.
Obserwuj nas na Google NewsDodaj do źródeł GoogleCzytaj również

Chcesz lepiej widzieć w nocy? Zapomnij o nielegalnych LED-ach – oto co naprawdę działa

Znaki poziome z opisem – rodzaje, znaczenie i zasady na drodze

Bunt samorządów przeciw piratom drogowym. Warszawa rusza z ofensywą fotoradarową

Depozyt gwarancyjny w leasingu – czym jest i czy się go zwraca?

Stawką jest życie, a potem cały majątek. OC może nie wystarczyć po zderzeniu z pociągiem

Przejazd A2 kosztuje już 82 zł. Sprawdziliśmy, czy warto ominąć najdroższą autostradę
Ostatnie artykuły
- Najlepsze samochody 2026. Te modele wybrali portfelami klienci indywidualni
- Elektryczne hulajnogi pod lupą: liczby szokują. Rewolucja w przepisach już wiosną?
- Chcesz lepiej widzieć w nocy? Zapomnij o nielegalnych LED-ach – oto co naprawdę działa
- Znaki poziome z opisem – rodzaje, znaczenie i zasady na drodze
- „Elektryki” na czarnej liście. Wielka sieć sklepów zamyka dla nich parkingi
- Bunt samorządów przeciw piratom drogowym. Warszawa rusza z ofensywą fotoradarową
- BMW wyszło z Rosji. Teraz dostało pozew na ponad miliard złotych
- Widziałem Dacię Striker na żywo. To nowy pomysł na samochód
- Depozyt gwarancyjny w leasingu – czym jest i czy się go zwraca?
- Stawką jest życie, a potem cały majątek. OC może nie wystarczyć po zderzeniu z pociągiem